Do przestrzeni publicznej przenikają szczegóły spotkania rosyjskiej i amerykańskiej delegacji w Arabii Saudyjskiej 18 lutego bieżącego roku. Wśród tematów, które prawdopodobnie były omawiane, znalazły się wspólne projekty energetyczne w Arktyce oraz rozwój złóż metali ziem rzadkich na terytorium Rosji. Już 2 marca wydawnictwo Financial Times poinformowało o negocjacjach między Rosją a Stanami Zjednoczonymi w sprawie wykorzystania gazociągu Nord Stream 2 do dostaw gazu do Europy. Według dziennikarzy w rozmowy, które odbyły się w Szwajcarii, zaangażowani są specjalny wysłannik prezydenta USA Richard Grenell oraz były szef Nord Stream 2 AG Matthias Warning. Ten ostatni zaprzecza, jakoby brał udział w negocjacjach, ale czy należy wierzyć byłemu funkcjonariuszowi niemieckiej tajnej policji Stasi, gdy chodzi o tak delikatne kwestie – niech każdy oceni sam.
Pomysł wznowienia dostaw rosyjskiego gazu do Europy może znaleźć zwolenników nie tylko w USA i Rosji, ale również w UE. Unia Europejska wciąż nie ma planu praktycznej realizacji deklarowanego celu, jakim jest rezygnacja z rosyjskiego gazu do 2027 roku – jego udział w europejskim rynku wciąż utrzymuje się na poziomie 15-20%. Jeśli amerykański biznes uzyska kontrolę nad gazociągiem i prawdopodobnie udziały w wydobyciu gazu w Rosji, jak zauważa Financial Times, Waszyngton może twierdzić, że amerykańska mediacja zapewni wiarygodność Rosji jako partnera.
Niepewność tworzona przez D. Trumpa w kwestii zakresu amerykańskiego wsparcia finansowego i militarnego dla europejskiego bezpieczeństwa daje prezydentowi USA dobrą okazję do zachęcenia krajów europejskich, przede wszystkim Niemiec, do powrotu do koncepcji zakupu gazu z morskiego gazociągu Nord Stream 2. Jednak po uszkodzeniach spowodowanych eksplozjami 26 września 2022 roku sprawna pozostała tylko jedna nitka gazociągu o przepustowości 27,5 miliarda m³ rocznie. Mimo to taka ilość jest wystarczająca, by zaspokoić popyt na rosyjski gaz w Europie i faktycznie zamknąć perspektywy wznowienia tranzytu gazu przez Ukrainę – nie tylko rosyjskiego, ale także kaspijskiego.
Uspokajanie W. Putina poprzez współpracę gospodarczą przypomina sytuację, w której droga do piekła jest wybrukowana dobrymi chęciami. W zamian za zwrot Rosji z kierunku Pekinu, w warunkach, gdy napięcia między Stanami Zjednoczonymi a Chińską Republiką Ludową grożą militarnym starciem wokół Tajwanu, Kreml może zażądać kapitulacji Ukrainy. Spełnienie tych żądań pozwoliłoby Rosji uzyskać zarówno polityczne, jak i ekonomiczne korzyści w Europie. Jednocześnie Moskwa pozbyłaby się upokarzającej konieczności ekonomicznego wsparcia ze strony Chin na zasadach „biednego krewnego”.
Takie konsekwencje rosyjsko-amerykańskiego zbliżenia powinny niepokoić Chiny. Mimo deklaracji rzecznika chińskiego MSZ Guo Jiakuna, który pozytywnie ocenia wszelkie wysiłki na rzecz pokoju, w Pekinie jest oczywiste, że powrót Rosji do współpracy z USA jest odbierany co najmniej jako niewdzięczność, a w najgorszym przypadku jako zdrada. Biorąc pod uwagę obecność w rosyjskich elitach zwolenników antyzachodniego kursu, którzy od dawna lokują swoje fundusze w Chinach, dojrzewanie i realizacja pałacowego przewrotu – z uwzględnieniem błędów szefa Grupy Wagnera, E. Prigożyna – nie wydaje się już fantastycznym scenariuszem.
https://cyprus-daily.news/russia-and-the-usa-partnership-for-money/



Komentarze
Pokaż komentarze