Przed kilkoma dniami był na SG publikowany felieton pani Renaty Rudeckiej-Kalinowskiej pt."PiS nie kradnie ?". Odpowiedzią na tytułowe pytanie miały być przywołane przez autorkę fakty, dotyczące nagradzania wybranych pracowników nienależnymi premiami i innymi bonusami przez prezesa PZU Jaromira Netzela. Aby nie narażać się na przykre konsekwencje natury prawnej, nie będę próbował odpowiadać na to pytanie, postawię natomiast inne: czy obecna koalicja toleruje zawłaszczanie dóbr nienależnych przez ludzi, których powołała na stanowiska w administracji i spółkach Skarbu Państwa?
Celem uniknięcia nieporozumień oraz wspomianych wyżej konsekwencji, spróbuję uściślić, co rozumiem przez "dobra nienależne". Otóż uważam za takowe dobra materialne lub prawne uzyskane w wyniku transakcji nieekwiwalentej, w której przynajmniej jedną ze stron nie był właściciel przedmiotu transakcji, lecz osoba działająca w jego imieniu. Może to trochę zawiłe, ale mam nadzieję, że kilka przykładów wszystko wyjaśni:
Przykład 1: jeżeli właściciel firmy zatrudnia kierowcę za 30 tys. zł miesięcznie, to jest to ewidentnie transakcja nieekwiwalenta, bo opiewa na kwotę co najmniej 10 razy przekraczającą wartość rynkową pracy szofera, ale nie można tu mówić o dobrach nienależnych, bo o tym, czy one komuś się należą, czy nie, decyduje wyłącznie ich właściciel. Inaczej rzecz się ma, gdy kierowcy płaci tyle prezes KGHM za czasów AWS-TKM (obecnie w zdecydowanej większości PO), działający w imieniu właściciela, czyli w tym przypadku - Skarbu Państwa. Właściciel bowiem powołał zarząd swojej firmy po to, by działał dla jej dobra, zaś nieuzasadnione wydawanie 27 tys. miesięcznie stanowi dla niej oczywistą szkodę.
Przykład drugi: firma rodzinna zatrudnia specjalistów, zarówno z rodziny, jak i spoza niej. Ci pierwsi za tę samą pracę zarabiają kilkakrotnie więcej od tych drugich. Znowu mamy tu do czynienia z transakcją nieekwiwalentną, ale nie możemy mówić o dobrach nienależnych, bo właściciel ma prawo dysponować nimi, jak chce. Z oczywistych względów inaczej rzecz się ma w przypadku PiS-owskiego desantu na np. PZU, czy tego na KRUS w wykonaniu Samoobrony.
Niestety pod względem neptyzmu nie odnotowaliśmy w IV RP jakościowej zmiany w relacji do czasów AWS-TKM i SLD-PSL. Można natomiast zauważyć zmianę ilościową, bo - niezależnie od bardziej fachowego doboru kadr - jeszcze nam media nie doniosły o szoferach i sprzątaczkach, zarabiających w spółkach SP kilkanaście średnich pensji krajowych.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)