Urlop.
A4, zaraz za wjazdem Opole, kierunek na Katowice. Ruch sredni.
Sobota, slonce, 15 godzina. 8 godzina jazdy, tyle samo setek kilometrow za soba. Zmeczenie, bo potad bylo 2/3 czasu w saznistym deszczu. Chwilowo jade spokojne dozwolone 130 km/h.
Autko zapakowane po dach. Radio gra dosc glosno. Dupa boli od siedzenia, nogi puchna. Byle dojechac. Jeszcze seta i holdrio - jestesmy w domu.
Klaksonu na zewnatrz nie slysze. Blyskania lampami przez pelny bagaznik nie widze. Dopiero kiedy za mna elegancki czarny mercedes z berlinska rejestracja zaczyna wachlowac na lewo i prawo i blyskac seriami, zauwazam go w lusterkach bocznych. Ma tez wlaczone awaryjne migacze.
Q... czego?!
Sprawdzam. Gasze radio. Wypadku nigdzie nie widac, ani nie slychac. Lampka kontrolna od otwartej klapy z tylu albo drzwi bocznych sie nie pali. Z zalogi nikogo nie brakuje. Antena sie nie urwala, bo radio gralo. Rury wydechowej nie moglem zgubic, bobym cos slyszal. Jedyna mozliwosc: merc dostal kamulcem w szybe i probuje mnie zatrzymac, zeby mnie zmusic do podpisania oswiadczenia, zem sprawca. Sam tez co 2-3 lata dostaje na polskich drogach takie prezenta.
Nu, zajc, pagadi. Nie mam ani checi, ani czasu. Jade spokojnie dalej moje 130.
Czekam az mnie wyprzedzi i wtedy sie zastanowie. Ale on nie wyprzedza - wachluje, blyska jak dziki, miga, po paru minutach poddaje sie i zostaje na pasie awaryjnym.
Po kwadransie mysle, trzeba bylo moze stanac. Moze jakas sierota. Moze ktos ma zawal.
Ale w koncu mysle, i tak nie moge zawrocic, niech se idzie na policje, zlozy doniesienie, a juz w domciu sie dowiemy co i jak.
Juz nigdy o tej sprawie nie slyszalem.
Az po dzien dzisiejszy. W gazetce. Juz wiem, kto, co i jak, i pacziemu.
Oszustwa na autostradzie.
Warto zajrzec tez na forum pod artykulem. Sa merce i te miejsca. Opole, Gogolin.
29267




Komentarze
Pokaż komentarze (8)