nerwica eklezjogenna nerwica eklezjogenna
59
BLOG

Odwaga cenzurowania

nerwica eklezjogenna nerwica eklezjogenna Rozmaitości Obserwuj notkę 22

"Zawsze znajdzie się odpowiednia filozofia do braku odwagi"

Albert Camus

-----------------------------------------------------------------------------------------

"Zawsze znajdzie się odpowiedni filozof do braku odwagi"

nerwica eklezjogenna

-----------------------------------------------------------------------------------------

"Wołanie o odwagę"

Tomasz P. Terlikowski

-----------------------------------------------------------------------------------------

Tomasz P. Terlikowski spłodził dzisiaj kolejnego potworka ideologicznego pt. "Wołanie o odwagę". Dzieło w stylu; "chciałabym, ale boję się". Jego strach został szybciutko wywołany do tablicy za sprawą skromnego blogera, ukrywającego się pod straszliwym dla chrześcijan nickiem "nerwica eklezjogenna", czyli mnie.

Cóż, wypadałoby sie teraz przedstawić...jestem mężczyzną minimalnie starszym od red. Terlikowskiego, okulary trzymam w samochodzie i używam ich w czasie złej widoczności, gdy panowie policjanci zatrzymują mnie do kontroli, oraz używam ich w kinie. Mam -1,75 na lewe oko i -2,15 na prawe. Albo odwrotnie. Zawsze zapominam. Staram się być dobrym człowiekiem - chociaż moja złośliwość mi w tym przeszkadza. Dzisiaj przeszkodzi ona doktorowi Terlikowskiemu. Na swoje usprawiedliwienie powiem, że nie jestem jeszcze doktorem. By postraszyć jeszcze bardziej kolegę publicystę szepnę mu, że nie wiadomo czy kiedykolwiek zostanę doktorem - czyli dalej będę mógł być złośliwy otwarcie. Niedoktorowi to uchodzi, doktorowi nie.

Różnica tkwi w wyrachowaniu, redaktor Terlikowski jest złośliwy wycinaniem merytorycznych komentarzy i nie odpowiadaniem na pytania dlaczego tak postępuje. Muszę zakładać złośliwość, bo przecież tytuł notki bedącej pożywką dla jego cenzorskich zapędów traktuje o odwadze, więc zakładam, że szczerze podchodzi do merytorycznej krytyki.

Króciutka recenzja notki Tomasza P. Terlikowskiego;

Wtopa, zapętlenie się, nieuważne podczepienie się (tym razem zbyt szybkie i nieprzemyślane) pod obecne dowództwo Watykanu. Podczepienie się ze "swoją odwagą" pod odwagę hierarchów KK, którzy ratują wyłącznie instytucję i siebie.  "Odważne" przyjęcie winy KK niby na własne piersi, ale konkretnie to na tajemnicze i na razie nie ujawnione z imienia i nazwiska osoby. Polaków musi boleć, że kardynał Schonborn ręczy za żyjącego Ratzingera, a na pytania o Wojtyłę nie odpowiada. Zwykła polityka...gdzie tu jakakolwiek odwaga?

Głowy w Watykanie polecą, nie ma rady. Tylko jakie?

Zadałem T.P.Terlikowskiemu pytanie czy może chodzić w cytowanym przez niego tekście;

"...faktyczna apostazja części ważnych ludzi Kościoła będzie istotnym elementem czasów ostatecznych."...przyjdą w ostatnich dniach szydercy pełni szyderstwa, którzy będą postępowali według własnych żądz" - wskazuje św. Piotr Apostoł (2 P, 3, 3).

autorstwa ojca Amortha i Księgi, o Karola Wojtyłę. Czy przypadkiem Schonborn i Ratzinger zbyt brutalnie w swej odwadze, nie unikają odpowiedzialności kosztem innych.

Lub czy odwaga ta jest do zniesienia dla ludzi, którym wmówiono, że nasz biedny i od początku wmanipulowany w politykę Watykanu, (której nie do końca rozumiał) Karol Wojtyła jest nietykalny.

Nietykalny był, gdy było to Watykanowi potrzebne. Niektórzy osamotnienie i zagubienie Wojtyły dostrzegali już od samego początku pontyfikatu. Chór pochlebców zaszkodził mu więcej niż są w stanie pojąć.

Moje cztery skasowane komentarze na blogu Terlikowskiego pokazują o jaką odwagę tutaj chodzi.
 

Bóg to za mało

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (22)

Inne tematy w dziale Rozmaitości