0 obserwujących
235 notek
200k odsłon
  1254   0

W politycznie poprawnej Francji dyskryminacja mężczyzn to norma

 

Wydawałoby się, że naturalnym prawem człowieka jest możliwość sprawdzenia czy inwestycja/interes/biznes, w który wchodzi jest uczciwy i czy nie jest on oszukiwany.
 
Prawo do sprawdzenia uczciwości kontrahenta co do wspólnej inwestycji jest szczególnie naturalną sprawą w sytuacji, gdy osoba sprawdzająca kontrahenta płaci za to z własnych pieniędzy. Państwu wówczas nic do tego. Jedyną jego rolą jest NIE PRZESZKADZAĆ. Ewentualnie poprzez właściwe uregulowania prawne państwo może dać poszkodowanej osobie (jeśli została oszukana) możliwość dochodzenia swoich praw i uzyskania od oszusta odszkodowania na drodze sądowej.
 
Okazuje się jednak, że te proste zasady nie dotyczą mężczyzn, w politycznie poprawnych demokracjach unijnych takich jak Francja:
 
 „Francuzi coraz częściej korzystają z testów genetycznych za granicami swojego kraju, by sprawdzić, kto jest biologicznym ojcem dziecka - donosi dziennik "Le Parisien".
We Francji ta praktyka jest nielegalna - grozi za nią rok więzienia.”
 
Nad Sekwaną testy takie są zakazane, a za wykonywanie ich poza granicami prawo przewiduje karę roku więzienia i 15 tysięcy euro grzywny. Zgodnie z francuskim prawem, może je nakazać jedynie sąd w pewnych okolicznościach, w tym podczas procedury rozwodowej. W takich przypadkach sprawdzanie ojcostwa może trwać nawet kilka lat.”
 
Przypuśćmy, że sprawy mają się tak:
 
Bogaty mężczyzna został złapany „na dziecko”. W dobrej wierze ożenił się myśląc, że jest genetycznym ojcem. Płaci za dziecko. Za ubrania, za jedzenie, za szkołę, za zabawki, za wakacje itd. W pewnym momencie ma wątpliwości – czy to jego dziecko (np. dziecko jest niepodobne, sąsiedzi plotkują, że żona się kiedyś puszczała itd.). Dlaczego mężczyzna ten nie ma prawa sprawdzić czy nie został oszukany, czy inwestuje w odpowiednią osobę?
 
Ktoś powie – małżeństwo to zaufanie. OK – ale to kwestia między mężem a żoną, po co do tego mieszać państwo i jeszcze karać więzieniem za brak zaufania (np. za zdradę  przecież kary więzienia nie ma). Dlaczego państwo pcha się z butami w prywatne życie rodziny i zakazuje mężczyźnie upewnienia się czy dobrze inwestuje swoje pieniądze.
 
Oczywiście lewicowi miłośnicy politycznej poprawności już mają na tę wątpliwości gotową odpowiedź:
 
„Gazeta zauważa, że weryfikacja ojcostwa doprowadza czasem do wstrząsów w życiu rodzinnym. Opisuje m.in. historię 40-letniego mężczyzny, który w następstwie testów DNA odkrył po wielu latach, że nie jest ojcem swego nastoletniego syna. Od tej pory ojciec i syn przestali się widywać.
 
Specjaliści ostrzegają, by pojęcia ojcostwa nie sprowadzać tylko do pochodzenia biologicznego. Zwracają też uwagę, że testy na ojcostwo, choć niemal pewne, nie są jednak niezawodne.”
 
Wstrząs w życiu rodzinnym w przypadku niepotwierdzonego ojcostwa nie jest winą mężczyzny a puszczającej się kobiety. Nie oszukujmy się. Państwo w tym przypadku niby dla „dobra związku” chce wymusić życie w kłamstwie. Państwo staje po stronie kobiety i dyskryminuje mężczyznę. Bo mężczyzna nie może zrezygnować z płacenia za dziecko mimo, iż ma wątpliwości czy płaci za swoje dziecko. Mężczyzna nie ma możliwości dowiedzenia się prawdy i wycofania się z inwestycji, w której jest stroną oszukaną.
 
A już zupełnym absurdem jest to co lewicowi miłośnicy poprawności politycznej próbują narzucić jako „pojęcie ojcostwa”. Wychowywanie nie swojego dziecka, bycie przez lata oszukiwanym przez kobietę nazywają ojcostwem. I na rok wsadzają do więzienia mężczyzn, którzy próbują dojść prawdy.
 
Część kobiet nienawidzi testów DNA.  Bo przez testy DNA skończyły się dawne, dobre czasy gdy łatwo było wmówić mężczyźnie, że jest ojcem. Bo testy DNA nie pozwalają tym kobietom w łatwy sposób wzbogacić się, w łatwy sposób „złapać jelenia”. A ślepe i głupie politporawne „elity” pomagają tym kobietom w oszustwach.
 
Widać, iż we Francji kwestie równouprawnienia są postawione do góry nogami, a mężczyźni są dyskryminowani. Ciekawe dlaczego Europejski Trybunał Praw Człowieka nie zajmie się tą sprawą? Czyżby także ta organizacja była tak przesiąknięta politporawnością, iż nie widzi jawnej dyskryminacji we francuskim prawie?
 
Moim zdaniem, każdy mężczyzna powinien mieć prawo do zlecenia testu DNA, jeśli ma taką ochotę i płaci za to z własnej kieszeni, z własnych zarobionych przez siebie pieniędzy.
                                                                                                              
Co więcej uważam, że mężczyzna który dowiedzie, że został z premedytacją oszukany przez kobietę i przez lata płacił za nie swoje dziecko (myśląc, że jest genetycznym ojcem) powinien otrzymywać odszkodowanie – kobieta, która go oszukała powinna zwrócić mu wraz z odsetkami pieniądze, które mężczyzna ten łożył na dziecko. Np. przeciętny oszukany mężczyzna, który we Francji łożył na cudze dziecko przez 20 lat powinien otrzymać od kobiety-oszustki (jeśli oszukała go z premedytacją) ok. 100 tys. euro odszkodowania za koszty, które poniósł. Skąd kobieta ta ma wziąć pieniądze? Niech poszuka biologicznego ojca lub weźmie się do roboty…

 

Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale