Pani Teresa Bochwic opublikowała bardzo wazny artykuł "O wolnych mediach" (wykluczeni.salon24.pl/113048,o-wolnych-mediach)
...oto moja odpowiedź, a raczej "dopowiedź"...
Szanowna Pani,
świetny artykuł, dziękuję. Przedstawia jednak jedną stronę problemu - od strony mediów. A jest przecież strona druga - odbiorca, w naszym przypadku - czytelnik. Prasa, określana przez Panią niszową, jest niszową również dlatego, że nie ma czytelników. Jeśli środowisko wydające "Najwyższy Czas!" - garstka ludzi - nie zna tych, którzy ewentualnie kupią tygodnik to sami swoją pracę (dobrą, zaznaczam) sprowadzą do niszy.
Poświęcę tu parę zdań "Tygodnikowi Solidarność", z którym jestem związany od jego pierwszego numeru do dzisiaj.
Nakład TS waha się w granicach 8000 egz. a wydawany jest dla blisko 700 tys. członków związku a także dla licznych sympatyków. Ale zajmę się tu tylko członkami NSZZ "Solidarność". Związek ten ma zarejestrowanych ponad 11 tys. organizacji zakładowych. Wynika z tego, że gdyby każda z nich kupiła tylko 1 TS, to nakład wzrósłby do 11 tys. a jest to granica zerowa - przy takim nakładzie TS nie potrzebowałby cyklicznego "wsparcia" finansowego od Komisji Krajowej. Ilu więc działaczy związkowych nie zadaje sobie trudu, żeby związkowe pismo dotarło do członków? Tysiące! (połowa nakładu jest przecież w kioskach!).
Za moich młodych lat, kiedy to "wojowałem" przy pomocy nielegalnego pisma "Robotnik" wokół niego zaczęły powstawać zorganizowane grupy ludzi. "Robotnik" przed 1980 r. stał się na tyle niebezpieczny, że sam Jacek Kuroń jeździł po Polsce i sztorcował nas za wydawanie tej "bibuły"; wręcz nakazywał zaprzestanie i najpierw tworzenie "struktur", które potem mogłyby "coś" wydawać.
Wróćmy jednak do "Tygodnika Solidarność". Pamiętam jak tworzyliśmy pierwszą redakcję. Jej najważniejszym działem były "Listy" od czytelników. Co tydzień zapełnialiśmy najmniej jedną kolumnę - często dwie, a format, że przypomnę był ogromny... Proszę mi pokazać dzisiaj jakąkolwiek gazetę, która może się poszczycić takim działem?
Zakończenie może być tylko jedno: jeśli pismo nie ma czytelników, jeśli czytelnicy nie reagują na przekaz zawarty w treści pisma to w takim przypadku ujawniają się różni ludzie, którzy przejmują pismo dla własnych ambicji, celów, korzyści - politycznych najczęściej.
PS. Dlaczego tak jest? Ano dlatego, że umieszczony przeze mnie na Salonie24 artykuł morsik60.salon24.pl/102955,nijak-zyc-bez-pana nie doczekał się żadnego komentarza - nawet negatywnego.
Dlaczego tak jest? Bo jeśli coś znajdzie się w Ineternecie, to znaczy, że tego nie ma nigdzie, bowiem jest tak, jak to opisałem w morsik60.salon24.pl/102957,poblogoslaw-czy-wroc. Dla bardziej dociekliwych cała dyskusja dostępna jest pod adresem http://www.niezalezna.pl/blog/show/id/1101


Komentarze
Pokaż komentarze