Komentuj, obserwuj tematy,
Załóż profil w salon24.pl
Mój profil
nerwica eklezjogenna nerwica eklezjogenna
64
BLOG

Watykańscy chórzyści

nerwica eklezjogenna nerwica eklezjogenna Rozmaitości Obserwuj notkę 10

 

Tomasz Terikowski w swojej notce; "Czas-na-pokutę" kolejny raz postanowił pośpiewać w jednym chórze z Josephem Ratzingerem, obecnym przywódcą politycznym małego państewka bez obywateli, jednego z kilkudziesięciu na świecie raju podatkowego. Na zdrowie.

Śpiewają oni niestety nie dla publiczności, która tego śpiewu pragnie. Publiczność przyszła rozmawiać, ma argumenty i co najważniejsze ma rację. Nie przyszła na występy swoich idoli, przyszła po swoje i nie ważne kiedy i w jaki sposób, ale dostanie w końcu to co im się należy - ktoś ich w końcu wysłucha, ktoś kto nie będzie im śpiewać starych wyświechtanynych szlagierów. Na przykład ktoś taki jak Nell McCafferty... skoro zainteresowani chcą dalej bawić się w głuchy telefon...Młyny mielą powoli...

Swoim śpiewem chórzyści wręcz budzą pewien niesmak i wrażenie jakiegoś wyobcowania z realnego świata, co niespecjalnie dziwi bo to wszak fundament ich działalności. Bez odrzucenia praw ziemskich, zwykłej ludzkiej moralności jako wartości nadrzędnych, ich religijne wartości nie mogłyby błyszczeć jako "te pierwsze", "najważniejsze" -  boskie po prostu.

Ludzie powoli odrzucają wszelkiego rodzaju pośrednictwo w byciu ludźmi.

Dowód na uprawianie przez siebie zabawy w głuchy telefon przytacza sam Terlikowski.    

Przytaczając swoje źródło; "Papież - ohydne_przestepstwo". Terlikowski w ogóle nie zmierzył się z tytułem swej inspiracji; "Ohydne przestępstwo" - czyżby jedno?!, i do tego mniej przestępstwo a bardziej grzech?!, bo jak nazwać ograniczoną odpowiedzialność przed sądami? Jak i rzecz najważniejsza jeśli chodzi o wydźwiek samego artykułu;

  "Wedłu komentatorów stanowisko Watykanu sprawia wrażenie, jakby na pierwszym miejscu stawiano obronę dobrego imienia Kościoła, a nie żal za grzechy.

- W całym dokumeńcie nie ma żadnego nowego odniesienia się do skandalu, np. próby analizy jego przyczyn, sugestii ewentualnych zmian - mówi "Rzeczpospolitej" dr James Kelly, teolog z Trinity College Uniwersytetu Dublińskiego. - Watykan wciąż nie może zrozumieć, że to czego oczekują po nim wierni, to przyznanie: mea maxima culpa, moja wielka wina.

- Jedyne, co sięciśnie na usta, to hańba i dyskredytacja Kościoła, który wydaje się absolutnie niezdolny do odpowiedzenia na zarzuty - dodaje Madden."

Jeżeli redaktor Terlikowski chciał w ten sposób powiedzieć swoim ideologicznym sprzymierzeńcom - [bo już nawet prawdziwie wierzący, ale zdystansowani od rozpolitykowanego, zepsutego do szpiku kości KK nie słuchają tej fanatycznej propagandy] - by nie przejmowali się "kłodami rzucanymi pod nogi" - w postaci faktów i taktycznie je pomijali - jak robi to Terlikowski między innymi z opisywanym przez siebie artykułem - to śmiem twierdzić, że jedyne co robi, to oszukuje ich. Siebie również.

Okoliczności łagodzące dla Tomasza Terlikowskiego są dwie; że robi to wyłącznie w formie mantry, oraz, że nie może inaczej, wszak zwierzchnik nie dopuszcza innej formy rozliczenia przestępstw i zadośćuczynienia ofiarom przestępczej działalności. Sąd boski stoi ponad ziemskimi (ponoć...).

Autorowi tej zaklinającej rzeczywistość notki podrzucę jeszcze jeden przykład, na po pierwsze fakt syzyfowej pracy jaką wykonuje, a po drugie, że śpiewy jego będą dotyczyły coraz bliższej mu okolicy w sensie geograficznym. Zjawisko, którym powinny zajmować się w pierwszym rzędzie prokuratorzy a nie chórzyści, jest już u granic  naszego pięknego katolickiego kraju. Nikt chyba nie wierzy, że granica w tym aspekcie jest czymś więcej niż pojęciem abstrakcyjnym.

Im też, po raz kolejny i kolejny będą swoje "śpiewy anielskie"  serwować? Dlaczego? Za to, że owieczki odważyły się ugryźć rękę, która zbliża do Prawdy? Że się nie dają zbyć byle czym?

Problem w tym, że to nie są jakieś "owce" tylko ludzie. Jeżeli Kościół nie zmieni swojej "doktryny o owieczkach" może pakować manatki.

Odpowiedzialne partnerstwo to jedyne rozwiązanie na normalne stosunki ludzi z ludźmi. Zasada; "psy pasterskie kontra owieczki" nie rokuje dobrze w czasach, w których Wielka Inkwizycja nie ma szans na podniesienie łba.

Bóg to za mało

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (10)

Inne tematy w dziale Rozmaitości