"Stadion Narodowy cały czas powstaje na kredyt jego wykonawców. Choć Narodowe Centrum Sportu zaczęło wypłacać zaległe pieniądze firmom budowlanym, którym nie płaciło konsorcjum budujące stadion, to część podwykonawców nadal boi się, że na pracy przy arenie Euro 2012 straci. Na dodatek stadion cały czas drożeje.
W połowie marca budujące Stadion Narodowy firmy zaczęły się skarżyć, że nie dostają na czas pieniędzy. Nie płaciło konsorcjum z Hydrobudową na czele. Wstępne wyliczenia mówiły o kwocie od 100 do nawet 150 mln zł. Na początku kwietnia Ministerstwo Sportu oraz Narodowe Centrum Sportu podpisało z konsorcjum Hydrobudowa - PBG - Alpine Bau ugodę na mocy, której firmy mają dostać zaległe pieniądze.
- W banku otworzyliśmy rachunek powierniczy, na które wpłaciliśmy 72 mln zł. Te pieniądze mają trafić bezpośrednio do podwykonawców - informuje Daria Kulińska, rzeczniczka NCS.
- Część wypłacono. To około 30 procent kwoty kontraktu. Tak naprawdę nikt nie wie, ilu jest podwykonawców i na jaką sumę opiewają kwoty. Ja się osobiście boję, że część osób tych pieniędzy w całości nigdy nie zobaczy. Skoro mówiło się o kwocie przekraczającej 100 mln zł, a NCS wypłaci jedynie 72 mln zł, to dla kogoś musi nie starczyć - tłumaczy z kolei Jan Bierła, właściciel firmy Janpol, która na Narodowym montowała barierki.
Skąd kwota 72 mln zł? Choć Stadion Narodowy jest już odebrany, to cały czas toczą się na nim prace wykończeniowe. NCS nie wypłacił więc do ich ostatecznego zakończenia 5 proc. wartości kontraktu z konsorcjum. To gwarancja, że wykonawca przed odebraniem wszystkich prac nie zejdzie z placu budowy lub nie będzie chciał naprawić usterek. W ten sposób w kasie NCS, a właściwie Ministerstwa Sportu i Turystyki cały czas leżała kwota 72 mln zł. "




Komentarze
Pokaż komentarze (1)