mona mona
1220
BLOG

Panie Dorn, pan się nie wstydzi?

mona mona Polityka Obserwuj notkę 60

Najgłupszym, najbardziej chamskim politykiem okazał się, jak dla mnie, człowiek, którego zawsze szanowałam, więcej - miałam go za to ogniwo, którego w PiS zabrakło najbardziej dotkliwie. Człowiek, który imponował mi niezwykłą inteligencją, błyszcząc jak klejnot na tle burej masy "sejmowych szeregowców".

Jest mi żal  i wstyd: Ludwik Dorn okazał się marnym człowieczkiem, wpisującym się w "przemysł pogardy", spychającym do swoistego getta także mnie.

Oczywiście od dawna było wiadomo, że  renegaci zagłosują "przeciw", uzasadniając to byle czym. Uzasadnili najbardziej głupio, jak się dało, czyli "artymetyką sejmową".

Albo ma się sumienie, nie mówiąc już o odrobinie oleju w głowie, albo ma się tam kalkulator. SP ma  - tak by się wydawało - to drugie, czemu jednak przeczy nagłe szykanowanie Marzeny Wróbel, która zagłosowała właśnie  zgodnie z sumieniem - za  mądrym dojrzałym programem prof. Glińskiego.  A już przede wszystkim - za pozbyciem się tej "demolki", która w Polsce udaje rząd.

Kiedy  się ma  sumienie - to cała reszta nie jest ważna. Co więcej może zrobić marna partyjka, siedząca na samym dnie "wyborczego dołka", jeśli nie choćby tyle, żeby okazać odrobinę mądrości i zwykłej przyzwoitości?
Jak można, na jednym oddechu, być przeciew rządowi, który obraca wszystko w ruinę - a jednocześnie nie kiwnąć palcem, żeby to okazać, pod pretekstem zupełnie idiotycznym?

Arytmetyka sejmowa przeszkadza być uczciwymi ludźmi?

Renegaci okazali się renegatami pełnymi nienawiści. Partia Ziobry wysysa ludziom mózgi. Miałam nadzieję, że te marne słupki uświadomią ludziom, iż nadstawiają głowy ( a niektóre z nich są cenne), w imię czegoś - choćby istotnej różnicy poglądów. Ale im nie chodzi o nic, poza rozpaczliwą chęcią "pokazania jęzora" partii macierzystej.

 
Dzisiejszy płomienny apel Beaty Kempy o samorozwiązanie parlamentu - był głupszy niż, wszystko, co można sobie wyobrazić. Mam wrażenie, że była to rozpaczliwa chęć "zachowania twarzy", usprawiedliwienie przed Polską, której imię wypisali sobie na sztandarze, że o coś im jednak chodzi.

Czy Beata Kempa naprawdę ma cień nadziei, że Tuskowi choć trochę chodzi o Polskę z jej sztandaru?


 Pozostaje jeszcze styl. Okazało się, że niektórzy chyba  najbardziej ćwiczą przed lustrem - bluźnięcie jadem...


Ile nienawiści musi być w marszałku Dornie, który nagle przyłącza się do "przemysłu pogardy", używając określeń o "zatykanym nosie, zamkniętych oczach i uszach" - gdyby ta nieszczęsna arytmetyka "pozwoliła mu głosować" za odwołaniem Tuska. Naprawdę tak mu cuchnie partia, która tyle mu zaoferowała, kreując go na jedną z pierwszych postaci życia publicznego?

Na takie chamstwo nie pozwalają sobie nawet "zaprzyjaźnione telewizje"! Pozwolił sobie człowiek z piękną kartą opozycyjną.

Wstyd, panie marszałku. Szkoda, że nie pomyślał pan o tym, że wczorajsze wydarzenia zapiszą się na kartach historii.



mona
O mnie mona

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (60)

Inne tematy w dziale Polityka