110 obserwujących
621 notek
1324k odsłony
10879 odsłon

Zygmunt Szendzielarz nie zasłużył na pamięć mieszkańców Białegostoku

Wykop Skomentuj127

30 czerwca 1948 został aresztowany przez funkcjonariuszy MBP. Śledztwo trwało blisko dwa i pół roku. Proces "Łupaszki" i kilku innych oficerów był pokazowy - transmitowany przez radio i opisywany przez reżimową prasę. Oskarżonym zarzucono terrorystyczne zamachy na Sowietów i funkcjonariuszy polskiej bezpieki, prowadzenie wywiadu na rzecz obcego państwa oraz współpracy z Niemcami w czasie okupacji. 2 listopada 1950 Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie skazał Zygmunta Szendzielarza na karę śmierci.

Stanisław Krupa, który kilka miesięcy przebywał z majorem Zygmuntem Szendzielorzem w X pawilonie więzienia na Mokotowie, wspominał, że często nucił on ulubioną piosenkę "Już dopala się ogień biwaku”. W ostatniej zwrotce żołnierze wyśpiewywali swoje największe marzenie: “Bodaj widzieć, padając w ataku, Polskę wolną i czystą jak łza”.

Major Szendzielarz nie doczekał spełnienia tego marzenia. 8 lutego 1951 r. został zamordowany strzałem w potylicę w warszawskim więzieniu na Mokotowie, a jego zwłoki razem ze zwłokami innych żołnierzy wrzucono do bezimiennego dołu śmierci w kwaterze „Ł” cmentarza komunalnego na Powązkach. W tym samym dniu metodą katyńską zamordowano jeszcze trzech innych oficerów wileńskiej AK: ppłk. Antoniego Olechnowicza "Podhoreckiego", por. Lucjana Minkiewicza "Wiktora" i por. Henryka Borowskiego "Trzmiela".

W 1993 roku Izba Wojskowa Sądu Najwyższego unieważniła wyrok śmierci na „Łupaszkę” i pozostałych trzech oficerów wileńskiej AK. W 2006 r. , w 55. rocznicę śmierci Zygmunta Szendzielarza Sejm podjął uchwałę, która głosiła m.in., że stał się on symbolem niezłomnej walki o niepodległą Polskę, jaką toczyli Żołnierze Wyklęci - żołnierze antykomunistycznego ruchu oporu m.in. z organizacji Wolność i Niezawisłość, Armii Krajowej na Kresach Wschodnich, Narodowych Sił Zbrojnych i Konspiracyjnego Wojska Polskiego.

W 2007 roku prezydent RP Lech Kaczyński nadał majorowi pośmiertnie Krzyż Wielki Orderu Odrodzenia Polski.

22 maja 2013 r. pod rozebraną drogą asfaltową, która przecinała pole pochówków na powązkowskiej Łączce, ekipa archeologów prowadząca poszukiwania ofiar komunistycznych zbrodni odnalazła w jednej z jam grobowych szczątki czterech mężczyzn, wśród których był major Zygmunt Szendzielarz i jego najbliżsi współpracownicy, w tym jego bezpośredni dowódca podpułkownik Antoni Olechnowicz "Pohorecki", kapitan Henryk Borowski "Trzmiel" i porucznik Lucjan Minkiewicz "Wiktor".

Szczątki pana majora Szendzielarza znajdowały się najwyżej, co oznacza, że zostały zrzucone z ciężarówki na ciała jego kolegów. Spoczywał twarzą do ziemi. To dosyć częsty układ szczątków odnajdywanych na Łączce. Wynikało to z tego, że oprawcy chwytali ofiary za ręce i nogi po czym z wozu konnego lub ciężarówki zrzucali do dołów i zasypywali. Po wielu latach mogliśmy więc odtworzyć te wydarzenia i dowiedzieć się tak wiele na temat działania sprawców. – opisuje prof. Krzysztof Szwagrzyk.

Czaszka majora Szendzielorza nosiła ślady brutalnych tortur, jakim został poddany przed śmiercią. Genetycy z Polskiej Bazy Genetycznej Ofiar Totalitaryzmów ogłosili potwierdzenie tożsamości majora w sierpniu 2013 roku.

1 marca 2014 roku, w Narodowym Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Belwederze miała miejsce uroczystość, podczas której ogłoszono nazwiska żołnierzy podziemia niepodległościowego straconych w więzieniu przy ul. Rakowieckiej w Warszawie w latach 1948-1956, których szczątki zidentyfikowano po ekshumacjach przeprowadzonych przez Instytut Pamięci Narodowej na Cmentarzu Wojskowym na stołecznych Powązkach w 2013 roku.

„Identyfikacja żołnierzy wyklętych - ofiar reżimu komunistycznego i upamiętnienie ich walki o suwerenną ojczyznę to wielkie święto dla całej Polski. To kolejne święto dla nas wszystkich, nie tylko dla rodzin ofiar, ale również dla członków ekipy badawczej i dla całego społeczeństwa. To jest sprawa nas wszystkich, ogólnopolska, bo nie mogę sobie wyobrazić, by ktokolwiek nie był zainteresowany wynikami tych prac.

Uważam, że dzień, w którym udało się publicznie ogłosić, że wśród zidentyfikowanych ofiar terroru komunistycznego są nasi słynni partyzanci jak mjr Hieronim Dekutowski „Zapora” czy mjr Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka”, należy do przełomowych dni w historii naszego kraju. To kres niemocy naszego państwa w dochodzeniu do prawdy i wielka praca na rzecz przywracania naszych bohaterów pamięci wszystkich Polaków. To, co wcześniej wydawało się niemożliwe staje się realne. Mieć możliwość identyfikacji takich wielkich Polaków to jest ogromny osobisty honor dla każdego z nas. Mamy świadomość tego, w czym uczestniczymy i, że to właśnie nam przypadła rola. Bez względu na to, co my wszyscy w życiu będziemy jeszcze robili, zawsze będziemy mogli powiedzieć: tak, to my mieliśmy ten zaszczyt poszukiwania szczątków majora "Zapory", majora "Łupaszki", tak, to my zidentyfikowaliśmy ich szczątki i to my ogłosiliśmy ich nazwiska. – powiedział prof. Krzysztof Szwagrzyk, pełnomocnik prezesa IPN ds. poszukiwań miejsc pochówków ofiar terroru komunistycznego.

Wykop Skomentuj127
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura