Jestem rozpaczliwie "nieczasowa". Szarpało mną pomiatanie "Rudym" i "Zośką", ale wzięłam na wstrzymanie, pamiętając fantastyczny przypadek Cejrowskiego, oznajmiającego swoje "z głupkami nie gadam". Więc nie gadałam, zdając sobie sprawę, że o to gadanie chodzi "miotaczom błota": im więcej, tym bardziej się ucieszą.
No, jak można znaleźć argument, aby zaprzeczyć tezie, że podwórkowe kapliczki warszawskie to wotum wdzięczności za Zagładę? Jeśli nie argumentem "z głupkami nie gadam" - to jak?
Dziwię się, że poważni ludzie dają się wciągnąć w dyskusje, prowadzące donikąd.
Jednak coś mnie zaintrygowało na tyle, że chyba muszę się podzielić pewną myślą. W dodatku myślą cudzą, ale mniemam, że autor nie będzie szczególnie obrażony.
Jest to zarazem przyczynek do sprawy, która miała szanse stać się wielką aferą, czyli rozbieżnością zdań między Jarosławem Kaczyńskim a Zbigniewem Girzyńskim na temat ZP Macierewicza. Swoją szosą - obaj panowie nie popisali się lotnością umysłu: jeden - z naiwną szczerością uszkodził nagniotek drugiemu, a ten - zachowując się kolejny raz, jakby został "kopnięty w klatkę".
Niczego bardziej nie potrzeba PiSowi, niż rozpętania draki?
Zwłaszcza w kwestii "wolno myśleć samodzielnie - czy koniecznie trzeba "po linii?"
Na szczęście afera za nami.
Jednak pozostaje kwestia samego myślenia.
Oto w ostatnich "Sieciach" ( głupio wyszło z tą nazwą) Ryszard Makowiecki napisał króciótki felieton, ale sprawa, którą porusza, jest...no, właśnie "poruszająca". Jeśli chodzi o mnie - w najwyższym stopniu.
Oto fragment tekstu, dotyczącego namolnego wciskania, wdrukowania - od pierwszych chwil - w umysły kwestii "brzoza - mgła - piloci - naciski".
"Może się wydawać dziwne, że w obliczu Armagedonu, kiedy ginie prezydent kraju i prawie stu znaczących obywateli, urządza się makabryczne jasełka niepoparte faktami. Jednak potem oficjalny ( MAK, Millera) raport oparto na tych samych dowodach "brzoza - mgła - piloci - naciski".
Uprawnia to do dywagacji, że przyczyny tragedii mogły zostać ustalone przed nią".
Pozwolę sobie powtórzyć:
Przyczyny tragedii mogły zostać ustalone PRZED NIĄ.
Może ja jestem czytelnikiem nieuważnym, może rozpaczliwie chciałam, żeby tragedia smoleńska była strasznym, ale zwykłym wypadkiem, w każdym razie nie zauważyłam tej przedziwnej, samonarzucającej się zbieżności zjawisk. Aż dotąd.
Jak zapodałam na początku - mam wściekłą robotę, ale jeśli ktoś podzieli moje uczucia, albo znajdzie argument na zaprzeczenie - bardzo proszę. Zajrzę tu, kiedy już będę mogła.



Komentarze
Pokaż komentarze (35)