mona mona
735
BLOG

A może do rabina?

mona mona Polityka Obserwuj notkę 20

.Szlag mnie trafia, kiedy mendialny wyrobnik Morozowski, z zapałem godnym lepszej sprawy, bierze się za roztrząsanie spraw Kościoła. Niegdyś miał chociaż sojusznika, przedziwnego kapłana p.t. ksiądz Sowa, ale gdzieś go zapodział, więc posługuje się - kim się da.
Otóż wszystkim wiadomo, bo delikwent nie robi przecież z tego tajemnicy, że Morozowski nie jest członkiem tegoż Kościoła - i być nie zamierza. Guzik go w takim razie obchodzi, co się w nim dzieje. W przypadku kogoś, kto ma trochę oleju w głowie, należałoby jakoś gościowi wytłumaczyć, że popełnia gruby nietakt, ale "czego wymagać od wołu, jak nie sztuki mięsa?"  

Jest mi totalnie obojętne, w co - i czy w ogóle - wierzy Morozowski, ale tyle mu do katolików, co do Hotentotów. Nie jego obedrą ze skóry przy okazji udzielania sakramentów - co było tematem dzisiejszych "morozowskich" wypocin. Zrobił to już jego ukochany rząd, któremu wciąż uniżenie czapkuje, a który znacjonalizował mu ukochane pieniążki w OFE.

Rozumiem, że papież Franciszek  - bo Jego słowa wykorzystał Morozowski do dzisiejszej audycji - człowiek zupełnie nadzwyczajny, chciałby mieć Kościół ukochany przez wiernych, Kościól będący prawdziwym domem dla owieczek, w którym kapłan jest dobrym pasterzem, nie wyłącznie  -"postrzygaczem". Jestem "za", ale żyjąc na wsi dechami zabitej - spotykam takich właśnie pasterzy. Po prostu - znają swoich parafian i ich możliwości.

Kapłan jest człowiekiem z krwi i kości: musi jeść. Musi także zachować świątynię w jakimś porządku, czyli mieć na to środki. Jest jakiś pomysł wśród Morozowskich - skąd ma na to wziąć?

A dla Morozowskiego mam propozycję: niech sobie poczyta o poczynaniach ludzi, którzy obracają w ruinę lub sprzedają odzyskany majątek gmin żydowskich. To chyba "bliższa koszula ciału", jako że to przodkowie Morozowskich, choć wtedy nazywali się inaczej, tworzyli ten majątek całymi pokoleniami. A obecna paczka cwaniaków, najczęściej zresztą nowiutkich "nawróconych na judaizm" - z zapałem niszczy tę spuściznę.

Oto próbka:  http://www.bibula.com/?p=27196

".- Kiedy dowiedziałem się w 1997 r., że moi bracia będą odbierać majątki, byłem szczęśliwy, bo oczywiście nie czytałem dokładnie tej ustawy. Kiedy zaś zorientowałem się w 1999 r., kiedy to doszło do sprzedaży pierwszego majątku, o którym się dowiedziałem – mowa o synagodze żydowskiej w Siedlcach – złapałem się za głowę. Jak oni mogą? Moi bracia, Żydzi, będą to odbierać i to kto? Dowiedziałem się, że to Żydzi amerykańscy, że to przewodniczący Światowego Kongresu Żydów Edgar Bronfman. Wtedy zobaczyłem, że ta restytucja to zwykły szwindel. To ja już wtedy widziałem w tym handel-handele – nic więcej! I to handel-handele na grobach moich dziadków! Zbuntowałem się."

Wystarczy wklepać w google nazwisko "Szenicer" - a dowiecie się rzeczy, o których się filozofom nie śniło - a już Michnikoidy o tym napewno nie napiszą, ani Morozowski Was nie uświadomi. On woli - o Kościele.

Co mnie to obchodzi? To jest spuścizna kulturowa mojego kraju, kawał jego historii. Pamiętam, że moich żydowskich wspólobywateli  nie wygnał z Polski Jarosław Kaczyński ( co by się pewnie baaardzo Morozowskim podobało!), ani Kościół katolicki,  tylko rodzinny "brat w komunie" - generał Jaruzelski.

O dziwo -  nigdy nie słyszałam, żeby jakiś Morozowski miał do niego o to pretensje!

 

mona
O mnie mona

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (20)

Inne tematy w dziale Polityka