Moje doświadczenia z Ukraińcami w Polsce, to kontakty z paniami na kasie w bardzo (naprawdę bardzo) wielu sklepach, paniami w służbie zdrowia, paniami sprzątaczkami oraz panami i jedną panią z Ubera-Bolta. No i jeszcze jak kiedyś ocieplano wieżowiec, w którym mieszkałem, to widziałem i słyszałem ukraińskich robotników, zapierdalających na mrozie. Mówiąc językiem statystycznym, jest to pokaźna "próba".
I każda z tych osób była grzeczna, skromna i cholernie pracowita. Nikomu z nich nie przypisałbym łatki "banderowca".
Moja konkluzja tego toku rozważań opiera się na komunale, że nienawiść jest strasznie zaraźliwa - wystarczy wytknąć kogoś palcem, w odpowieni sposób go "zdefiniować" i hop, mamy gotowy cel dla hord bezrefleksyjnych nienawistników.
Jeden Zełeński walnął babola i dla wielu ludzi w Polsce nagle wszyscy Ukraińcy "zasługują" na najbardziej obelżywe traktowanie.
Strasznie mi się to w nas, Polakach, jako społeczności, nie podoba - ta zbiorowa zewnątrzsterowność. Ktoś powie, że to jest zjawisko uniwersalne i już dawno opisane przez psychologię społeczną. No niby tak, ale gdy obserwuję je u swoich, to do smutnej refleksji nad ułomnością natury ludzkiej, dołącza także wstyd.
458
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (43)