10 obserwujących
309 notek
462k odsłony
  186   0

„Moje myśli nieopisane”, czyli z pamiętnika nietuzinkowego posła opozycji.

Niektórym wydaje się, że to wszystko jest proste – co ma związek z PiS, to białe, co nie ma – jest czarne i wszystko jasne. BLM oraz osiem gwiazdek, albo świeczek na torcie i Ameryka odkryta, a pisowcy wyp... do buszu... to znaczy na flankę wschodnią.

Byłem jakiś czas temu „Rycerzem Kolumba”, więc doskonale wiem, jak Ameryki się nie odkrywa. Pomyśleliście, a co będzie, jeśli ludzie się wkurzą i pogonią nas?

Szef już chyba przewidział, że może być niebezpiecznie i dobrał mi kogoś do pomocy. Wiecie, co dwóch, to nie jeden, bo gdy jednego zaczepiają, drugi może wołać „ratunku”, albo uciec i zwrócić się do kogoś o pomoc... albo chociaż z oddali dokumentować komórką teoretyczną napaść. Zresztą świadkowie Jehowy też nie chodzą w pojedynkę.

Jednak w tym wszystkim jest coś zastanawiającego.

Interesowaliście się kiedyś charakterologiczną teorią porządków, która wiązała poszczególne style z rodzajami ludzkimi? Wiecie (dorycki = męski, koryncki = dziewczęcy) itd.

No właśnie, mnie na towarzysza został przydzielony Joński i teraz nie wiem, co o tym wszystkim myśleć. Czy oni nie robią sobie czasem ze mnie (za moimi plecami) jakichś jaj?, bo niby dlaczego akurat on?

Chorobka, chyba pomyślałem sobie coś za dużo i jak znam siebie, to teraz uruchomi mi się mózg.

A jeśli on też dokładnie spisuje co i jak? O w mordę jeża! A jeśli każdy z nas dostał polecenie od psychoanalityka, by pisać te pamiętniki i teraz wszyscy piszą o wszystkich, a ktoś to potem czyta, i analizuje? Aż rozbolała mnie głowa. A jeśli dotrze do szefostwa, że się we wszystkim zorientowałem? W końcu jestem nietuzinkowy.

Co robić? Myśl! Myśl człowieku pozytywnie...

No tak, jesteśmy inwigilowani, bo przecież musimy być inwigilowani, i właśnie dlatego musimy się trzymać razem, by każdy znał ryzyko przecieku i działał odpowiedzialnie... w końcu płyniemy na tej samej platformie. Czyli, że jest dobrze, tylko trzeba mniej myśleć.

Dzisiaj zdobyłem niepodważalny dowód na fakt, że jesteśmy też inwigilowani przez przeciwników. To bardzo zastanawiające... kilka dni temu w łazience (w nocy) paliło się światło, a ja zawsze gaszę (gdy wchodzę do środka). Potem zauważyłem (po wideokonferencji z szefem), że w laptopie mam włączoną kamerkę i mikrofon. A dzisiaj... w czasie, gdy ustalaliśmy z Jońskim szczegóły następnej kontroli poselskiej, usłyszałem dziwny pisk. Odruchowo wyciągnąłem z kieszeni komórkę i okazało się, że jest włączona. Dla zmyłki na ekranie pojawiła się informacja o otrzymaniu nowej wiadomości. Wybaczcie, ale muszę kolejny raz zaprotestować.

Kamiński i Wąsik, jak macie jakieś pytania w sprawie kolejnych kontroli poselskich, to proszę zwyczajnie zadzwonić, a nie inwigilować mnie w łazience... czy kieszeni.

Lubię to! Skomentuj9 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości