Kanclerz Merkel zaprosiła uchodzców do Niemiec. Oczywiście wygląda na to, że faktyczna władczyni Europy nie przewidziała tak masowego ruchu. Cejrowski podkreślał że, dając adres Afrykanom jest gwarancja że przyjadą. A tu zaproszenie. I co okazuje się że za dużo tych biednych ludzi jedzie, tak dużo że wspaniale zorganizowana UE nie jest w stanie zorganizować procedury postępowania. Rejestrowanie odbywa się w kraju pierwszym na trasie imigranta. Fajnie Merkel zaprasza, a borykają sie Włosi, Grecy, Węgrzy teraz Chorwaci. Oczywiście najgorszy jest Orban, bo sprzeciwiał się w wielu kwestiach władczyni. Austriacy wzmacniają granice, ograniczają, zawieszają komunikacje, ale, ale tego przeciętny Polak nie widzi, widzi natomiast węgierska policję i druty kolczaste. A przecież w Niemczech w pierwszych dniach wędrówki ludów dawano im kanapki i odzież.
Moim zdaniem zaproszeni jadą, chcą do Niemiec, bo tam el dorado, a nie do prowincjonalnej Polski, ale UE nie zmieni prawa i nie wyjaśnia motłochowi zasad pierwszego kraju do którego dotrą.
Biedni ludzie zaproszeni lecą na złamanie karku, na Berlin czy Monachium, a tu klops nad Dunajem ten okrutny Orban ich tak gnębi. Niewielu wie dlaczego? A przecież Turcja, Grecja, Włochy od miesięcy, a Macedonia... ale co kogo obchodziło? Czy Tusk zwołał PE, OCZYWIŚCIE, że sam nie przejawia inicjatywy, musiała go szturchnąć Merkel.
Ciekawe jak UE przymusi Kopacz do przyjęcia kilkunastu tysięcy imigrantów, bo nie wierze aby byli to tylko uchodzcy, to ciekawe gdzie zostaną rozlokowani i na ile czasu?



Komentarze
Pokaż komentarze (4)