mona mona
264
BLOG

Zabawna żałoba, chociaż zasłużona.

mona mona Polityka Obserwuj notkę 4

 Cały czas mam kłopoty z internetem - notka mi wejdzie, albo nie. Zależy od kaprysu pogody, bądź przypadkowej gałązki, która zakłóci łączność z przekaźnikiem.
Mam dwie sprawy i muszę wrzucić je cuzamen do kupy.

Z udręką serca oraz z wielkim utęskieniem czekam na głos Profesora Bartoszewskiego ( ten "Profesor" funkcjonuje, jak mniemam, podobnie jak u Geremka, czyli jako imie własne?) w sprawie hańby związanej z wiadomym serialem. Serialu nie będę opisywać. Jak mówił mądry Ben Akiba - "wszystko już było", przynajmniej w tej materii. Uczucia mam takie, jak większość.

No i sprawa druga, chyba nieco bardziej zabawna:

Zupełnie nie rozumiem, dlaczego spece od wizerunku naszego, pożal się, Boże, premiera, nie wytłumaczyli mu, że  - zgodnie z regułami gry - wcale nie musi od skowronka do żaby paradować w czarnym garniturze i żałobnym krawacie.

Nie od świtu, kiedy "żywy żar się z nieba leje"!


 No, chyba że jednak mu wytłumaczyli, ale wybrał się do Elbląga na pogrzeb Platformy.  Albo może kupiliśmy mu jeden garnitur...

Nie mój cyrk, nie moje małpy, ale myślę, że to jednak brak kindersztuby,  odwieczne przekonanie pewnych środowisk, że garnitur, najlepiej czarny, ma służyć do "obskoczenia" wszystkich okazji - od narodzin ( no, nie swoich oczywiście) do zgonu. Nawet, jeśli to ja mu go kupuję - zawszeć to jednak garnitur...

Na pochyłego Tuska wszystkie kozy skaczą, ale - w świetle tego, co dziś zobaczyłam - cały ten kram robi się żałosny. Jaki diabeł podkusił premiera, żeby dokuśtykał się do Elbląga? Naprawdę facet myśli, że jeszcze może w czymś pomóc?

No i widzą nasze piękne oczy, jak ustawiony w jakimś brudnym piachu, starannie schowany przed mieszkańcami,  wystrojony w tę żałobę Tusk, spocony, z wymiętym kołnierzykiem koszuli,  bredzi coś o partyjnej kandydatce, dyrektorce miejscowego szpitala. A w tle snują się w tę i nazad liczne postacie w żólto - pomarańczowych wdziankach, które mają robić za szaleńczy wyścig pracy.


Ale chyba..."zapomnieli załadować"? Taczki, znaczy, załadować. Bo snują się gromadnie - ale z pustymi rękami. Nawet ołóweczka za uchem...Beznadzieja.

 A  kandydatka PO, czyli dyrektor  - nawija o wspaniale rozbudowującym się szpitalu. Bardzo zresztą ładnie i merytorycznie.

Od razu przypominają się czasy słusznie minione, kiedy dojarka - przodownica wprost musiała awansować na dyrektora. A już co najmniej - na posła!  Bo nie usłyszałam, jakie kwalifikacje ma pani dyrektor w kwestii kierowania raczej skomplikowanym organizmem miejskim - i po co jej ta fucha?
Ja bym sobie nie dała odebrać owoców ciężkiej pracy na tym szpitalnym poletku. Bo przecież tam ktoś inny wystawi pierś do orderów!

Jeśli dyrektor Gelert jest taka dobra na swoim miejscu - na jaką cholerę robić z niej vice - Kopacz? Nie wystarczy, że sprawdza się tam, gdzie jest? Czy PO ma za mało polityków, którzy - jak sam premier - żyją "z gęby"? Na tym stanowisku trzeba umieć słuchać, bo mało jest tak zdolnych, żeby zdołali ogarnąć wiedzą i rozumem każdy miejski problem.

Co udowodniła jasno HGW, mądrzejsza niż Radio Erewań. Z jakim skutkiem - widać okiem nieuzbrojonem.

No i męcząc się tak w tym upale, oboje państwo świetnie wiedzą, że zaraz padnie wredne pytanie o kupowane "za nasze" kiecki pani Małgosi, co na pewno nie pomoże kandydatce. Powiedziałabym - raczej zdecydowanie ośmieszy oboje państwa.

Tusk to ma wyczucie chwili...nie można powiedzieć! Pytanie oczywiście padło.

A w ogóle w tym Elblągu jest istne targowisko próżności! Korzystając z upadku Platformy "każden jeden" usiłuje przetestować własne możliwości. Z tego powodu chciałam zobaczyć, kim jest właściwie Jerzy Wilk, kandydat PiS, który wyskoczył w sondażach w charakterze "komina" na tle innych kandydatów.

No, cóż, w każdym razie był radnym, jakieś pojęcie o pracy samorządowej ma. I dobrze, bo raczej wygra w przedbiegach.
 





 

mona
O mnie mona

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka