mona mona
341
BLOG

"Kartaginę należy zburzyć". Możliwie szybko.

mona mona Polityka Obserwuj notkę 0

Już widzę, że  na SG  "wisi" ten temat - jako główny, ale dokładam swoją cegiełkę, choć dyskusja się raczej wyczerpała. Muszę, bo wciąż nie mogę ochłonąć z oburzenia.

Oczywiście cieszę się z przebiegu głosowania w sprawie Mariusza Kamińskiego, ale dalece nie do końca. Więcej: dużo juz widziałam, ale czegoś podobnego - jeszcze nie. Oto cały bez mała BanTuskStan zapluwa się z wściekłości - jakim cudem znalazło się "dziesięciu sprawiedliwych w Sodomie". Powiedzmy - kilkudziesięciu.

Nieprzyzwoitością jest przyzwoitość...Straszne. Swoją szosą - jestem ciekawa, czy Stwórca, siedzący gdzieś w swojej "błękitnej sterowni" nad obłokami, jakoś to jeszcze zauważa?

Delenda est Carthago  - tę sejmową "Kartaginę", zagrażającą praworządności, należy zniszczyć, dalekim łukiem omijając nazwiska głosujących "za", na każdej liście, na której się pojawią, bo oni hańbią polską praworządność, którą mają wspierać, a co więcej - mają ją stanowić.
Czym oni się różnią od komunistycznego sejmu? To jest ta "wolność", którą mamy świętować?

Mam nadzieję, że wyborcy nareszcie to zrobią, bo czas najwyższy. Są to strannie wyselekcjonowani ludzie bez sumienia, gotowi bronić każdego, najbardziej oczywistego oszustwa, kradzieży, przekrętu,  gotowi niszczyć człowieka, aby tylko znaleźć się na wymarzonej liście jeszcze raz. A potem - kolejny raz. Wątpię, czy wiekszość z nich w ogóle myśli, zważywszy na "gadajacego z krzesłami"  i mu podobnych.
 A jeśli - to pod jednym kątem - "myślenie ma przyszłość". Ich przyszłość.

Ale także przyszłość tego, który politykę zamienił w bagno, a Rzeczpospolitą niszczy z takim zapałem, że zrozumiałe staje się jego credo - "polskość to nienormalność". Rozumiem, że Polacy to dla niego wciąż Untermenschen...no, bo jak inaczej rozumieć polski patriotyzm, miłość do tej poniewieranej polskości, której my  bynajmniej nie uważamy za nienormalność?

Jest jeszcze inne credo, ogłoszone boską ręką:  "mane, tekel, fares", które - mam nadzieję - skończy tę rozpasaną "ucztę Baltazara". Pięknie tego użył Jonasz Kofta:

Czasu już nie ma, nie ma na nic
Myśl ginie ogłuszona gwarem
Głupota tuczy się słowami
Wystarczy: mane, tekel, fares;

Mam nadzieję, że rzeczywiście wystarczy.
"Król jest nagi" - powiedziała 17- letnia Marysia Sokołowska. Jej równieśnicy już pójdą do urn. Oczywiście część z nich zaprzepaści szanse, głosując na Korwina- Mikkego, wpisującego się w bunt młodych, kontestującego ochoczo - niczym Kokonowicz - "wszystko i wszystkich". Ale inna część zrozumie, że to tylko daremny gest, który niczego nie zmieni.


 Nie muszę znać treści wystąpienia sejmowego Kamińskiego, bo sprawa ma brodę do pasa: cała ta historia dawno została opisana, raczej detalicznie i Kamiński nie miał chyba nic nowego do powiedzenia, ponad to, co wiemy dotąd - że na wszystkie poczynania miał zgodę sądu, pominąwszy już komisję ministra Czumy, liczne  umorzenia, etc. A jedynym rezultatem działań CBA było "ukręcenie łba" oszustwom przez "niezależną" (chyba od przyzwoitości) prokuraturę.

Czy posłowie, głosujący za odwołaniem immunitetu nie znali tej historyjki o "butach" pani Kwaśniewskiej? Założmy nawet, że nie, że wybraliśmy sobie ludzi nieczytatych, niepisatych, niekumatych. Założmy, że mocno zaciskali uszy i oczy podczas komisji Czumy, pominąwszy już tłuczone na okrągło, bez dnia przerwy, "taśmy Gudzowatego", które zna już chyba nawet mój pies.

