Koniec XIX i początek XX wieku to czas absolutnej dominacji kościoła katolickiego na ziemiach polskich, zwłaszcza na wsi, gdzie mieszkało wtedy ponad 80% ludności. Seks przedmałżeński to grzech więc musi być kara. Najłatwiej wymierzyć jak bezbronnemu dziecku, więc tak czyniono.
Rodzice musieli na chrzcie wybrać imię dla dziecka z niewielkiej puli. Zwłaszcza dziewczynki miały tu ciężki los. Na sporym obszarze obowiązywały dwa lub jedno z dwóch imion. W ten sposób, pierworodne Gertrudy i Kunegundy zatruwały relacje rodzinne na pokolenia. Pół biedy kiedy posag, wyjątkowa uroda, lub wczesna śmierć pierworodnej rozwiązywała problem. Kiedy jednak rodzice zostali pobłogosławieni całą gromadą córek, tradycja wydawania córek za mąż według starszeństwa oznaczała często wielopokoleniowy dramat dla rodziny. Córki wyłamujące się z tradycji, zatrute relacje między rodzeństwem, wieczne poczucie winy i krzywdy.
Temat w oficjalnej historii kraju ani kościoła nie istnieje. Nie pasuje do narracji tak jak panje wagen czy systemowe ukrywanie pedofilii.



Komentarze
Pokaż komentarze (20)