107 obserwujących
613 notek
1270k odsłon
2070 odsłon

Antropologiczne różnice między zwolennikami i przeciwnikami LGBT

Wykop Skomentuj64

Komentując wydarzenia, do których w ubiegłą sobotę doszło w trakcie tzw. Marszu Równości w Białymstoku, prof. dr hab. Paweł Śpiewak powiedział w TVN 24: 

„Widzimy, jak się rodzi w Polsce faszyzm […]Wiemy, jak się spełnia, spełnia się przez przemoc i przez nienawiść do pewnych grup ludzkich. W tym wypadku mamy LGBT, tę grupę się atakuje, ogólnie atakuje się inteligentów. I widać zresztą, powiedziałbym, taką wyrazistą różnicę, prawda? To są karki, inne budowy ciała. Po drugiej stronie są twarze głównie młodych ładnych ludzi. Ta różnica, powiedziałbym, wręcz antropologiczna niemal wychodzi.”

Wypowiedź prof. Pawła Śpiewaka jest utrzymana w stylistyce tygodnika „Der Stūrmer”, wydawanego w III Rzeszy przez gauleitera Frankonii Juliusa Streichera. Ukazujący się od 1923 roku do końca II wojny światowej „Der Stūrmer” prezentował rasistowską teorię o nierówności ludzi będącej następstwem ich pochodzenia etnicznego, będącą jądrem ideologii państwowej Trzeciej Rzeszy. Według tych koncepcji najwartościowsza miała być rasa germańska, a zwłaszcza Niemcy. Pozostałe narody, szczególnie Żydzi, Cyganie i Słowianie, a wśród nich Polacy, byli określani terminem Untermenschen – podludzie.

 „Der Stūrmer”, od pierwszego do ostatniego numeru, rozpowszechniał pejoratywny stereotyp Żyda wschodnioeuropejskiego, tzw. Ostjude. Zgodnie z tym stereotypem, Ostjuden byli kształtowaną przez wieki orientalną, dalekowschodnią mieszanką rasową, z negroidalną domieszką. Taki stereotypowy Żyd miał cechować się określonym wyglądem i cechami charakteru - był wyznawcą tradycyjnego judaizmu lub chasydyzmu, noszącym brodę i często pejsy. Jego wygląd miał być przy tym zaniedbany, a strój zniszczony i brudny. W Niemczech Żydzi byli od dawna zasymilowani i nie nosili tradycyjnych strojów i fryzur.

Na rysunkach w „Der Stūrmer” Ostjuden mieli semickie twarze, wyostrzone rysy, brody i pejsy. Ubrani byli w tradycyjne, zniszczone chałaty, kipy…

Postaci skarykaturowanych, tradycyjnie ubranych, brodatych Żydów masowo rozpowszechniano za pośrednictwem antysemickich wydawnictw i wystaw. Dobrym przykładem takiej antysemickiej karykatury jest plakat wystawy „Der ewige Jude” („Wieczny Żyd") pokazywanej od listopada 1937 do stycznia 1938 roku w Muzeum Niemieckim w Monachium. Wystawę zwiedzało prawie 5000 osób dziennie. 

Propagandowy cel, jaki postawił sobie Julius Streicher, został osiągnięty. Świadczą o tym zapisy w dziennikach wojennych i listy żołnierzy Wehrmachtu, pisane do rodzin we wrześniu i październiku 1939 roku. Niemieccy żołnierze bez trudu znajdowali osoby zbliżone wyglądem zewnętrznym do stereotypowych obrazów zaszczepionych im przez propagandę antysemicką, ponieważ w Polsce duża część społeczności żydowskiej była wierna tradycyjnym zwyczajom i ubiorowi, a powszechna bieda powodowała, że odzież wielu Żydów była zniszczona.

Tarnów (7 września 1939 r.): Miasto zostało zajęte […] w zupełnym spokoju. Na ulicach stali miesz-kańcy, w 95% Żydzi z brodami i pejsami, w chałatach.”

Biecz (8 września 1939 r.): „Jeden z żołnierzy uznał, że musi to być niemieckie miasto, wskazując na szyldy z pięknymi niemieckimi nazwiskami, takimi jak Rosenblat i Osterduft. Potem naszym oczom ukazało się kilka takich typków. Żydzi w chałatach i z pejsami, jakich nie można zobaczyć nawet w Stūrmerze.”

Krosno (9 września 1939 r.): „Żydów było mnóstwo. Wszędzie było widać ich śmieszne postacie, brudne i odziane w najdziwniejsze stroje.”

Rymanów (9 września 1939 r.): Doprawdy wspaniałe okazy galicyjskich Żydów. Ilustrator „Stūrmera” miałby niezły ubaw, obserwując strój i strach tych wzorcowych egzemplarzy [Żydów] na widok niemieckich oddziałów górskich błyskawicznie w wkraczających do ich mieściny.”

Tarnów i Rzeszów (24 września 1939 r.): „Miasto bez Aryjczyków – wszędzie przed drzwiami domów siedzą żydzi z długimi brodami i nabiegłymi krwią oczami, ubrani w długie, czarne chałaty.”

„W Birczy dotarło do nas, dlaczego konieczne jest radykalne rozwiązanie kwestii żydowskiej. Można tam było zobaczyć, w jakich warunkach gnieżdżą się te bestie w ludzkiej postaci. Brodaci, ubrani w chałaty, z twarzami wykrzywionymi diabelskim grymasem, zrobili na nas wstrętne wrażenie. Każdy, kto nie był przedtem radykalnym antysemitą, musiał się stać nim tutaj. W porównaniu z polskimi Żydami chałatowymi, nasze własne żydowskie pijawki są owieczkami.”

(cytaty pochodzą z książki Jochena Bōhlera „Zbrodnie Wehrmachtu w Polsce. Wrzesień 1939, wojna totalna”, Kraków 2009, s. 53-55)

„Der Stūrmer” nie ograniczał swojej propagandy wyłącznie do Żydów. Prezentował także stereotyp Polaka – osobnika mniej wartościowego pod względem rasowym. Niemcy uznawali, że Untermenschen są dla nich zagrożeniem, a wspólne życie z nimi na jednym terenie prowadzi do skażenia aryjskiej krwi. Wychodząc z tego założenia starano się usunąć Polaków i Żydów z terenów zamieszkanych przez Niemców. Przykładem może być akcja wysiedleń z zachodnich ziem polskich wcielonych bezpośrednio do III Rzeszy. Akcji tej towarzyszyła próba podkreślania różnic rasowych, które stanowiły uzasadnienie dla podejmowanych działań.

W albumie dokumentującym działalność Centrali Przesiedleńczej w Łodzi, instytucji koordynującej wysiedlenia Polaków i Żydów z Kraju Warty, obok zdjęć, które można nazwać reportażowymi, pokazujących proces przesiedleń, znajdują się fotografie „typowych Polaków”. Na tych fotografiach sportretowano osoby biedne, niechlujnie ubrane, oraz po prostu ułomne i kalekie. Stanowią one jaskrawy kontrast dla fotografii niemieckich żolnierzy, uczestniczących w wysiedleniach.

Omawiany album nie był szeroko znany, dostęp do niego miała ograniczona grupa ludzi. Jednak podobne zdjęcia były obecne także w wydawnictwach rozpowszechnianych publicznie. Zwykli Niemcy mogli się z nimi zetknąć na specjalnych wystawach, w prasie czy publikacjach propagandowych. Przykładem może być plansza z wystawy poświęconej wysiedleniom Polaków i Żydów z Kraju Warty. Widzimy na niej, „typy polskie” i „typy żydowskie”, czyli zdjęcia ludzi, których wysiedlono z terenu Kraju Warty.

Wypowiedź prof. Pawła Śpiewaka w TVN24 (w programie „Wstajesz i wiesz”) nie jest jego pierwszą skandaliczną wypowiedzią. Takich wypowiedzi było ostatnio kilka.

Profesor doktor habilitowany Paweł Śpiewak jest dyrektorem Żydowskiego Instytutu Historycznego, placówki naukowej finansowanej z pieniędzy polskiego podatnika. Jako urzędnik państwowy prof. Paweł Śpiewak powinien ważyć swoje słowa, natomiast unikać miotania krzywdzących oskarżeń.



***

Przy pisaniu notki autorka korzystała z następujących publikacji:

1. https://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/bialystok-marsz-rownosci-pawel-spiewak-o-incydentach,954771.html

2. https://www.tvp.info/43609939/pawel-spiewak-o-marszu-rownosci-ladni-ludzie-naprzeciw-karkom

3. Jochen Bōhler, Zbrodnie Wehrmachtu w Polsce. Wrzesień 1939, wojna totalna, Wydawnictwo Znak, Kraków 2009, s. 53-55

4. Tomasz Stempowski, „Podludzie, bandyci, bestie”. Obraz Polaków i Żydów na niemieckich fotografiach okresu okupacji, https://fototekst.pl/podludzie-bandyci-bestie-obraz-polakow-i-zydow-na-niemieckich-fotografiach-okresu-okupacji/



Wykop Skomentuj64
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo