118 obserwujących
662 notki
1468k odsłon
1971 odsłon

Krótka historia walki prezydenta Ferenca o Pomnik Wdzięczności Armii Czerwonej w Rzeszowie

Wykop Skomentuj8

W nocy z 3 na 4 stycznia 1944 Armia Czerwona przekroczyła granicę II Rzeczpospolitej i rozpoczęła swój marsz „przez trupa Polski” na Berlin. Tereny położone na wschód od linii Curzona i zagarnięte w wyniku agresji 17 września 1939 r., zgodnie z traktatem Ribbentrop – Mołotow, były przez Stalina traktowane jako integralna część Związku Sowieckiego. Dlatego złożona następnego dnia deklaracja polskiego rządu, w której wyrażono nadzieję, że „Związek Sowiecki uszanuje prawa i interesy Rzecz-pospolitej Polskiej i jej obywateli” nie miała dla Stalina żadnego znaczenia. 11 stycznia 1944 roku agencja TASS opublikowała komunikat polskiego rządu, gdyż zawiera ona „błędne stwierdzenia dotyczące granicy polsko –sowieckiej”. Ta granica powinna bowiem przebiegać wzdłuż linii Curzona. W tym samym komunikacie stwierdzono, że „emigracyjny rząd polski jest odcięty od swego narodu i nie jest zdolny stworzyć przyjacielskich stosunków ze Związkiem Sowieckim”.  

Po przekroczeniu Bugu przez Armię Czerwoną w lipcu 1944 roku Sowieci zaczęli „wyzwalać” Polskę, czyli rozpoczynali okupację – już nie tylko Kresów, ale całego kraju. Rząd złożony z komunistycznych kolaborantów, wyznaczonych przez Stalina 22 lipca 1944 r. ogłosił „manifest do narodu polskiego”, w którym lekką ręką oddał polskie Kresy Sowietom i oświadczył, że są „jedynym legalnym źródłem władzy w Polsce”.

Kilka tygodni po zdobyciu Berlina, na terytorium Polski przystąpiono do stawiania specjalnie zaprojektowanych pomników wdzięczności i urządzania cmentarzy czerwonoarmistów w najważniejszych, najbardziej eksponowanych placach polskich miast i miasteczek. Było to działanie zgodne z zasadą sformułowaną 1894 r. przez Święty Synod Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego w związku z budową soboru Aleksandra Newskiego na placu Saskim w Warszawie:

Swoją obecnością rosyjski sobór obwieszcza światu i niespokojnym Polakom, ze na zachodnich nadwiślańskich kresach nieodwołalnie utwierdziło się potężne prawosławne mocarstwo. Podobny do wojskowej chorągwi powinien wznosić się wprowadzając swobodna pewność, ze tam gdzie wzniesiony jest prawosławny rosyjski sobór, rosyjska władza i naród nie ustąpią ani maleńkiej piędzi ziemi.

Analogiczny efekt propagandowy zamierzały uzyskać władze sowieckie, narzucając Polakom upa-miętnianie czerwonoarmistów pomnikami.

Realizowanie akcji budowy pomników wdzięczności w skali ogólnopolskiej zainicjował w sierpniu 1945 roku szef Misji Wojskowej Związku Sowieckiego w Polsce, generał Siergiej Szatiłow. Wystosował on pismo do Ministerstwa Administracji Publicznej, w którym postulował powołanie specjalnej komisji nadzorującej i kontrolującej budowe pomnikow wdzięczności Armii Czerwonej w całej Polsce.

Implikacją tej inicjatywy gen. Szatiłowa było niemal 500 pomników „wdzięczności” Armii Czerwonej, stojących w miejscach publicznych, nie kryjących pod sobą szczątków poległych żołnierzy.

W 2016 roku wśród Polacy uznali, że nadszedł czas ukazania prawdy o tym, kto bronił Ojczyzny, a kto strzelał do obrońców. Że nadszedł czas, by upamiętnić bohaterów, a znieść obeliski katów i morderców.

2 września 2016 r. weszła w życie ustawa o zakazie propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego przez nazwy jednostek organizacyjnych, jednostek pomocniczych gminy, budowli, obiektów i urządzeń użyteczności publicznej oraz pomniki (Dz. U. z 2018 r. poz. 1103). Zgodnie z przepisami ustawy, nazwy nadawane przez jednostki samorządu terytorialnego nie mogą upamiętniać osób, organizacji, wydarzeń lub dat symbolizujących komunizm lub inny ustrój totalitarny ani w inny sposób takiego ustroju propagować. Za propagujące komunizm ustawa uważa także nazwy odwołujące się do osób, organizacji, wydarzeń lub dat symbolizujących represyjny, autorytarny i niesuwerenny system władzy w Polsce w latach 1944-1989. Pierwotnie ustawa dotyczyła komunistycznych nazw dróg, ulic, mostów i placów, ale w połowie 2017 r. Sejm przyjął nowelizację, rozszerzając dekomunizację na m.in. pomniki, obeliski, rzeźby, posągi, kamienie i tablice pamiątkowe. Na ich usunięcie samorządy miały czas do końca marca 2018 r. Później demontażem mieli zająć się wojewodowie.

Czas mija, a w wielu polskich miastach i miejscowościach nadal stoją relikty komunizmu. Mało tego – cały czas są wymyślane nowe powody opóźniające a nawet uniemożliwiające dekomunizację przestrzeni publicznej. Taka sytuacja ma miejsce m.in. w Rzeszowie.

W 1950 roku w Rzeszowie władze komunistyczne wystawiły pomnik Wdzięczności Armii Radzieckiej, w kształcie kolumny zwieńczonej figurą żołnierza ze sztandarem. W dolnej części znajdują się płaskorzeźby przedstawiające walkę oraz „braterstwo broni”. Pomnik usytuowany jest w śródmieściu Rzeszowa, na Placu Ofiar Getta.

Wykop Skomentuj8
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka