... gdyby nie fakt, że byt podpisujący swoje notki nazwiskiem (pseudonimem artystycznym?) "Karolina Nowicka" domaga się uzasadnień. Uzasadniam więc.
Faktycznie, kultura i obyczajowość Islamu może być dla niektórych obiecującą alternatywą. Wizja tutejszych orlic klawiatury, takich jak blogerki Nowicka, Kulpieńska, maia 14, Malgor, Kobieta Kula, czy redaktor Salonik, odzianych szczelnie w błękitny, pełny strój pszczelarski, z siatką na wysokości oczu, mogących - wszędzie poza domem - dyskutować wyłącznie między sobą, zaś w domu mających częstszy dostęp do żaren, niż do Internetu, kusi. A pomysł sam się tłumaczy. Chociażby jako fragment Narodowego Programu Profilaktyki i Zwalczania Nadciśnienia Tętniczego (państwo, jakby nie patrzeć, mamy świeckie).
Są jednak pewne argumenty, które każą pokusę zaprowadzenia islamu i jego zwyczajów zaliczyć do rzędu pokus odrzuconych. Dla mnie osobiście, jako człowieka ochrzczonego i wychowanego w znajomości Biblii, niemożliwe jest, bym uznał za wiarygodne nieskładne nauki Koranu. Ten sam rozum, który pierwsze z rozwiązań podpowiadał, drugiemu się sprzeciwia. Zaś będąc nie tylko chrześcijaninem, ale i posiadaczem niewielkiego gruntu rolnego nigdy się nie zgodzę, bym miał z tego gruntu opłacać jakimś upigmentowanym nierobom podatek charadż, który Umma nakłada na żyjących pod jej władzą "ludzi Księgi".
Ponieważ zaś kodeks karny Rzeczpospolitej zabrania pod karą wszelkiego nakładania i ściągania haraczy, odpowiadam blogerowi podpisującemu notki nazwiskiem "Karolina Nowicka": tak, mamy prawo zabraniać tym czy owym praktykowania wyzanawanej przez nich religii; i to nie tylko prawo moralne, ale też i prawo stanowione.
# Bismillah!
PS. Rozstrzygnięcie, czy w tytule powinno znajdować się wyrażenie "a ty mąkę bruś", czy też "a ty mąką brusi" pozostawiam fachowcom.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)