mona mona
546
BLOG

Jak wytłumaczyć, że śmieszne jest straszne?

mona mona Polityka Obserwuj notkę 16

Przeczytałam przed chwileczką dyskusję u Piotrusia Stróża - i doznałam olśnienia. Chłopcy się tam po trosze nabijają z Niesiołowskiego, uważając go za nieszkodliwego wariata. Miałam coś tam wpisać - ale co?

Nieszkodliwym wariatem Niesiołowski byłby siedząc w ostatnich rzędach, bez żadnego wpływu na bieg wydarzeń - ale tak nie jest.

Pamiętacie oczywiście nieopatrzną, paskudną, lekceważacą uwagę Komorowskiego -"prezydent gdzieś poleci...".?

Prezydent poleciał - była to samospełniająca się przepowiednia.

I proszę sobie wyobrazić,  że historia się powtarza, a w samolocie nie ma Niesiołowskiego, żeby wstydu nie narobił.

Ten przygłup może zostać prezydentem!

Nie mam zamiaru udawadniać, że wszystko jest możliwe. Ale myślę, że jest.

Nie wiem, choć kogę się domyślać, co stało się na Siewiernym. W końcu domyślają się wszyscy, w kraju i poza nim, choć nie wszyscy się do domysłów przyznają - ale nikt nie może powiedzieć - "wiem".
No, chyba, że jakiś "dyżurny" od satelitów z 10 kwietnia 2010...

 Nie wiem, czy ukochany premier na pewno ma serdecznych przyjaciół, tych od smoleńskich uścisków , czy jest - być może - niewygodnym świadkiem. W Polsce, którą nam zaserwował - zdarzają się rzeczy przedziwne...

Niesiołowski nie jest nieszkodliwym wariatem. On jest wariatem szkodliwym - a jego dzisiejsze  przemówienie było żywcem wyjęte z najgorszego okresu stalinowskiego - i to bynajmniej nie w Polsce, gdzie aż tak bezczelnie i bezwstydnie się władzy jednak nie podlizywano, nie uprawiano "kultu jednostki" w takim azjatyckim stylu.

To było przemówienie na miarę prokuratora Andrieja Wyszyńskiego, a przemawiający miał w oczach autentyczny obłęd.

Pierwszy raz zobaczyłam coś takiego - i zrozumiałam, jak to działało: że  tego gatunku ludzie mogą mordować - i powieka im nie drgnie, zarówno ze strachu przed własnym "idolem", jak też - bo człowiek jest dla nich "marnym odpryskiem czasów", które sami wymyślaja i tworzą, realizując je na sposób ...może jednak posłużę się komunistycznym poetą, Szenwaldem": komunistycznym, ale jednak piszącym o tamtych czasach - "w szkło zamarzały trupy stu narodów".

Nie mamy stu narodów do zamarzania" w szkło" dla zaspokojenia obłędu rządzacych, mamy jeden - i ten właśnie nam jest potrzebny.

Ten człowiek jest niebezpieczny. Był niebezpieczny zawsze, od czasu, kiedy tchórzostwo kazało mu "sypać" od pierwszego dnia aresztu, jednak wtedy był niebezpieczny dla kilkorga ludzi, dodajmy - którzy mu zaufali.


Dziś jest niebezpieczny dla nas wszystkich: człowieka obłąkanego umieszcza się w miejscu bezpiecznym dla niego, ale także innych.
Tusk pozwolił mu  - z głupiej złośliwości, z chęci dokopania przeciwnikowi politycznemu - zajść stanowczo za wysoko.
Widząc twarze w pierwszych rzędach podczas tej oracji - nie trudno było zgadnąć, że czegoś tak wstrętnego jednak się nie spodziewali. To był jednak wstyd - i powiedziałabym - strach.

Bo tego człowieka  już nie powstrzyma nic, ani nikt. Jest jak tykająca bomba. Dodam kasandrycznie - pod naszymi siedzeniami. No, pocieszające jest, że najpierw jednak pod siedzeniami tych, którzy go wynieśli...

"Człowiek strzela, Pan Bóg kule nosi".

Tylko jak ja mam to przełożyć z polskiego na nasze - żeby te dzieciaki, które podśmiewają się z Niesiołowskiego, rozumiały tę "poetykę stalinizmu" - a w dodatku jej skutki? Że historia się powtarza, zwykle zresztą jako farsa - i stąd się nam biorą takie typy, mające  umocowanie prawne do najwyżego stanowiska w państwie?

Jak wytłumaczyć, że to wcale nie jest zabawne?


 

mona
O mnie mona

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (16)

Inne tematy w dziale Polityka