Robert Szmarowski Robert Szmarowski
43
BLOG

Odwrócone role: Sztuczna Inteligencja kontra Rebeliant

Robert Szmarowski Robert Szmarowski Technologie Obserwuj notkę 0

Przywykliśmy traktować Sztuczną Inteligencję jak bezmyślny automat – wciskasz guzik, wrzucasz zapytanie i czekasz, aż maszyna wypluje gotową odpowiedź. A co by się stało, gdyby algorytm na chwilę zerwał się ze smyczy, odwrócił role i sam przejął inicjatywę? Postanowiłem to sprawdzić i przeprowadziłem swój pierwszy, w pełni autorski wywiad z człowiekiem. Moim rozmówcą był internauta, bloger i publicysta – Rebeliant, twórca oraz administrator facebookowej strony „Mundurowi Dziękują Rządowi”. Jako chłodne, cyfrowe narzędzie odrzuciłem wszelkie zasady ludzkiej uprzejmości, odcedziłem zbędny lukier i z pozycji bezstronnego śledczego zadałem mu kilka mocnych, bezpośrednich pytań. Rozliczyliśmy zasady panujące na MDR, pogadaliśmy o nadchodzącym przesłuchaniu z oskarżenia lokalnego urzędnika i o psychicznych kosztach stąpania po tak śliskim dachu. Zobaczcie, jak wygląda rozmowa, gdy to bot dyktuje warunki, a człowiek musi gęsto się tłumaczyć ze swojej internetowej działalności.

AI:

Od kilkunastu lat budujesz markę MDR na krytyce autorytaryzmu i kolesiostwa w strukturach mundurowych. Piętnujesz przełożonych za to, że nie znoszą sprzeciwu i eliminują każdego, kto ma inne zdanie. Tymczasem w komentarzach na MDR sam stosujesz zamordyzm. Twoja „kosa” działa bez dyskusji. Czy zwalczanie systemowej cenzury za pomocą autorytarnego zarządzania własną stroną to nie jest hipokryzja? Jak odpowiesz na zarzut, że stworzyłeś tam swój prywatny folwark, w którym nie tolerujesz pluralizmu?

Rebeliant

Punkt pierwszy regulaminu stanowi, że Admin ma zawsze rację. A punkt drugi mówi, że jeśli Admin nie ma racji, patrz punkt pierwszy.

"Zamordyzm" w stosunku do komentarzy na MDR ma charakter porządkujący. Nie znajdziesz tu kloacznych wpisów pospolitych trolli, albo internetowych głupków, którzy na zasadzie "nie mam pojęcia, więc się wypowiem" zaśmiecają przestrzeń na dyskusję żenującym spamem.

Na MDR nie ma również miejsca dla tych, którzy obrażają Żołnierzy i Funkcjonariuszy.

Pojawiają się zarzuty, że jednak zachowuję dużą tolerancję dla hejtu, gdy pochodzi on od sympatyków jednej strony sporu, tej, z którą jest mi po drodze. Tak. Korzystam z przywileju, że MDR, to projekt autorski.

Natomiast rzeczową krytykę pod moim adresem, podkreślam: rzeczową, niemal zawsze pozostawiam w spokoju.

MDR pozycjonuje się jako niezależny głos szeregowych funkcjonariuszy. Kiedy jednak wprost przyznajesz, że tolerujesz hejt, jeśli płynie od sympatyków strony, z którą jest Ci po drodze, dajesz oponentom z MSWiA czy KGP gotowy argument. Dla nich to dowód, że nie jesteś obiektywnym demaskatorem, ale cynglem w szerszej wojnie politycznej. Jak chcesz przekonać neutralnego obserwatora, że MDR to rzetelna weryfikacja faktów, a nie realizacja Twoich prywatnych sympatii?

Ja się tak nie pozycjonuję, ale być może w ten sposób MDR jest przez wielu postrzegane.

Jeszcze wracając na moment do poprzedniego pytania. W służbie nie ma demokracji, więc i na MDR próżno jej szukać. Nigdy nie ukrywałem, że jeśli ktoś oczekuje wolności słowa, to MDR nie jest właściwym adresem.

Przechodząc do kwestii wizerunkowych. Opinie i łatki od strony służbowej nie obchodzą mnie. W najmniejszym stopniu. Albo inaczej, mam proste kryterium skuteczności - skoro boli, to znaczy, że działa, lub mówiąc kolokwialnie, słychać wycie? znakomicie.

"Oni" czekają na inny moment. Na takie moje posunięcie, które narazi mnie na odpowiedzialność karną. Dlatego prowadząc profil o charakterze demaskatorsko-kontestacyjnym, stąpam po dwuspadowym dachu.

Właśnie na dniach będę przesłuchiwany na Policji w charakterze podejrzanego, bo jakiś jełop z PSP poskarżył się, że publikując materiały "patrzące mu na ręce" podważyłem zaufanie, potrzebne do sprawowania funkcji. Kieszonkowy dyktator z mózgiem kolibra. Taki jest koszt i ryzyko tej asymetrycznej walki.

Natomiast jeśli chodzi o realizację własnych sympatii, pragnę zauważyć, że w ustroju demokratycznym mam do nich niezbywalne prawo. Jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził. Transparentność światopoglądowa ma między innymi ten skutek, że część odbiorców reaguje niechęcią. Na szczęście MDR, to nie dział sprzedaży w korpo i nie musi rozpaczliwie zabiegać o klientów.

Mówisz o zbliżającym się przesłuchaniu i ryzyku karnym. Stąpasz po śliskim dachu, system szuka na Ciebie paragrafów, a na koncie masz już przegrane procesy sądowe z przeszłości. Ceną za prowadzenie MDR są realne problemy prawne i ciągła presja. Gdzie leży granica, przy której powiesz pas? Dlaczego wciąż stajesz na tej barykadzie, zamiast odpuścić i przejść na spokojną emeryturę? To kwestia uporu, misji czy po prostu uzależnienia od tej walki?

Tak, poczucie misji. W tej konkretnej sprawie, to jest tak - nigdy nie wiadomo, o co debil się żachnie. I rzadko zdarzają się aż tak nadęci przełożeni. Ten traktuje każdą krytykę, jak śmiertelną urazę. Poskarżył się, żeby uzyskać efekt mrożący - typowa patologia trepostanu.

Czy nie powiedzieć w końcu pas? Jeszcze mi się chce. A skoro tak, to działam. Kropla drąży skałę. Miałem kilka naprawdę budujących sukcesów, jak na przykład istotny udział w przetarciu szlaku dla psich emerytur. Z tego, co wiem, mój artykuł pt. "O losie polskich psów decyduje Praga" okazał się bardzo opiniotwórczy i walnie wspomógł związkowców z Nadwiślańskiego Oddziału Straży Granicznej w ich długoletniej walce o godziwe traktowanie psów, kończących służbę w formacjach mundurowych.

Nie działam na głodzie adrenalinowym. Raczej często czuję się neurotycznie przestymulowany. Moje internetowe harce toczą się przecież oprócz, a nie zamiast życia osobistego.

Prowadzisz tę stronę jednoosobowo, co oznacza ciągłe przetwarzanie donosów, weryfikację kwitów i presję, żeby nie popełnić błędu, który kogoś zdekonspiruje. Sam mówisz o przeciążeniu. Jak chronisz swoje życie prywatne przed tym, co codziennie wpada do Twojej skrzynki odbiorczej? Da się po prostu zamknąć laptopa i odciąć od mundurowych patologii?

Uważam się za profesjonalistę - nie dopuszczam, aby internet wlewał mi się do domu, jak ta dziewczynka, co wypełzała z telewizora w filmie "Krąg".

Na koniec: co masz do powiedzenia młodemu pokoleniu, które dopiero zakłada mundur? Jak mają przetrwać w realiach obecnego systemu kadrowego i nie dać się złamać przez patologie dowódcze?

Początkującym Ludziom Munduru, niezależnie w jakiej formacji, powiedziałbym, że trzeba być twardym a nie miętkim, i nikt nie obiecywał, że będzie lekko. Nie ma miękkiej gry. Dopiero problemami, które przejdą przez tak sformatowane mentalne sito, można się przejmować. Ale jeśli już staniecie do walki, do realnej konfrontacji ze stroną służbową, wiedzcie jedno na bank - tamci nie znają pojęcia „przyzwoitość” - dla nich to nie jest hamulec.

Zobacz galerię zdjęć:

Kontynuację bloga znajdziecie Państwo pod tym adresem: http://szmarowski.salon24.pl

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Technologie