mona mona
38
BLOG

Media i komentatorzy

mona mona Rozmaitości Obserwuj notkę 2
Przeczytałam dzisiejszy "Dziennik" , po czym doszłam do wniosku, że fora gazetowe są zupełnie niepotrzebne.Rozumiem już, czemu dziennikarze ( no, z wyjątkiem "salonu") nie odpowiadają z zasady na komentarze do własnych blogów. Oni ich po prostu nie czytają! Wciąż intryguje mnie Piotr Zaremba, który czyni wysiłki w kierunku obiektywizmu - ale jakoś tak...niemrawo. Jak niektórym wiadomo - mieszkam w dzikiej puszczy i nie mam na codzień kontaktu z prasa papierową. Mój listonosz ma do mnie 20 km wszystkimi możliwymi rodzajami wertepów, żal mi człowieka.I nie zawsze mam gdzie zaparkować - nawet jak już w tym mieście jestem. Korzystam więc z online - co mam robić? I oczywiście przy okazji zerkam na komentarze. Ale dziś miałam gdzie zaparkować, odebrałam prasę z teczki - i zaczęłam od tego właśnie "Dziennika", ponieważ resztę zwinął hurtem mój dyrektor pilota. A "Dziennik" zaczęłam od Zaremby, kórego - mimo tego rozedrgania emocjonalnego lubię: pisze z sensem, ma dobrze poukładane w głowie. I oto w artykule "2009 - Początek prawdziwej polityki?" autor "wyraża się" tak: (podkreślam cytat, nie wiem, co działa na salonie): Wystarczy przejrzeć dowolne internetowe forum, aby zobaczyć, jak bardzo ten podział rozpalił - oczywiście w proporcjach niekorzystnych dla zwolenników PiS - niemal już popkulturową wyobraźnię zwykłych Kowalskich. Zmienić to może dopiero kataklizm. A ten kataklizm dopiero się zaczyna. - Matko kochana - myślę sobie - zmieniło się coś od wczoraj? Bo na własne oczy widziałam komentarze do "obrażonej przez Kownackiego" Olejnikowej, którą komentatorzy zje...chali strasznie, w czambuł. Ktoś wręcz napisal, ze chyba niedługo Matka Boska będzie się Olejnik zwidywać, jeśli n a p r a w d ę żyje w przekonaniu o własnym obiektywiźmie. Ale ja te komentarze w ogóle czytam - i gołym okiem widać, że dawno skończyły się czasy, kiedy pojawiały się w proporcjach niekorzystnych dla zwolenników PiS .No, chyba że ktoś uporczywie sztudiruje wpisy na Onecie i na tym poprzestaje. Kurcgalopkiem udałam się na górę, gdzie przebywa mój komputer, kliknęłam na "Dziennik", przeczytałam komentarze tak dobrze panazarembowe, jak inne - i albo ja liczyć nie umiem, albo Piotr Zaremba. Bo mnie wychodzą proporcje wręcz odwrotne. Wręcz bardzo odwrotne! Stąd konkluzja: dziennikarze, nawet mądrzy, ale jakoś chyba nadęci własną wielkością ( o czym akurat tenże ator pisze!!!), żyją w raz powziętym przekonaniu o "racji słupków" - i nie chcą z tego zleźć, nie zadają sobie trudu konfrontacji z rzeczywistością. Po czym miotają się - niczym właśnie Zaremba ( którego lubię!!!) - między ucziwością, a "konieczną" - z racji na sytuację - dozą wazeliny. I wychodzi - jak wychodzi.
mona
O mnie mona

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Rozmaitości