Obawiam się, że spóźniam się z tą notką. W obliczu nowej fazy konfliktu wokół Trybunału Konstytucyjnego ("TK") jej temat może być co nieco nieświeży. Ale po prostu chciałem wypowiedzieć się i zmierzyć się z cudzymi opiniami.
Od kilku dni powtarzana jest - moim zdaniem, oczywiście fałszywa - teza o "pętli logicznej", czyli o tym, że TK nie może procedować w sprawie ustawy o sobie na podstawie jej nowej wersji ("wersja PiS"), albowiem jeżeli ustali jej niekonstytucyjność, to jego własny wyrok będzie wadliwy, a ściślej nieważny albo nieistniejący. Stąd ma wynikać, że musi procedowac na podstawie starej wersji ustawy o TK ("wersja PO").
Dla mnie jest oczywiste, że to jest nieprawdziwa teza i niewystarczająca, aby uzasadnić zastępcze stosowania ustawy o TK w wersji PO. Nie ma luki prawnej i TK nie musiał wypełnić jej w ten sposób.
Dlaczego tak uważam?
Krótko, możliwie bez długiej prawniczej analizy. Nie jest prawdą, że jeżeli TK procedowałby na podstawie wersji PiS i ogłosiłby jej niekonstytucjność, to niejako automatycznie jego wyrok stałby się niekonstytucyjny.
Po pierwsze, TK mógłby postanowić o odroczeniu momentu wejścia w życie swojego wyroku i udzielić terminu do odpowiedniej zmiany ustawy. Do tego czasu ustawa pozostawałaby obowiązującą i mogłaby być stosowana jako podstawa procedowania przez TK. Tak się działo wielokrotnie i dzieje w innych obszarach prawa, gdy przez wiele miesięcy stosuje się przepisy uznane za niekonstytucyjne.
Po drugie, nawet gdyby w sensie doktrynalnym czy teoretycznym przyjąć wadliwość wyroku TK, to nie byłoby możliwe, aby w konkretnej abstrakcyjnej albo indywidualnej sprawie ustalić tę wadliwość. Po prostu w prawie polskim nie ma procedury ustalenia nieważności albo nieistnienia wyroku TK. Przynajmniej na gruncie dotychczasowej doktryny i dotychczasowego dorobku nie byłoby możliwe, aby organ administracyjny albo sąd powszechny mógł rozstrzygnąć, że nie jest związany wyrokiem TK z tytułu wydania go na podstawie ustawy uznanej przez TK za niekonstytucyjną.
Odrębną sprawą jest promulgacja wyroków TK w "Dzienniku Ustaw". Tutaj nie chodzi o ocenę sposobu procedowania przez TK, ale o ocenę akuratności dokumentu złożonego do promulgacji. Nie każdy dokument nazwany wyrokiem TK jest wyrokiem TK w rozumieniu art. 100 ustawy o TK. (Ten artykuł nie zmienił się w wersji PiS).
Ostatnim a w istocie podstawowym argumentem jest to, że TK po prostu nie posiada prawa do "wyboru" podstawy procedowania. Podstawą takiego działania TK nie jest żaden przepis Konstytucji ani ustawy o TK. Jest, co słyszeliśmy wczoraj i dzisiaj, tylko założenie "pętli logicznej" i dorobek orzeczniczy TK. Czyli poglądy z uzasadnień własnych wyroków, które nie są objęte mocą wiążącą i powszechnym obowiązywaniem. Nie są, bo nie są objęte zakresem pojęcia "wyrok" w rozumieniu art. 100 ustawy o TK.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)