Pan Kemir w notce "Ateista na Pasterce, czyli polemika" podjął bardzo wymowną dla mnie dyskusje o udziale ateistów w świętowaniu świat chrześcijańskich. Bardzo się z tego cieszę i napisze też skromnie, że liczyłem na odzew na swoją notkę.
Na wstepie chcę wyjaśnić, że celowo użyłem takiej stylistyki w tytule nie stawiając na końcu znaku zapytania, to taki skręt autorski mający pobudzić do krytyki broniacych jako główny problem tematu, stylistyki i czystości gramatyki. Spotykam takich krytyków na Salonie na pęczki. Jakby pominięcie np litery w tekscie było jważniejsze a nie sam temat notki.
Cieszy mnie to że szanowny adwersarz na stylistyce nie poprzestał.
A więc do rzeczy. Zainspirował mnie artykuł na portalu "GW" w którym przeczytałem z niesmakiem jak ateiści obchodzą świeta Bozego Narodzenia.Dziwie sie Panu Kemirowi, że uznał moją notkę za "bzdet" i "szukanie dziury w całym" a nie zauważył obłudy która bije z przykładów postępowania ateistów podanych w "GW" Sam zresztą poddaje w tytule swojej notki- " jestem przekonany, że ateista na Pasterce jest nie po to, żeby celebrować obrzęd religiny, ale po to, żeby poczuć ową jednoczącą i zbliżającą więzi ideę Świąt."/ apropo zgubił Pan litere "j" w słowie religijny- to tak gwoli czystości gramatycznej/, nic bardziej nonsewnego nie przeczytałem od dawna.
ATEISTA IDZIE NA PASTERKĘ ABY POCZUĆ POCZĄTEK ŚWIĘTA?
Może są ateiści, którzy są ograniczeni umysłowo, wśród każdej grupy społecznej mogą tacy być, ale jeżeli są świadomymi ateistami i idą do Kościoła aby śpiewać kolędy sławiące Boga, narodzenie Chrystusa to wygląda że to nie są żadni ateiści tylko skrajni obłudnicy. Może jeszcze wyznają podczas "pasterki" akty wiary?
Do historycznych akcentów święta BN nie bedę się odnosił szeroko, z prostej przyczyny, nie byłoby świat katolickich czy chrześcijańskich gdyby nie narodziny Chrystusa. To że były pogańskie zwyczaje wcześniej to oczywiste, były w każdym dniu.
Oczywiście święta są okazją do wybaczania. "Zawłaszczanie sobie tych świąt przez wierzących i izolowanie z nich ateistów to... zaprzeczenie ich ducha i przesłania, które niosą." pisze Pan w swojej polemice dajac wyraz całkowitego niezrozumienia moich intencji. Ja nie zamierzam nikogo izolować, pozbawiać prawa do świat, do dni wolnych ani nikomu odmawiać wybaczenia.
Ja. licze na godność ateisty, który uznając sie za ateistę nie rozumie, ze obchodząc święta religijne staje się obłudnikiem, staje sie smieszny i co gorsza zaprzecza swojemu ateizmowi.
Świetnie odczytał moje intencje Pan ALEXANDERHAMILTON, któremu wyrażam swój głęboki szacunek i który pisze w odpowiedzi na Pana notkę "To nie jest zwykły dzien wolny do pracy. To jest misterium duchowe."
Pan Panie Kemirze tego wogóle nie rozumie, to jest misterium duchowe, duchowe łączenie sie z Bogiem. Święta BN to także potwierdzenie swojego związku z Bogiem, z chrześcijańska tradycją. Radość z narodzenia Chrystusa to potwierdzenie że nie jest sie poganinem.
"Akurat Święta Bożego Narodzenia mają charakter uniwersalny, daleko wykraczający poza ramy święta religijnego" pisze Pan "Kemir", i tu właśnie tkwi żródło błędu, pańskiego błędu- BN jak sama nazwa wskazuje to święto religijne, a nie np święto zimowe. A gdzie tu charakter uniwersalny, czy mieszkający w Polsce Muzułmanie, Żydzi obchodzą święta BN czy celebrują Wigilie? Uniwersalność BN bierze się tylko z tego, że wiekszosć w Polsce to katolicy.
"Znam ateistów i ludzi - nazwijmy ich umownie: wierzącymi bardziej racjonalnie (do których i ja się zaliczam) - obchodzących Święta Bożego Narodzenia bardziej godnie, niż niejeden "głęboko wierzący" pisze dalej Pan "Kemir" Przyznam się, ze podobnego wygibasa jeszcze nie czytałem. Nie wiem czy chce Pan napisać, że jest Pan ateistą, czy wierzącym bardziej racjonalnie? Jeżeli jest Pan racjonalnie wierzący i godnie obchodzi święta niż nie jeden "głęboko wierzący" to powinien Pan określić na czym polega ta bardziej racjonalna wiara, gdyż nie rozumiem uzależniania wiary od jedzenia czy picia. Co w tym złego, że lubią dochowywać tradycji? Nadmiar jedzenia czy picia nie dotyczy ateistów?
"Pytam - czy to sami ateiści? A tłumy z dzikim obłędem w oczach, szturmujące galerie handlowe przed świętami, to także ateiści? Czy to jest duch i istota Świąt Bożego Narodzenia w rozumieniu religijnym?"Człowiek z agresją dzikiego wikinga, walczący o opakowanie karpia z markecie i gotowy dla tego opakowania wydrapać komuś oczy, a w wigilijną noc biorący udział w Pasterce, to ateista czy wierzacy?" Pyta Pan "Kemir" A ja odpowiadam nie wiem, czy Pan w ogóle robi zakupy, bo ja widze w galeriach handlowych spokojnie stojacych ludzi bez dzikiego obłędu w oczach, bez agresji dzikiego wikinga/sic/. A czy chodzą na Pasterke, ci których Pan widzi, ci "dzicy wikingowie"... nie wiem, nie wiem to może właśnie ateisci?
Reasumujac, powtórze, moja notka to było oczekiwanie, jeżeli jesteś prawdziwym ateistą to nie udawaj wierzącego i nie celebruj, katolickich świąt katolickich obyczajów. Jaki sens ideowy czy nawet intelektualny jest w tym, że obchodzisz BN a potem podważasz istnienie Boga lub gorzej prowadzisz walke z wiarą. I tu nie chodzi o żadną cenzurę obchodzenia świąt a jedynie o hipokryzje ateistów, którzy sami powinni wiedzieć co jest zgodne z wyznawana przez nich ideą, ideą braku Boga.


Komentarze
Pokaż komentarze (60)