mOrfeusz+ mOrfeusz+
52
BLOG

Szkodliwi kretyni?

mOrfeusz+ mOrfeusz+ Polityka Obserwuj notkę 14
... bo chyba już nawet pożytecznymi idiotami ich nazwać nie można.

Jacek Jarecki zwrócił mą uwagę (a właściwie nie on sam był zwrócił, jeno wpis na jego blogu) na sondaż Gnijącej Wątroby (z okazji Dnia Dziecka?).

Poziom radosnego nieuctwa i wesołego dyletanctwa prezentowanego tak przez autorów sondażu, jak i przez komentatora (rzut oka... a to Pacewicz, to wiele wyjaśnia) jest tak porażający, że przekracza nawet ramy zwyczajowej manipulacji Gnijącej Wątroby. Już podtytuł groźnie wieści: "Jakiego męża/żony nie chciałbyś dla swego dziecka... - zapytaliśmy bez pardonu Polaków. Okazało się, że większość naszych uprzedzeń ma się niestety dobrze". Zerknijmy zatem na ten fatalny sondaż...



Najpierw rzuca nam się w oczy, że pytanie brzmiało całkiem inaczej. Wszak "mieć coś przeciw" to nie to samo, co zdecydowanie nie chcieć czy odrzucać. Człek może mieć "coś przeciw" (a nawet wiele przeciw) ślubowi córki z byłym narkomanem, ale zmienić zdanie, przekonawszy się, że ów zmienił się diametralnie, stawszy się innym człowiekiem. To samo tyczy się większości omawianych tu przypadków. Jeśli czegoś sondaż ten dowodzi, to raczej troski o dzieci, bo troska taka każe "mieć coś przeciw" większości wymienianych tu potencjalnych partnerów - chyba że przy bliższym poznaniu okażą się oni ludźmi przyzwoitymi. A o tym nic już w sondażu nie było.

Przyjrzyjmy się jednak poszczególnym przykładom rzekomej nietolerancji. Mielibyśmy więc w perspektywie jako potencjalni rodzice (sam rodzicem póki co nie zostałem, ale jestem przekonany, że część ankietowanych również nie ma dzieci) ślub swego dziecka z (biorę pod uwagę tylko pytania, gdzie liczba odpowiedzi negatywnych przekroczyła 20%):

  • Osobą tej samej płci. Niezgoda miałaby dowodzić homofobii. A to niby dlaczego? Można przecież akceptować homoseksualnego partnera swego dziecka, nie akceptując instytucji małżeństwa homoseksualnego, które przecież żadnym małżeństwem nie jest. A więc: manipulacja.
  • Byłym narkomanem, niepijącym alkoholikiem czy osobą, która odbywała karę więzienia. Patrz wyżej. Jak dla mnie, zgoda byłaby możliwa tylko w przypadku dogłębnego poznania wybranki lub wybranka - czyli sytuacja, w której dziecię oznajmia mi, że za tydzień - ba, nawet miesiąc - bierze ślub absolutnie odpada. Czy to nietolerancja czy raczej troska o dziecko? Znów zatem: manipulacja.
  • Osobą narodowości romskiej. Powiedzmy, że mówimy o naszej córce. Powiedzmy, że ma ona trzynaście lat - wszak śluby z dziećmi to u Cyganów rzecz powszednia. Dalszy komentarz chyba zbędny. Dodam tylko, że żywię głęboką i w pełni uzasadnioną niechęć do Cyganów za złodziejstwo (byłem świadkiem), żebractwo (takoż) i ogólne nieróbstwo.
  • Kimś, kto współpracował z SB. Może rodzice z Gnijącej Wątroby chcieliby mieć za synową czy zięcia delatora i tchórza o zeszmaconym charakterze. Zapewniam jednak, że sporo Polaków nie podziela tej opinii.
  • Osobą narodowości żydowskiej czy rosyjskiej. Niezgoda oznaczać ma antysemityzm czy też rusofobię. A słyszeliście, mędrcy z Gnijącej Wątroby, o różnicach kulturowych, które potrafią zniweczyć małżeństwo? W przypadku Żydów i Rosjan dochodzą do tego różnice religijne. W jakim obrządku miałby się odbyć ślub?
  • Bezrobotnym, osobą niepełnosprawną. Niezgoda to uprzedzenie czy może po prostu troska o to, czy dziecko poradzi sobie z taką sytuacją?
O ile jednak sam sondaż jest manipulacją, o tyle komentarz to już nawet nie manipulacja, a kosmiczna bzdura. Prócz kretyńskich uzasadnień interpretowania powyższych uzasadnionych zastrzeżeń jako przejawów nietolerancji, pisze Pacewicz m.in. o "antysemickich poglądach" Polaków, podając za przykład , iż uważamy że Żydzi "za dużo mówią o Holocauście" i "mają za duży wpływ na biznes światowy". Tu zdębiałem. Za cholerę nie potrafię się bowiem doszukać w tych wypowiedziach krzty antysemityzmu. Faktem jest, iż Żydzi o holocauście mówią dużo. Faktem jest, iż mają spore wpływy w biznesie - i nie tylko w biznesie... wspomnijmy choćby skład personalny polskich rządów czy nazwiska hollywoodzkich producentów. Stwierdzenie, że mówią za dużo, że wpływy mają zbyt wielkie - jest po prostu opinią, nie świadczącą przecież o niechęci do Żydów w ogóle. Gdzież tu antysemityzm?!

Nadmieńmy na koniec, że Pacewicz uparcie używa określenia "wykształciuchy" jako synonimu ludzi z wyższym wykształceniem. Panu Piotrowi, który ma najwyraźniej problemy ze zrozumieniem czytanego tekstu na poziomie podstawówki, pragnę przypomnieć, iż to wymyślone przez Ludwika Dorna określenie oznacza tych posiadaczy dyplomów szkół wyższych, którzy poza owym dyplomem nic z owych szkół nie wynieśli. Czyli kretynów z papierkiem, mówiąc dosadniej. Przeciwnicy PiS-u, używając tego określenia wobec siebie, dowodzą tym samym, że na nie zasługują (teraz zastanawiajcie się, co to znaczy, moi drodzy ćwierćinteligenci).
mOrfeusz+
O mnie mOrfeusz+

Prawicowy oszołom. Anarchokonserwatysta. Patriota polski i wrocławski. Znawca literatury fantastycznej i filmu. Entuzjasta Apple i MacOS-a.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (14)

Inne tematy w dziale Polityka