Kaśka Pyzol zaserwowała notkę z gatunku tych "krwią serdeczną pisanych". Bardzo, bardzo mi się notka podobała, ale wiem, że Kaśka jest osobą niezwykle emocjonalną i nie założyłabym się, czy dziś nie ma kaca p.t. "a może kogoś przypadkiem skrzywdziłam".
Z mojego punktu widzenia - absolutnie nie, całemu temu badziwiactwu należało przyłożyć tak, od serca. Ale Pyzol jest Pyzol.
Ja nie jestem taka wyrywna. Już potrafię tratować to z dystansem - i z satysfakcją czuję, jak zżera "onych" strach. Zresztą piszę rzadko - ale akurat o "trzęsących się portkach" parę notek już było, zanim "oni" sami wpadli na to, że to ich portki podejrzanie się trzęsą.
Pierwsza moja notka na salonie "poświęcona" była ( fajne słowa zawiera polszczyzna...) Monisi Olejnik, która mnie doprowadziła do szewskiej pasji, po czym uległam pokusie - i "zapisałam się" na to blogowisko w celu odparowania spod kotła.
Unikam, jak mogę jej programów, ale czasem jednak wpadam jak śliwka w kompot. Tak, w największej tajemnicy - też mam "kota" na punkcie butów, więc jeśli już wpadnę - moje zaciekawione oczy zatrzymują się na tym najciekawszym elemencie programu. Z rozmowy zwykle nie wynika nic, poza ordynarną młocką, bez cienia finezji, bez tego "błysku w oku", który pozwala widzowi bodaj zaciekawić się, co z tego wyniknie, czyli "kto - kogo". No, to się zagapię na obuw.
Minęło trochę czasu - i baba wydaje mi się o wiele bardziej śmieszna, niż wredna. Chociaż jej samej pewnie wydaje się, że jest groźną, bezkompromisową kandydatką na...no, cóż - popłuczyny po Fallaci - chociażby.
Niestety, Monisia rączym krokiem zbliża się do 60-tki, co nie pozwala już mieć nadziei na jakieś zmiany w ilości i jakości synaps.
Oriana w tym wieku była kimś, z kim liczyli się wielcy całego świata. A ona "nie pękała" przed nikim.
Ale chyba się zapędziłam w jakieś dziwne profanacje...sorry. Jednak dokończę myśl: Fallaci była po prostu niezwykle inteligentna, a jej bezczelna, bezkompromisowa odwaga była wynikiem tej inteligencji. U Monisi proporcje są zdecydowanie odwrócone.
Tego się nie da wypracować, z tym się trzeba urodzić. Bardzo na upartego - coś w końcu można wynieść z domu rodzinnego. Mam tu na myśli nie tyle rozum ( to już daje Bozia...), ile kindersztubę, zobowiązującą niejako kobietę "publiczną" do...no, bycia subtelną kobietą. Nawet jeśli do uprawiania zawodu potrzebne są bardzo ostre pazurki, zawsze można je schować w jedwabnej rękawiczce, przynajmniej czasowo. I trzeba przyznać, że część kobiet, nawet w TVN, potrafi to zrobić.
Oczywiście nie mam na myśli ani Pochanke, ani - tym bardziej - Werner, to tak, na marginesie. Mimo tych "wycacanych" , pseudointelektualnych ( matko kochana, ta polszczyzna! ) gierek - bez karteczki nie da rady! Tu już - z bólem przyznaję - warsztatowo lepsza jest Olejnik, z tym żywiołowym, "ludycznym" chamstwem.
Nie wiem, co Monisia wyniosła z domu i dajmy temu spokój. Wydaje mi się, że więcej jednak z podwórka...
Niestety, Monisia ma w dodatku skrzywienie zawodowe: jest zootechnikiem bodajże, w każdym razie ma coś wspólnego z oborą. Jakieś zaoczne kursa podobno ma, ale mentalnie ta cicha, bezpieczna obora jej pozostała we wdzięcznej pamięci: krowie zawsze można przywalić. Nie poskarży się.
MO ( jakże wdzięczny inicjał...zważywszy, że naprawdę nazywa się Wasowska - a to się ładniej kojarzy) przenosi to doświadczenie na zaproszonych gości, pewna bezkarności. Większość ludzi nie może się nauczyć, że chamstwo jest u Olejnik organiczne, wpisane w program: taką sistiemą przepchała się przez życie i nie sądzę, żeby w ogóle kojarzyła, że coś tu nie gra. "Gra i bucy", bo przynosi kasę. Howgh.
A przymusu nie ma: jeśli ktoś sam się naraża, idąc do Olejnik - jego culpa.
Jak już to wykonkludowałam, dałam się skusić na obejrzenie "stracia" Bosaka z Gawkowskim. Mea culpa.
Miała to chyba być walka na programy, na kanwie protestów na uczelniach, a jej skutkiem u MO - udowodnienie, że jeśli protestuje się przeciwko teoriom Środy, Michnika, Baumana to jest to zło wcielone oraz kwintesencja "faschyzmu", w mutacji NSDAP - i naszych rodzimych mądrali, wykształconych na michnikoidach.
Bo faszyzm, ten prawdziwy, niewiele ma wspólnego z hitlerowską mutacją.
Z "produkcjami" strony prawicowej jest mniejszy kłopot: po prostu się je odwołuje pod byle pretekstem. Nawet jeśli jest to ś.p. Anna Walentynowicz, nie mówiąc już o prof. Jerzym Robercie Nowaku, Jarosławie Kaczyńskim w sali Silesii.
A także - o bojówkach lewackich na wykładzie prof. Legutki.
