nerwica eklezjogenna nerwica eklezjogenna
92
BLOG

Początek nie przyjęcia istnienia boga

nerwica eklezjogenna nerwica eklezjogenna Rozmaitości Obserwuj notkę 18

Nie było początku, nie wiem co to jest Bóg i nigdy tego nie wiedziałem.

- Nigdy go nie spotkałem - jak mawiają niektórzy ludzie o Bogu. Spotkanie nie odbyło się.

Mimo dosyć intensywnych starań moich opiekunów bym go spotkał, funkcjonował bóg w mojej głowie obok ogromnej ilości postaci z bajek, żadnej z nich nigdy nie spotkałem - dlaczego jego akurat miałbym spotkać...

Dlatego Watykan wypowiedział sie ostatnio o filmie Avatar. Szlachetna prosta bajka o szacunku, miłości, uczciwości,  jeżeli jest w niej jakiś Bóg - może to być tylko Przyroda. Przyroda wrogiem Boga ?

Przed chwilą zmieniłem wszystkie małe "b" w słowie bóg na Bóg - nie muszę go nienawidzieć, lubić nie będę ale nienawiść zaszkodzi wyłącznie Mnie. Skoro "Przyroda" piszę z dużej   mogę i Bóg.

Choć pamiętając co Bóg narobił w mojej głowie - głowie małego człowieka, któremu pierwsze swe zapamiętane doświadczenia "spotkania" z Bogiem narobiły takiego burdelu we łbie, że dzisiaj jedynym uczciwym działaniem "w temacie Bóg" będzie szerzenie prawdy - prawdy o tym jakim złem jest jakakolwiek religia, w jaki destrukcyjny sposób działa na ludzi, przed tym nic mnie nie powstrzyma - taka karma, ile wsadzisz tyle wyjmiesz....

Jestem wrogiem kościołów i religii. Byłem zmuszany do chodzenia do kościoła i na religie, i nie jest to takie sobie nic. Nie miałem szansy odrzucić tego Boga, byłem otoczony przez dorosłych, którzy moją niewiarę konsekwentnie "tępili". Pierwsze moje kłamstwa były nierozerwalnie związane z Bogiem... - zmówiłeś już paciorek ?  - a w głowie codzienne gorączkowe poszukiwania "tego Boga" , - nie ma go we mnie ...za to jest odpowiedź - grzech...jestem zły i inny niż reszta ludzi...odpowiedź  podsuwana okrutnie konsekwentnie  przez wszystkich dorosłych, przez ludzi, którym dziecko bezgranicznie ufa...jebane nieświadome siebie potwory...

Tekst jest dość emocjonalny, by oprawcy poczuli jaka jest prawda o indoktrynacji.

Dzisiaj widząc fundamentalistę z dzieckiem na ręku, współczuję dziecku, i zastanawiam sie czy okrucieństwo wyrządzane dziecku  przez wdeptywanie w głowę Boga nie jest rodzajem nieuświadomionej zemsty za własne dzieciństwo. Czy zażartość i agresywny fanatyzm ekstremistów katolickich nie jest związana z krzywdą jaką im samym wyrządziła religia.                                                                  

 

Bóg to za mało

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (18)

Inne tematy w dziale Rozmaitości