nerwica eklezjogenna nerwica eklezjogenna
141
BLOG

Bojownicy o niemiecką policję

nerwica eklezjogenna nerwica eklezjogenna Polityka Obserwuj notkę 41

Śmieją się z pisowskich bojówkarzy, że modlili się o niemiecką policję, a ja ich za tę szaleńczą fantazję jednak podziwiam. U jej podłoża leży przecież ich własny, usilnie kamuflowany realizm. Doskonale wiedzą, że polskie formacje nie posuną się do tego, czego od nich oczekiwano w pamiętnym 2020 roku, gdy kobiety wyszły na ulice kilkuset miast, miasteczek i małych mieścin. Niepotrzebnie tylko zdradzali swoją wiedzę, że każdy polski policjant będzie stał niewzruszony wobec ich wydurniania się. Bo rozkazem wręcz fundamentalnym obecnie jest: nie dać się sprowokować. Reagować natomiast w bezwzględnie każdym przypadku zagrożenia czyjegoś zdrowia lub życia. Po prostu, służbę pełnić wręcz podręcznikowo. Wszystko to wiedzą, więc "pomagają sobie" tą niemiecką.

I niech się wydurniają: Braun ze swoim „Szczęść Boże”, Kaczyński z Goskiem, Macierewicz tym swoim „Z Panem Bogiem”. A zadymiarze - z tą swoją niemiecką policją. Byli tam chyba wszyscy mający obsesję na punkcie Tuska, powodowaną prawdopodobnie tylko nie dorastaniem mu do pięt. Cała ta pożal się Boże polska prawica.

Im większą błazenadę odstawią, tym mniej będzie z tego mleka. Dziwne, że żaden jeszcze nie wpadł na to, by przynieść ze sobą stadionowe wuwuzele. Ale niewykluczone, że teraz ten pomysł błyskawicznie podłapią. Bo kiedy czytają te słowa, wcale nie widzą, że są śmieszni. Wciąż krzyczą „ZOMO!” do polskiego munduru, który ponoć jest dla nich tak święty.

Nieważne dla tych chuliganów, że zwykłemu człowiekowi - oglądającemu relację, w której niewzruszeni funkcjonariusze są nienaturalnie kontrastującym tłem dla tandetnej szopki tej dziczy - aż się w żołądku przewraca.

A na dodatek do tego festiwalu gorszącej obłudy, warcholstwa i bezwstydu Karol Nawrocki - pretendent na prezydenta RP - dokłada swoje. Zwykłe chamstwo. Agresywne, prostackie, skończone chamstwo. I napiszę tak: bardzo dobrze. Ludzie widzą, poeta pamięta. Świetnie się składa, prawda?

Redaktorowi Czuchnowskiemu, zaatakowanemu fizycznie przez bojówki Kaczyńskiego i piszącemu pewnie teraz relację, zapewne nie trzeba radzić ostentacyjnego dystansu do tego chamstwa. Nie zdziwię się, gdy w jego tekście znajdziemy ton, że nie stało się nic niezwykłego. Wiedział, gdzie idzie do pracy i co go może w niej spotkać. Nie sposób przecież znaleźć plenerowej imprezy pana Kaczyńskiego, antysemity Brauna czy pana Rydzyka, na której by kogoś nie opluto, nie zwyzywano czy nie pobito. Taka emocjonalność, taka kultura, takie wartości.

Biedni w zasadzie są i tragicznie nieszczęśliwi, ale wiecie co?

Ale ***** ich pies...

Bóg to za mało

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (41)

Inne tematy w dziale Polityka