Generał Roman Polko twierdzi, że "Polska ma w tej chwili około 20% sił, które są sprawne i można je prezentować za granicą. - Reszta to muzeum - mówi. Według niego nadzieją na poprawę tego stanu są żołnierze, którzy brali udział w misjach i mają wyższe oczekiwania wobec armii."
"Według generała, gdyby Polska została zaatakowana ze Wschodu, to wrogie wojska zatrzymałyby się dopiero na linii Wisły, a odparcie ewentualnego natarcia Rosji należy ściśle powiązać z reakcją NATO.'
"Zmiana systemowa związana z daleko idącym zamysłem głębokiej reformy systemu dowodzenia w Wojsku Polskim - powiedział Komorowski podczas uroczystości w Pałacu' - uroczystości powołania nowego dowódcy operacyjnego sił zbrojnych, gen. dyw. Marka Tomaszyckiego.
Zmiana ma polegać na "odejście od ogłoszonej w sposób niezupełnie w porę i nie do końca odpowiedzialnie polityki ekspedycyjnej"i szykowania Wojska Polskiego do wypełniania misji, "często na antypodach świata".
"Dążymy do pełnego zrównoważenia zaangażowania, organizowania i dowodzenia polskimi siłami zbrojnymi pod kątem naszych potrzeb obronnych naszego polskiego terytorium" mówi Komorowski
Zestawienie obu wypowiedzi budzi we mnie obawę, że Polska pozbawiona jest zasadniczej zdolności do obrony swoich granic, a szczególnie granicy wschodniej i północno wschodniej. Ktoś powie nic nam nie zagraża ze strony Rosji i zaprzyjażnionej z Rosją Białorusi. Nie zagraża? Czy nie dziwne wydaje się zmartwienie Prezydenta Komorowskiego, który pragnie przeprowadzić reformę systemu dowodzenia? Czy system dotychczasowy nie jest zdolny do naszych potrzeb obronnych? Antypody świata, czy pamiętamy deklaracje jak szybko zostaną wojska polskie wycofane z Afganistanu?
Pytań w sprawie stanu polskiej armii jest coraz wiecej i są one coraz bardziej niepokojące szczególnie w swietle wypowiedzi wielu znawców tematu.
"Wrogie wojska zatrzymałyby się dopiero na linii Wisły" nie jest to zachęcajaca perspektywa jaka wynika z obronnej polityki obecnego rządu Polski.



Komentarze
Pokaż komentarze (3)