Po ludzku rozumiem funkcjonariuszy ABW, którzy - prawda, wykazując się brakiem profesjonalizmu (tak to na dzień dzisiejszy wygląda) - po dżentelmeńsku pozwolili kobiecie wyjść do łazienki i nie przeszukali jej na okoliczność posiadania broni.
Po ludzku rozumiem też samą Barbarę Blidę, która odebrała sobie życie, jak mniemam, w strachu przed czymś gorszym niż śmierć (przychodzi na myśl niebezpieczeństwo grożące jej rodzinie).
Po ludzku mi jej żal.
Zadaję sobie tylko dwa pytania. Jakąż to straszliwą wiedzą dysponowała zmarła i kim byli jej mocodawcy, że ze strachu przed nimi wolała tę wiedzę zabrać ze sobą do grobu niż ujawnić?




Komentarze
Pokaż komentarze (8)