Ale ten ostatni temat jest wielce niewygodny dla Monisi i niektórych z jej gości: lewackie bójówki znacznie częściej biją, niż protestują, więc - metodą wciskana dziecka w brzuch - należałoby posłużyć się "prognozowaniem na odwrót" w modnym ostatnio stylu "najpierw ( prawacy) krzyczą, później - o jejku, b ę d ą bić", oraz absolutnie koniecznego wtrętu w postaci kiboli. Ni z gruszki, ni z pietruszki - ale jakże poręczne..
.
Tutaj jest o lewckich bojówkach - i nie da się tego odkręcić. Trzeba zakrzyczeć, odwracając kota ogonem.
https://www.google.pl/search?q=lewackie+boj%C3%B3wki&ie=utf-8&oe=utf-8&aq=t&rls=org.mozilla:pl:official&client=firefox-a
Pozostaje więc wrzask w duecie, metodą "siła złego na jednego", co było do przewidzenia. Ale skusiłam się, bo temat jest "na czasie".
Bosak jest postacią znaną od dawna, ale na RN znam się mało. Przeleciałam się więc po deklaracji programowej. Ktoś przecież maluje te swastyki na murach i płotach - sprawdzić trzeba. U mnie na każdym większym śmietniku napisano "miejsce dla Tuska", ale swastyk na szczęście brak.
http://ruchnarodowy.org/deklaracja-ideowa
Nic o takich metodach nie ma. Jest o chrześcijańskich fundamentach ( a o jakich ma być? Hotentockich?), o walce z podejrzanym kosmopolityzmem ( niezręczne, "Krótki kurs WKPB" się kłania, co ktoś w tym RN jednak przeoczył), a cele programowe - w stylu "zwyciężymy, odbudujemy". Żadnej programowej walki z "obcymi".
Gdyby tę deklarację napisał sam Wołodia Putin - Gawkowski byłby pewnie zachwycony, razem z Monisią. Bo program jest podobny: Putin też lata do ( chrześcijańskiej ) cerkwi, jeśli trzeba, a odbudowa Wielkiej Rosji marzy mu się zupełnie niedwuznacznie. Już nie mówiąc o innych państwach, gdzie bazą ustroju jest religia, wyłażąca z miejsc zupełnie niespodziewanych, piętnująca innowierców, małżeństwa mieszane rasowo i ich "skundlone" potomstwo.
Niechby to działo się w Polsce...
Nie do końca natomiast wiedziałam, z czym się je Gawkowskiego, więc kliknęłam do wujka Google - i oto objawił mi się ten "żywiołowy" młodzian, który omal z gatek nie wyskoczył na Kongresie SLD.
Jak na doktora nauk humanistycznych....trochę dziwne, ale jeszcze dziwniejsza była zaserwowana nam pieśń masowa p.t. "Międzynarodówka"! Brakowało tylko tego sztandaru, który niegdyś "wlatał i wylatał", kiedy komuchy zmieniały maski z czerwonych na różowe.
A`propos: art.13 konstytucji: Zakazane jest istnienie partii politycznych i innych organizacji odwołujących się w swoich programach do totalitarnych metod i praktyk działania nazizmu, faszyzmu i komunizmu(...)
Nie jestem konstytucjnalistą, ale jaki symbol tak dokładnie oddaje wartości komunistyczne, jak właśnie "Międzynarodówka"?
Gawkowski doskonale się wpisuje w entourage tej nachalnie wielkomiejskiej obory Monisi. Jeśli wierzyć Korwinowi - Mikkemu, Monisia miała jeszcze jeden zawód - oficera bezpieki, ksywka - jak wiadomo - "Stokrotka". Ponieważ zaś Korwin - Mikke głosił to publicznie, a o procesie jakoś nie słychać...Cholera wie, ale Bosak ewidentnie został ostawiony jako przesłuchiwany przez MO ( jednak "ładnie" brzmi), a Gawkowski został wykorzystany do wrzasków rodem spod trzepaka.
W każdym razie "striptizer", o którym nie można dowiedzieć się praktycznie niczego ( no, kryminał napisał), zaprodukował się jako coś, o czym niegdyś mówiło się "trzy "O" ( ozumny, ozmowny, ostropny) jeszcze bardziej, niż sama Monisia, która faceta radośnie fetowała, ale za nim dalece nie nadążała. Niemniej - dzielnie robiła za współwrzaskuna. Gdyby ten facet nie był z Wołomina, pomyślałabym, że oni są spod tego samego trzepaka.
A tu ciekawostka z programu partyjnego Krzysztofa Gawkowskiego: " Potrzebna jest nam wysoka jakość debaty publicznej i szacunek dla odmiennie myślących, rozmowa zamiast przekrzykiwania się i inwektyw".
To by było na tyle. Nikt niczego nikomu nie udowodnił, nic nie zostało wyjaśnione - jak to u Monisi. Kupa krzyku - niech gawiedź się raduje.
Bosak powinien mieć grubszą skórę, albo nie prowadzać się do programów, w których nikt go nie słucha i nawet nie ma takiego zamiaru - jest zaprogramowany jako obiekt do kopania.
Nie rozumiem, o co chodzi z tymi swastykami, bo gadka o tym oczywiście była.
Ja wprawdzie z polskich borów, ale są to bory mazowieckie, więc czasem w Warszawie bywam, z prostej konieczności. Jeśli warszawskie mury oklejone są plakatami ze swastyką, za pieniądze podatnika - to może na murach maluje je jakiś wielbiciel "Kabaretu", tym sposobem przyczyniając się do szczęścia ojczyzny, oszczędzając jej wydatków?
Bo jakoś to tak wychodzi, że w Białymstoku wsadzają za to, co kochany Ban-Tusk-stan promuje - i dotuje - w stolicy.
Baaardzo jestem ciekawa, kiedy to wyłapią korespondenci zagraniczni.
661
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze (10)