mona mona
402
BLOG

Znowu będziemy Zieloną Wyspą!

mona mona Polityka Obserwuj notkę 21

Jest paskudna sobota. Nawet moje psy nie palą się do spacerów, jako że mgła skryła im znany świat i chyba boją się tego nowego, który objawił się za płotem. Nawet jezioro ktoś ukradł, bo nie widać go na swoim miejscu. Czy może być bezpieczny biedny pies?

 Czyli - można pomarudzić.

Najpierw może odkurzmy słynny "dekalog Tuska", z października 2007r. zatytułowany iście przepięknie: "Polska zasługuje na cud gospodarczy". Jak to Tuskowi wyszło - akurat się dowiadujemy w czasie, kiedy "kolby łomoczą w drzwi" o tej przeklętej, tak często wypominanej "IV Rzeczpospolitej" - szóstej rano. Rzeczpospolita wciąż nosi numerek III - ale proroctwo jakby uległo samospełnieniu...

 Można nie czytać, pamiętamy, ale tak, dla zasady:


1. Przyspieszymy i wykorzystamy wzrost gospodarczy. 2. Radykalnie podniesiemy płace dla budżetówki, zwiększymy emerytury i renty. 3. Wybudujemy nowoczesną sieć autostrad, dróg ekspresowych, mostów i obwodnic. 4. Zagwarantujemy bezpłatny dostęp do opieki medycznej i zlikwidujemy NFZ. 5. Uprościmy podatki, wprowadzimy podatek liniowy z ulgą prorodzinną, zlikwidujemy 200 opłat urzędowych. 6. Przyśpieszymy budowę stadionów na Euro 2012. 7. Wycofamy wojska z Iraku. 8. Sprawimy, że Polacy z emigracji będą chcieli wracać do domu i inwestować w Polsce. 9. Podniesiemy poziom edukacji i upowszechnimy Internet. 10. Podejmiemy rzeczywistą walkę z korupcją.

Przed chwilą wysłuchałam nowej części tej samej kłamliwej, cynicznej gadki. Przytaczać nie będę: po pierwsze - słyszeli wszyscy, po drugie - nie wierzy nikt, więc nie warto psuć klawiatury.

No, to może o tym cudzie, na który zasłużyła Polska - i jaka to "Polska"  go skonsumowała:
 
"Stowarzyszenie „Młodzi Demokraci”, młodzieżówka partii rządzącej, w założeniu miało być szkołą obywatelskości i kształtowania prospołecznych postaw. Tymczasem okazało się uniwersytetem bezkarnego omijania prawa i naciągania państwa."


 To już nie jest zegarek Nowaka: oni umyslili sobie, że W OGÓLE NIE BĘDĄ SKŁADAĆ sprawozdań finansowych, choć finansowani są z kasy Platformy - czyli mojej.

http://polska.newsweek.pl/stowarzyszenie-mlodzi-demokraci-smd-krs-sprawozdania-finansowe-platforma-obywatelska-newsweek-pl,artykuly,275279,1.html

Ale jakie sprawozdanie mają składać?  Wszak partia - matka...
 

"Lubią się do­brze ubrać, pod­jeść, wypić i za­pa­lić. Do tego od czasu do czasu fest się za­ba­wić albo po­ha­ra­tać w gałę. Skle­py z ubra­nia­mi – pra­wie ćwierć mi­lio­na zło­tych. Re­stau­ra­cje – dwie­ście ty­się­cy. Salon win i cygar – pra­wie sto ty­się­cy. A wy­mie­niać można by jesz­cze długo. Za wszyst­kie te ra­chun­ki po­li­ty­ków Plat­for­my Oby­wa­tel­skiej pła­ci­my... my wszy­scy. Ty­go­dnik „New­swe­ek” ujaw­nia szo­ku­ją­ce wy­dat­ki par­tii Do­nal­da Tuska (56 l.), która co roku do­sta­je z na­szych po­dat­ków aż 18 mln zło­tych.
Ćwierć mi­lio­na zło­tych na fa­ta­łasz­ki – gdzie w ogóle można wydać tyle pie­nię­dzy na ubra­nia? – za­sta­no­wi się pew­nie nie­je­den czy­tel­nik za­ci­ska­ją­cy pasa w sta­rych spodniach z oka­zji fi­nan­so­we­go kry­zy­su. A no można. Wa­run­ki są dwa.

Pierw­szy taki, że wy­da­je się nie swoje, a nasze pie­nią­dze. A drugi, że robi się to w skle­pach naj­bar­dziej re­no­mo­wa­nych firm odzie­żo­wych na świe­cie. Po­li­ty­cy PO nasze pie­nią­dze prze­pu­ści­li bo­wiem w bu­ti­kach Er­me­ne­gil­do Zegny, Em­po­rio Ar­ma­ni, Hugo Bossa czy Kenzo Bur­ber­ry. Co cie­ka­we – tylko w 2010 roku Plat­for­ma prze­la­ła fir­mie re­pre­zen­tu­ją­cej te marki 75 tys. zł, z czego 27 tys... jed­ne­go dnia! Kto oprócz pre­mie­ra, uwiel­bia­ją­ce­go Zegnę, za­opa­tru­je się w tych luk­su­so­wych fir­mach? Tego PO nie chce zdra­dzić".

 


No, a dalej już jest, że politycy PO nie bardzo wiedzieli "co do czego": kupić - to pół sprawy. Trzeba jeszcze wiedzieć, z czym się to je. Więc zatrudnili stylistów, żeby im to wytłumaczyli, co tak znowu zadziwiające nie jest...
I tym znawcom zapłacili kolejną ciężką kasę.


