Drodzy osobnicy z czerwonym podniebieniem - oraz wy wszyscy, którzy postawiliście na SLD niejako "przed chwilą", uciekając z tonącej Platformy - dajcie sobie siana!
Nie wierzcie Millerowi - z prostego powodu - jest kłamcą. I jest to już truizm.
Po pierwsze - mam na myśli dzisiejsze oświadczenie Millera, komentarz na temat dzisiejszego umorzenia śledztwa w sprawie winnych zaniedbań w sprawie katastrofy. Prokuratura twierdzi, co twierdzić musi, póki co: "winnych nie było". Głupio, ale co ma robić "niezależna" prokuratura?
Ale Wasz Miller posuwa się znacznie dalej: "winni zginęli w katastrofie".
Nie jest to wyłącznie gadanina ćwoka, wciąż podlizującego się Platformie, choć czyni pewne wygiby, aby to wrażenie było mgliste.
Miller był premierem - i świetnie wie, że w żaden sposób nie da się wrobić w tę sprawę kancelarii poległego Prezydenta, której kompetencje polegały na przekazaniu Arabskiemu listy pasażerów. Howgh. Reszta roboty - zadbanie o ilość i jakość samolotów, "rozsadzenie" ludzi, w tym - 6. NATO-wskich generałów, którzy oczywiście nie powinnni lecieć razem - jest sprawą ludzi premiera. Przerabialiśmy to setki razy, nie warto zaczynać od początku.
Jeśli Miller wie, co wie - mówi rzeczy straszne.
A przecież tę wiedzę ma!
Miller nie ma żadnego osobistego interesu, aby płaszczyć się przed Tuskiem. Jest zbyt cwanym wygą, żeby nie wiedzieć - nie takie partie jak SLD Tusk wyrychtował tak, że w końcu wysłał wszechmocną UD ... na małą kanapkę - choć go przygarnęła do serca, kiedy sromotnie przegrał wybory KL-D.
Więc - po drugie:
Są oczywiście granice obłudy, czy nawet - granice śmieszności, poza które nawet politycy boją się wyjść.
Miller, będąc premierem, przekroczył granice obłudy, ochoczo podpisując się pod zooliberalną gadaniną o "niewidzialnej ręce rynku", etc. Obiecywał wszak, że za jego rządów nie będzie ludzi grzebiących w śmietnikach, ale szybko zapomniał, co obiecywał, mając pełną twarz odwiecznych haseł. Przed wyborami, oczywiście.
Pomijam już jego paskudne kontakty z Michnikiem i jego michnikofonem.
Po przegranych wyborach obsobaczył go za to lewicowy "Przegląd", wypominając "kompleks niskiego urodzenia", podlizywanie się Platformie i wszelkie grzechy zaniechania. Najkrócej - Miller najzwyczajniej olał swoich wyborców, za co ci odwdzięczyli mu się przy urnach. Przekroczył także granice śmieszności...
No, jeden smaczek: artykuł z "Przelądu" pod wyrazistym tytułem "SLD-owski kompleks kundla" - po przegranych wyborach.
http://www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/sld-owski-kompleks-kundla
"Dlaczego więc SLD w tak głupi sposób oddał pojedynek z PO walkowerem? Dlatego, że jest zauroczony pozornymi wartościami tej formacji. Jak niedoświadczony młodzian, który zakochał się w szpetnej, zepsutej, nieszczerej, głupiej i podstarzałej panience, nie jest w stanie przejrzeć na oczy za sprawą czaru własnych uczuć i zamętu w głowie. SLD aspiruje do dobrego towarzystwa, a PO jest dlań - bez względu na to jak niepojętym i wręcz komicznym wydać się to może tym obserwatorom sceny politycznej, którzy nie utracili umiejętności realnego patrzenia na świat - wyznacznikiem dobrego smaku, modelem politycznego wyrobienia i ideałem medialnego seksapilu."
Ludzie, myślcie - jak wciąż nawołuje Eska! To naprawdę nie boli!
Kiedyś można było "zrozumieć, jeśli nie - wybaczyć": ten gość pełnił tak ważną funkcję, zarówno w partii jak w państwie, że mogło mu się zdawać, iż któregoś pieknego dnia dostanie zaproszenie na Kreml, czy choćby na Krym - i zapadnie tam na ciężką grypę, po czym - jak Bierut - wróci tu w sosnowej jesionce. Co nie musiało wcale zależeć od jego poczynań, tylko od zwykłego, moskiewskiego kaprysu. Choćby - zmiany planów.
Ale dziś? Czemu tańczy na grobach? Czemu pluje na zmarłych?
No, cóż - chyba już tak ma. Jak mniemam - pełne porty strachu, którego się już nie pozbędzie.



Komentarze
Pokaż komentarze (12)