nerwica eklezjogenna nerwica eklezjogenna
415
BLOG

Jak Gabryś nie obronił teologicznej morderczyni

nerwica eklezjogenna nerwica eklezjogenna Rozmaitości Obserwuj notkę 2

 

Ilekroć katoprawicowa inkwizycja obyczajowo polityczna dotyka własnych grzeszków, wtedy jej inkwizytorski ton cudownie ewoluuje w zrozumienie i wybaczanie. Poniekąd naturalne, że siebie nie potrzebują już oskarżać, przesłuchiwać, nękać i wymachiwać sobie wartościami. Jako naznaczeni Wiadomym Paluchem każdą wyłapaną u siebie zbrodnię zdefiniują, jeśli nie jako zasłużoną karę, to co najwyżej jako przypadkowy wypadek przy pracy – natomiast metodę odpowiedzialną za zbrodnię jako usprawiedliwiony środek do celu. Sobie dadzą i rozgrzeszenie i ponowną szansę. 

Czy to polityczne zaszczucie do samobójczej śmierci, czy sytuacja, gdy ktoś zakatuje na śmierć dziecko – winnym zrobi się odpowiedni czynnik ideologiczny, który przecież tylko czyhał na takie potknięcie. Jeśli obłąkana religijnie konserwatystka zabija dziecko, to czyn ten można na przykład podciągnąć pod specyfikę zawodu nauczyciela. Bo ona nieco tylko apodyktyczna była. Od samego Boga ma dar nauczania, no to drażni swoją ostentacyjną religijnością  młotkujących pana Boga moralność i Gabrysia ideologię. Bo notka właśnie o manierach pana Gabrysia, który z młotkowania obcych ideologii też chciałby godnie żyć. 

Więc ten i z dążeń literat, by obronić system wartości, którego stręczenie ma mu zagwarantować pieniądze i sławę kombinuje tak; morderstwo zatarte, więc najpilniejsze dla konserwatywnej sprawy to znaleźć tego, który pozwolił zatartej morderczyni stać się koniem trojańskim humanitarnego traktowania wszelkiego pedalstwa, lewactwa i dzieci. Czy też innego barachła obowiązkowo przewidzianego do obyczajowo politycznego naprostowywania. Musiał od samego początku skubany knuć, jak tradycyjnym, konserwatywnym imponderabiliom wskoczyć na plecy i dusić. Możliwe nawet, że to on sam namawiał morderczynię do czynu, wykorzystując podstępnie jej wrodzone predyspozycje, oraz wyniesione z domu i nabyte po kościołach umiejętności. Potem tylko wykorzystał najlepszego reportera, będącego z kolei na usługach dwukrotnego  czyli też najlepszego  premiera.

Nie wnikając specjalnie w szczegóły; wziął nasz bohater wiernie wypełniającą chrystusowe przesłanie o cierpieniu i karze morderczynię na warsztat tylko po to, by triumfująco stanąć na pobitym swym konserwatywnym wzmożeniem winnym Tusku.

Nie wiedziałem czy aspirujący do sławy literat naprawdę w to wierzy. Postanowiłem rzecz zbadać zapuszczając mu podstępną sondę w postaci komentarza. Wybrałem jedno zdanie tego Gabrysia, odniosłem się do niego i okazało się, że odniosłem się o jeden raz za dużo.  

Gabryś:

Czy w sytuacji kiedy dyrektor szkoły strzeli szczeniaka z liścia, bo ten nazwie nauczycielkę kurwą uda sie go ocalić...

Ja:

Jeśli bogobojny, z wiadomymi wartościami, a nauczycielka będzie zbyt tolerancyjna i liberalna, a do tego potrafiąca incydent znacznie lepiej załatwić niż dyrektor "dżentelmen", czyli będzie pedagogiem z krwi i kości to nie strzeli... przeprowadzi rozmowę w cztery oczy z młodym patriotą... 

Gabryś:

Pa. Nie daję szansy takim jak ty... 

Którą to odpowiedź Gabrysia poczytuję sobie za efekt zamknięcia mu jego napchanej frazesami i demagogią jadaczki. Pa, wyszczekany Gabrysiu.  

Bóg to za mało

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Rozmaitości