Czym więc kierują się przedstawiciele narodu idąc na głosowanie - i nie zaglądając nawet do leżacego w sejmie uzasadnienia? Jak chcą głosować, nie wiedząc, o co w końcu chodzi? MUSZĄ brać niechlubny udział w tej nagonce? A co ich do tego zmusza - obowiązek wobec Rzeczpospolitej, której przysięgali, często z dodatkiem "Tak mi dopomóż Bóg"?
Czy poza interesami osobistymi, zmusza ich do tego przedsięwzięcia także nienawiść, którą są karmieni przez 7 lat, którą już uważają za święty obowiązek, którą wdrukowano im w mózgi,  nawet jeśli kiedyś byli ludźmi przyzwoitymi? 

A już najbardziej rozbawiło mnie wściekłe pyskowanie tych, którzy - odwołując się do męskiego honoru - twierdzili, że Kamiński miał niejako obowiązek włożyć głowę pod topór, zrzekając się immunitetu. No, miał - i już! No i pewnie jeszcze  liczyć na... sprawiedliwość!

W serialu "Ranczo" jest taki dinks: bardzo poważny adwokat opowiada anegdotkę treści mniej - więcej następującej:

W sądowym bufecie siedzi dwóch sędziów. Nagle ktoś wpada i od progu woła do jednego z nich:

- Panie sędzio, pies pańskiej żony pogryzł psa mojej żony, ciężko ją wystraszył i ona żąda 10 tysięcy odszkodowania! Albo spotka się z panem w sądzie!
Zaatakowany sędzia chwilę myśli, po czym wyciąga pieniądze.
- Dlaczego mu zapłaciłeś? - pyta  drugi sędzia - Przecież nie masz ani żony, ani psa!
- No, wiesz...sprawa trafi do sądu, a tam...sam rozumiesz... 

Nawet jeśli po sprawie sędzia otrzyma " tort w podzięce", to wyrok jest wyrokiem. Pozwólcie, że powstrzymam się od komentowania tych wyroków - niedawno tzw. "ulica" dała temu wyraz  - na Powązkach.

Donald Tusk, atakujący na oślep, po raz n-ty, z maniackim uporem, człowieka, o którym świetnie wie, że nie złamał żadnych przepisów i niczego nie "nadużył", jest żałosnym obrazem polityka, który "brzydko się chwyta", wyłącznie w celu umizgów do SLD, bez którego nie ma szans. Przede wszystkim  na uniknięcie odpowiedzialności - za całokształt, począwszy od rządów "liberałow - aferałów" z KL-D, sprzedających i niszczących w obłędnej gorączce wszystko, co na drzewo nie uciekło. Aż po dziś.

Jeśli o mnie chodzi - gorąco Tuskowi życzę tego mariażu, jeśli PiS jakimś cudem przegra kolejne wybory. ( odpukuję w niemalowane).

Wtedy z satysfakcją będę patrzeć, jak Leszek Miller zgniata Platformę, a zwłaszcza jej szefa, niczym insekta - po prostu w paluszkach.
Bo Miller, co by nie powiedzieć o jego bezwzględności i cyniźmie - jest jednak politykiem całą gębą.I ma za sobą wierną drużynę, bez względu na to, co ja o niej myślę.
Pominąwszy już cięgi, jakie Miller zebrał od "swoich" czyli od "Przeglądu", za lizanie butów PO, za"kompleks parobka", po przegranych wyborach. Nie założyłabym się, czy nie z tego powodu, nieszczęsny - musiał pętać się o łaskę Leppera..
.
Ta  kadrowa drużyna szefa nie kocha - daleko Millerowi do Ordynackiej, dla której jest parweniuszem - ale póki co, będzie silna, zwarta, gotowa. 

Tusk ma stado przerażonych, przypadkowych ludzi, po trosze pólgłowków, bo wszystkiego, co było coś warte intelektualnie (  w ideowość przecież nikt nie wierzy) - dawno się pozbył. Kiedy przyjdzie godzina próby - ci ludzie en masse podwiną ogony. Co poniektórzy - z ulgą, że wreszcie się skończyło, cała ta niepewność i strach, że gwałtem zmuszą na przykład teatrologa do kierowania ministerstwem "od górnictwa", a kolejną idiotkę...itd.

No, może nie ucieknie jakiś Misiu Kamiński - bo dokąd?

Śledzę ten spetakl partyjnych rozliczeń z silnym obrzydzeniem, ale także z ciekawością: nawet Mężydło, człowiek wydawałoby się - absolutnie uczciwy, wykręca się, że szedł za przykładem premiera, który nie głosował...

A trzeba mu było "między wrony"? W ten obrzydliwy świat kłamstwa? Doprawdy, ludzie potrafią zadziwiać...

 



 





 

mona
O mnie mona

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka