"Brzydzę się wami. Nie chcę nawet na was patrzeć. Wiem, co piszą wasze propagandówki – obrażał publiczność i media zebrane w sądzie poseł PO Stefan Niesiołowski."
"Stefan Niesiołowski zwracał uwagę swoim zachowaniem w sądzie. Na sali rozpraw podczas zeznań świadka śmiał się do siebie, pukał się w czoło. – Odejdźcie, odczepcie się – krzyczał na dziennikarzy. – Nie chcę z wami rozmawiać – rzucał. – Pan bredzi, niech pan się leczy – mówił do dziennikarza pytającego go, dlaczego nie chce rozmawiać z mediami niezależnymi"
"Nie chcę nawet na was patrzeć. Brzydzę się wami. Podpalacie Polskę. Wiem, co piszą wasze propagandówki. Nie chcę was znać – rzucał w stronę publiczności zgromadzonej w sądzie."
Są to urywki publikowane przez media, które podały w procesie jaki Stefan Niesiołowski wytoczył GP za to że umieszczono go obok hitlerowskiego propagandysty Josepha Goebbelsa.
W sądzie zebrała się spora grupa dziennikarzy i publiczności i to oni stali sie adresatami mowy miłości SN.
I co na to sąd, a oczywiście "mimo że sala mogła pomieścić znacznie więcej zainteresowanych, sędzia stwierdziła, że trudno jej prowadzić rozprawę w obecności tylu osób. Zapytała posła Niesiołowskiego, czy składa wniosek o wyłączenie jawności procesu. Po upewnieniu się, że poseł tego oczekuje, nakazała opuszczenie sali publiczności i mediom. "
Fajnie, ma facet wpływy. Nawet nie musi składać wniosku o wyłaczenie jawnosci?
A jaka to elegancka mowa miłości wszak zgoda buduje?



Komentarze
Pokaż komentarze