mona mona
454
BLOG

Gadający kuper

mona mona Polityka Obserwuj notkę 17

(...)Sytuacja nie odbiega od normy "w tym sensie, że w żadnym z regionów nie dzieją się rzeczy, które nie byłyby do opanowania przez służby, które pozostają w naszej dyspozycji" - oznajmił Jego Exelencja. Jak zwykle: madrze i przewidująco.

A w tym czasie mnóstwo ludzi nie miało już prądu, nie mówiąc o tych, którzy mieli nieść pomoc na drogach. Tylko ta "pomoc" bardzo często wymaga podłączenia do źródła energii - której właśnie nie było. Że już nie wspomnę o "zwykłych" problemach z radosną działalnością wściekłego huraganu. Wszyscy o tym piszą, szkoda słów.

Według Donalda, przemawiającego z gabinetu - nic nienormalnego nie ma w wichrze, jakiego raczej w życiu nie widział: skala Beauforta stała na 14-tce!

Odniosłam wrażenie, że głowa exselencji schowała się w piach,  nie widząc paskudnej rzeczywistości, a pyskuje sterczący nad ziemią słynny, uroczy, disneyowski kuper Donalda.


 Już wtedy rozpoczął się kataklizm na drogach...No, cóż - podobno Gomułka odszedł, bo "zachorował na oczy", czyli nie widział, co się wokół niego dzieje..

Ale najwięcej działo się u mnie, znaczy w mojej, zwykle omijanej przez kataklizmy okolicy.

Więc zapodaję niejako "z pierwszej ręki" - z relacji tych nieszczęśników, którzy byli na drogach: moich strażaków ( tu każdy jest strażakiem), ale też użytkowników okolicznych dróg, których chlebodawca nie pyta o trudności: każe się stawić w robocie.

Było tak: jeszcze wczoraj półżartem napisałam u Ufki, że w moim regionie ludzie głęboko wierzą w zakopane relikwie, które chronią nas przed wszelkimi nieszczęściami. Nikt wprawdzie nie wie - kto, kiedy i gdzie je zakopał - ważne, że działają.

Ale kiedy wyjrzałam za okno - zobaczyłam coś niesamowitego: śnieg walił poziomo, a co dziwniejsze - walił tak samo dobrze z północy, jak z południa, kotłując się, szlag by to trafił,  głównie nad moim wypieszczonym orzechem. Miałam wrażenie, że - akurat w moim ogrodzie - rozpętał się Ragnarök. Ptaki rzucało o szyby w ogóle - dzikie piekło. Pomyślałam - "relikwie, czy nie - ale tym razem dostanie się właśnie nam!".

Dostało się. My tu w pobliżu mamy "krośniewickie" skrzyżowanie A1 z A2, mamy też tak zwaną "starą jedynkę", piekielny przejazd przez Włocławek, szybką trasę Płock - Kutno, zawaloną cysternami z Petrochemii.

I to wszystko stanęło w korkach, które jakoś ( czytaj: jako - tako) podobno rozładowano. Ale - jak słychać - nie do końca. Rąbnęło w nas z całej taryfy. Szczególnie dostało się Kowalowi,  miasteczku na trasie Krośniewice - Włocławek, ale bynajmniej nie wyłącznie.

Ludzie przesiedzieli w zaspach, sięgających miejscami 2 m. wysokości, często z dziećmi w samochodach, zrozpaczeni do dna. Na przykład z węzła Strzelce, w pobliżu Kutna, donosili, że tuż przed nimi śpi straż, trochę dalej - policja, a pomocy - znikąd.
Gdzieś przewijały się informacje, że sprzęt - ten, z którym "premierowskie służby" miały sobie "poradzić normalnie" - jedzie z Warszawy...Już pominąwszy, że z Warszawy - ale jak sprzęt miał się przedostać przez te drogi...Bóg raczy wiedzieć...

