Sikorski tęskni za MSZ ujawnił kilka dni temu Nałęcz w "TOKFM":
"On ukształtowany przez pracę w specyficznym ministerstwie, gdzie stosunek do szefa jest nabożny. Przyszedł do Sejmu. I z całym szacunkiem, powiem to tylko dlatego, że marszałek jest w Egipcie z rodziną i nie słucha - wywrócił się na tym śliskim parkiecie boleśnie. I to już pewnie ze dwa razy. Widać, że jest obolały. On już nie ukrywa, że tęskni za MSZ. Trudno się dziwić, można mu tylko współczuć"
Tak należy współczuć biedakowi zasłużył się partii władzy a tu takie się zrobiły problemy z przejechanymi kilometrami.
"W ciągu ostatnich lat Sikorski przejechał swoim prywatnym samochodem, jak twierdzi, w sprawach służbowych odległość odpowiadającą dwóm okrążeniom ziemi, co kosztowało podatnika blisko 80 tys. zł - pisze "Wprost". Przypomnijmy - w 2009 r. było to 1,2 tys. zł, a w latach następnych, odpowiednio 21,1 tys., 25 tys., 19,1 tys. i 9,6 tys. zł."
Należy współczyć Sikorskiemu przejechał tyle kilometrów, ile trzeba się napracować albo nawet tylko ile czasu wysiedzieć w samochodzie, dwa okrążenia Ziemi, swoisty rekord?



Komentarze
Pokaż komentarze (1)