Ksiądz Sowa i celebranci mszy św. na rzezc Komorowskiego sami uwikłali się w politykę.
"Księża koncelebrujący mszę podziękowali mu za prezydenturę i przeprosili "za wiele niesprawiedliwości, także bardzo podłych", wypowiadanych "przez ludzi, których nazywamy ludźmi Kościoła".
Ciekawe że "ludzie Kościoła" nie zostali nazwani. Teraz trwają tłumaczenia, że to niby w z prezydenta uczyniono apostatę w Radiu Maryja.
Ja zrozumiałem, jednak i znajomi, że ta wypowiedż ma charakter dzielenia Kościoła i odnosi się do biskupów, episkopatu itp
"Na mszy nie ma miejsca na politykę, potrzeba więcej roztropności - mówi rzecznik archidiecezji warszawskiej ksiądz Przemysław Śliwiński."
"Kardynał Kazimierz Nycz będzie rozmawiał z księdzem Aleksandrem Seniukiem, rektorem warszawskiego kościoła sióstr wizytek - dowiedziała się Informacyjna Agencja Radiowa."
Czy księżą z Sową na czele nie zdawali sobie sprawy że biora udział w polityce i mięszają się w konflikty w Kosciele?



Komentarze
Pokaż komentarze (2)