Tę autostradę A1 "znam" o tyle, iż wiem: od Kutna do Kowala ( "po staremu" - 60 km, autostradą trochę bliżej) nie ma ani jednego zjadu - czyli wjazdu na nią - również. Z mojej "parafii" można ją tylko podziwiać z góry, z wiaduktów. Czyli znam ją z widzenia niejako - nie mam szans na nią wjechać...ale to w dzisiejszym "temacie maci" nie jest ważne.

Gdzieś się podobno straż uruchomiła, niosąc pomoc: koce, herbatę... to akurat słyszałam w radiu.

Nasi miejscowi, którzy musieli wyjechać z domu do pracy, donosili o rozpaczliwych poszukiwaniach lokalnych dróg: z okolic Krośniewic, gdzie korek stał na amen, lokalnymi dróżkami można się cofnąć do Kutna, skąd prowadzi droga do Płocka, a stąd już można jakoś przedrzeć się do domu - choć proste to nie jest: dróżki prowadzą przez wąwozy rezerwatu Skrwy. Ale jak ktoś musi...
 
"Daremne żale, próżny trud"... Nic z tego - nie było można.

 Więc -może z Krośniewic do Kowala, skąd też można  j a k o ś  dotrzeć: jeśli nie do pracy, to chociaż do własnej chałupy, nawet jeśli nie uda się skręcić w polną steczkę. Steczki były, mnóstwo ich było -  przecięła je autostrada. "Ale może jednak..."
Nadzieja jest ostatnią, która umiera. Tym razem umarła. Dawne dróżki - odwieczne skróty nie istnieją.

Całe dwie drogi z Krośniewic do Kowala - a dalej  do Włocławka, skąd już teoretycznie można do Gdańska czy Łodzi,  zawalone powypadkowymi korkami, nie licząc zasp i tym podobnych przyjemności.

Zniecierpliwieni ludzie na trasie krośniewickiej ( "Polak potrafi") wyszli z samochodów i - zebrani do kupy - pchali TIRy w śniegu i ślizgawicy, aby jakoś ten skrawek jezdni uwolnić. Tylko ile TIR-ów można wepchnąc pod górkę? Na nieodśnieżonej autostradzie?

 Droga z Włocławka - korki sięgające chyba zejścia do piekieł: na nowiutkiej obwodnicy Kowala karambol, a innej drogi z Włocławka nie ma. Tam, pod Włocławkiem,  przynajmniej jest kilka przydrożnych barów...może pracowały w tę upiorną noc.

Strażacy wciąż są na drogach, jeszcze nie ma wiadomości "z pierwszej ręki" - co właściwie dzieje się na tych zakorkowanych trasach, czy i jak zostały rozładowane korki, co z ludźmi, tkwiącymi w tych korkach. Czekamy na wiadomości.

Exselencja jest optymistą? Czy łgał jak bura suka? Od samego początku, mając pełną gębę Polaków, ale myśląc tylko o partii - zabawce, w której jest jedynowładcą,  mogącym wynosić  i - z sadystyczną przyjemnością - strącać w niebyt. To są jedyni Polacy, o których w ogóle myśli premier.

Kataklizmy się zdarzają - ale wtedy musi wkraczać ktoś, kto zarządza całością spraw. A tu - proszę:

"Wiceminister Marcin Jabłoński zapewnia, że wszystkie procedury kryzysowe zostały uruchomione. Właściwi do podejmowania decyzji o działaniach są wojewodowie i oni są szefami sztabów kryzysowych - wyjaśnia wiceminister"

Ciekawe, co może zrobić wojewoda, jeśli rzeczony sprzęt ma jechać z Warszawy do - powiedzmy - Włocławka? Czy innego Żnina? A Warszawa nie ma żadnej gwarancji, że za chwilę nie "zaduje" u nich - i oznajmi " kupcie sobie, bedziecie wiedzieli - ile kosztuje"

Pozostaje modlitwa, żeby cały ten bajzel z rządem, którego specjalite de la maison jest spychotechnika, jak najszybciej diabli wzięli.
A tymczasem - żeby nasz ukochany premier przejechał się dziś do domu autostradą A1. Czego mu serdecznie życzę - oby się spełniło!

 

mona
O mnie mona

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (17)

Inne tematy w dziale Polityka