nerwica eklezjogenna nerwica eklezjogenna
54
BLOG

Jak Polak traktuje Polaka... (znachorstwem)

nerwica eklezjogenna nerwica eklezjogenna Rozmaitości Obserwuj notkę 6

Jako kraj, Polska przypomina z pewnej perspektywy hipochondryka, który cierpi, jest nierozumiany. Czuje się odrzucony i fobie te troskliwie pielęgnuje raczej, niż chce się ich pozbyć. Wydaje mu się, że bez tego rodzaju afektacji nie zostanie dostrzeżony. Efekt? - krzyk, tupanie nóżkami, podejrzliwość i pretensje.

Oczywiście to pewnego rodzaju uogólnienie, bo Polska jako kraj nie może być utożsamiana wyłącznie z pewnym marginalnym i patologicznym zjawiskiem, które swoje źródła, a zarazem moc czerpie z  egocentryzmu i narcyzmu.

Poczucie niezrozumienia wiąże się z odczuwaniem odrzucenia, odczuwaniem podzielenia. W miejscu tym już czekają na "odtrąconych" (nie zapominajmy, że sami się odtrącają)  narzędzia do nazwania jakoś tego podzielenia. Najbardziej nośne i modne przez ostatnie dwadzieścia lat są narzędzia; Prawdziwi Polacy (koniecznie z dużej) i polactwo(oczywiście z małej). I gdyby nie powszechne "nie kopać leżącego" - a hipochondria to choroba - należałoby się przyjrzeć temu zjawisku jako groźnemu antypolonizmowi. Na szczęście "polactwo" rozumie to zjawisko, na miłość własną nie cierpi w stopniu w jakim cierpią dowartościowujący się "Prawdziwi", to i pozwala się im leczyć. Nie oczekuje nie wymaganych w chorobie; odpowiedzialności, umiaru, rozsądku. "Polactwo" wykazuje się empatią i zrozumieniem dla chorych.

Od leczenia "Prawdziwi" mają swoje gabinety, innym po prostu nie ufają. W konsekwencji w gabinetach tych leczą również hipochondrycy. Znachorskimi metodami, bo medycyna nie znajduje choroby tam gdzie im sie wydaje, że jest. Szczególnie ważny na tym lokalnym podwórku jest gabinet nazwany górnolotnie, a przez to też mało lotnie; IPN. IPN, w języku blogerów zajmuje się banowaniem. Banowaniem obywateli zwanych "polactwem".

Ja też dostałem bana, nie od IPN-u, za komuny miałem tylko legitymacją szkolną i to była moja pierwsza legitymacja, dlatego IPN może mi skoczyć.

Dostałem bana u niejakiego Aleksandra Ściosa, a dostałem  za nieostrożny, wynikający z kompletnego niezrozumienia mojego wcześniejszego komentarza, komentarz blogera WiW. Czyli dostałem go zamiast WiW, bo to on powiedział;

- " A Pani do tego Narodu nie należy? "polactwo" - na to określenie już mnie "nerwica" bierze. Proszę spróbować podobnych określeń do innych narodowości i poczekać na ich reakcję. bez pozdrowień".

Jako, że WiW kompletnie nie zrozumiał mojej ironii i kontekstu mojego wcześniejszego komentarza, który był punktem odniesienia dla WiW, a brzmiał; 

- "Ten naród wojnami nawet nudę zabija. Piszę "ten" o "tym prawdziwym" narodzie. Sami się tak nazywają, reszta dla nich to polactwo".

i miał w oczywisty sposób wykpić i obśmiać, szyderczy wobec własnego narodu wydźwięk Ziemkiewiczowskiego określenia "polactwo",a WiW z niewiadomych powodów dla mnie nie zrozumiał aluzji, więc tłumaczyłem jak dziecku; 

 

- "Znasz autora tego określenia? Coś mi się wydaje, że nawet nie zrozumiałeś dlaczego go użyłem i w stosunku do kogo. Aluzja i ironia."

By unaocznić WiW jego niezręczność w podkopywaniu i pluciu na wynikające przecież z Ziemkiewicza niewątpliwego patriotyzmu określenie "polactwo",napisałem jeszcze jeden komentarz wyjaśniający WiW na kogo tak naprawdę powinien być "wnerwiony". Napisałem komentarz, który natychmiast został "zniknięty" a ewentualne ponowne wklejenie go zostało mi uniemożliwione. Wyświetlił mi sie napis; Nie możesz komentować na tym blogu. Oto wykasowane słowa;

- "Ha ha ha! Swoim komentarzem nieświadomie obnażyłeś małość Ziemkiewicza i jego szyderstwo z Polaków - przez nazywanie niektórych z nich "polactwem". Mnie również to określenie brzydzi".

Moralność WiW, komentującego u goszczącego go Aleksandra Ściosa jawi się następująco;

Użycie przez oponentów haniebnych i podłych określeń - święte oburzenie (w tym konkretnym przypadku  pułapkę spowodowało banalne niezrozumienie kpiny:)

Używanie tych samych określeń przez nich samych - jako patriotyzm. Słowa brudne, dzielące, nadmuchiwane są w tajemniczy sposób do rangi świętego oburzenia na...? Tak, zgadliście, na "polactwo"...

Drogi czytelniku, jeżeli sposób postępowania na blogu Ściosa skojarzył Ci się z metodami działania IPN-u, kojarzy Ci się dobrze, ale spójrz na swoje dłonie...Chcesz je mieć czyste? Posłuchaj jedynej przyzwoitej rady tego znachora, on wie, że warunki antyseptyczne nie są jego mocną strona. Trzymaj je z daleka od IPN-u.

 

 

 

Bóg to za mało

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Rozmaitości