Sorry, MY im zapłaciliśmy.

http://www.fakt.pl/Na-Platforma-Obywatelska-wydaje-pieniadze-podatnikow,artykuly,216138,1.html

Ze wstydem przyznaję - na ten artykuł natrafilam dziś: "goła baba" to nie moja bajka, więc :Fakt" wpada mi w ręce rzadko, a "Newsweeka" ( skąd "Fakt" przedrukował") nie kupuję i nie czytam od czasów LIZA, choć przyznaję - rozstanie przyszło mi z trudem.
Oczywiście rozpasanie i ogólny bezwstyd w Platformie jest tajemnicą poliszynela, ale żeby aż tak...

Przypominam właściwie bez celu: wszyscy, z obu stron wzniesionych przez tę bartię barykad, które podzieliły Polskę - doskonale wiedzą, że "Dekalog Tuska" to miała być lipa wyborcza. Lemingi też wiedzały - o czym ma być notka. Czy raczej miała - bo mi się chyba rozrośnie.

No, cóż - jestem znaną gadułą....

Dzisiejszy występ - czy warto komentować czemu ma służyć?

No, dobra - ma służyć temu samemu celowi, czyli odwiecznemu szarpaniu "postawu czerwonego sukna", a już najlepiej tego ostatniego kawałka, który jeszcze ma pod głową słabnąca Rzeczpospolita. Oczywiście z czystego miłosierdzia - po to, żeby ułatwić jej konanie. Chyba ktoś tak myślał już wcześniej?

A rozpasanie, żarcie i picie za te wyszarpane strzępy - to wyraz nieutulonego żalu, którego jednakowoż nie zdradza się motłochowi, wciąż na nowo obiecując mu kolejny repertuar kłamstwa. Dla jego dobra, oczywiście. Po co się ma martwić?

Powiedzmy to tak:  lemingi wiedzą swoje najlepiej. Trudno się dziwić naszym własnym, "salonowym", że  zębami i pazurami bronią Ukochanego Przywódcy i jego skorumpowanego, złajdaczonego rządu. Zasłużonym - może, choć nie musi - kapnąć z pańskiego stołu.
................................................................................................

Ale swoją szosą ...
Kończmy już opisywanie prawd oczywistych i - korzystając z tej nudnej soboty - napiszmy o realiach dla motłochu, tak miłosiernie oszukiwanego.

Najbardziej z "Dekalogu Tuska"  podoba mi się punkt nr.4
-Zagwarantujemy bezpłatny dostęp do opieki medycznej i zlikwidujemy NFZ.- o cudach w służbie zdrowia, który to projekt projekt przedstawiła jasno i wyraźnie "niewinna ofiara" p.t. Beata Sawicka, a który - owszem, jest realizowany.


 Sawicka siedziała, ale "dobry duch" p.t. Ewa Kopacz jakoś dała sobie z tym radę. I nic tu chyba nie ma do rzeczy ten  śmieszny, sprzedajny gamoń, Arłukowicz, który ugrzązł w bagienku na amen.

Jak się realizuje program?

No, tak - jak się daje, póki co. Szpitale też pomału dogorywają, zanim bedą w nich "kręcone lody" z marzeń Sawickiej - ale to już rzecz ogólnie znana.

Niedawno byłam pacjentem nowiutkiej, pięknej przychodni specjalistycznej. Jestem, niestety, "nałogiem" i muszę zapalić, z czego wynikają peregrynacje na zewnątrz budynku, przy okazji których można coś ciekawego zobaczyć: i oto zobaczyłam drzwi specjalisty, na których wisiała tabliczka z godzinami przyjęć.

Miałam oczy na szypułkach: specjalista przyjmuje oficjalnie do... 23- ciej. Ale kiedy gapiłam się na tę tabliczkę jak sroka w gnat - siedzący tam pacjenci "uspokoili mnie", że doktor przyjmuje wszystkich, jak leci, czyli czas urzędowania przeciąga się do późnych godzin nocnych.
Należy zaznaczyć: nic w tym tak znowu dziwnego: ja wciąż opisuję problemy miasteczek zatopionych w borach, gdzie chorego trzeba dostarczyć do lekarza, niejednokrotnie angażując w przedsięwzięcie rodzinę i sąsiadów. Autobusy kursują raz dziennie, dwa razy w tygodniu - różnie.
No i nie każdy i nie zawsze może "wycieczkę" do specjalisty odbyć autobusem: starzy i chorzy nie mogą.

Rzecz potwierdziła się w "moim" gabinecie: ten specjalista też przyjmuje wszystkich, całą kolejkę, a poza tym - tych, którzy nie mogą czekać kilka tygodni. Prywatnego gabinetu w tym mieście nie ma, czyli wszyscy są "z kolejki", z Funduszu.

 Co Polak podejrzewa? Oczywiście, że ta uprzejmość nie jest czysto altruistyczna.

No i się "boleśnie" pomyliłam: w gabinecie twardo tkwiła pielęgniarka. Nawet gdybym chciała "wyrazić wdzięczność", nie było warunków.

Szczerze mówiąc - nie był to gabinet zabiegowy i pojęcia nie mam, po co ta pielęgniarka była lekarzowi potrzebna.

Nie wiem - lekarze przestrzegają przysięgi Hipokratesa? W tym kraju, gdzie wszystkie przysięgi rządzących zostały cynicznie złamane? Usiłują naprawić coś, co zostało dokumentnie spieprzone?

Chyba na to wychodzi. Chapeau bas!
 
 Są rzeczy, które się filozofom nie śniły. Mnie w każdym razie - nie.


mona
O mnie mona

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (21)

Inne tematy w dziale Polityka