52 obserwujących
1320 notek
1314k odsłon
163 odsłony

Litwinow nierozpoznany

Wykop Skomentuj

Nim przystąpimy do określenia sylwetki Litwinowa, pozwolimy sobie przypomnieć, że minister ten jest wyjątkowo popularny w Genewie, oraz, że z Ligą Narodów jest tak, jak dawniej bywało z kolegjum augurów. (...)
Z czasem wszystko się zmieniło. Augurje straciły  znaczenie i, jeżeli mamy wierzyć starym kronikarzom, pierwszy lepszy augur, na widok drugiego augura, wybuchał śmiechem.
Augurowie genewscy są obecnie, tak przynajmniej nam się wydaje, w tem ostatniem stadjum, w stadjum upadku. Śmiech ich ogarnia na widok kolegów. A między wszystkimi bodaj czy największym śmieszkiem jest Litwinow.
Bo proszę tylko pomyśleć. Towarzysz Litwinow bierze udział bezpośredni, bądź też pośredni w pracach Ligi nad zniesieniem niewolnictwa i rozkłada rządowi abisyńskiemu załatwienie tej delikatnej sprawy na raty 20-letnie. Zupełnie, jakgdyby nie było wysp Sołowieckich, Archangielska, Sachalinu, Syberji i innych okolic, gdzie ludzi przykuwa się do taczek.
Ten sam Litwinow z robioną powagą radzi nad rozbrojeniem świata, podczas gdy jego wysłannik wywołuje wojnę domową w Brazylji. Trzeba mieć nieprzeciętne zdolności aktorskie, aby w takich warunkach powstrzymać się od śmiechu.
Pan minister Litwinow przybył przed laty do Genewy i, należy stwierdzić, pierwsze jego kroki nie były szczęśliwe. Interwencje przedstawiciela ZSRR wywołały nawet pewien niesmak. Ironja nieco zaciężka, dowcip nieuchwytny, maniery cokolwiek białostockie, wszystko nie stwarzało atmosfery przychylnej do szybkiego zawierania przyjaźni. Tembardziej, że Liga Narodów w roku 1933 nie była tem, czem jest dzisiaj. Dość, że pan minister miał sporo kłopotu, nim wreszcie zaczęto z nim rozmawiać jako z równoprawnym kolegą.
Obecnie stosunki zmieniły się o tyle, że towarzysz Litwinow jest w Genewie pierwszą osobą, że poumieszczał własnych wychowanków w różnych komisjach i podkomisjach, przyczem niektórzy wychowankowie są Francuzami, inni Holendrami, Anglikami i tak dalej, a każdy z nich jest brunet.
Utrzymuje w Genewie własną i dobrze wyćwiczoną policję tajną. Taki agent ma frak, ale z pod fraka sterczy mu nagan. Niechno kto wejdzie znienacka do pewnej kawiarenki na Quai Wilson, ktoś obcy, nowy przybysz. Zaraz kilku panów sięgnie do kieszeni. Pogotowie, czyli ochrana...

Zdarzyło się pewnego razu, że pan Litwinow nie uśmiechnął się, lecz skrzywił. Było to w Paryżu, na dwórcu Północnym. Przyjeżdżającego ministra ZSRR miał powitać prefekt policji, p. Ksawery Guichard.

image

Xavier Guichard (1870-1947), około 1900-1910 r. W paryskiej policji od 1892 r.Komisarz policji miasta Paryża- kieruje mobilną brygadą śledczą prefektury policji (1903). Szef 3. brygady śledczej Sûreté odpowiedzialny za walkę z anarchistami (1911 r.). Komisarz wydziału, szef służby bezpieczeństwa (1911 r.). Szef 7. Oddziału Prefektury Policji (1913 r.). Generalny Inspektor Służb Prefektury Policji (1919 r.). Dyrektor policji sądowej prefektury policji (1930 r.). Od marca 1934 na emeryturze.

image
Xavier Guichard w 1918 r.


I stało się, że p. Guichard nie poznał pana Litwinowa.
- Co, to ma być Litwinow? Ależ to jest Finkelsztajn, którego aresztowałem na tym samym dworcu, na podstawie listu gończego!*
Wkrótce jednak nieporozumienie wyjaśniło się i nastąpiła wymiana uścisków dłoni. Wyszło na jaw, że eks-Finkelsztajn jest obecnie ministrem Litwinowem.
Jak to zanotowali reporterzy na kliszach fotograficznych, przedstawiciel ZSRR nie był tym razem uśmiechnięty.

image

Po tej małej wycieczce na dworzec paryski, przejdźmy do skreślenia portretu i życiorysu towarzysza Litwinowa.
Najpopularniejszy z augurów genewskich urodził się w Białymstoku. Otrzymał staranne wykształcenie w chederze i, po ukończeniu tej uczelni, przerzucił się do handlu łokciowego.

image
Wałach w 1896 r.


Jego rodowe nazwisko brzmiało Mejer Henoch Wałach. Był to niewiątpliwie najbardziej rączy z Wałachów białostockich, o czem świadczy dalsza karjera.

image
Wałach, 1902 r.

Młody Mejerek przyłączył się zawczasu do skrajnych socjalistów i wiernie szedł obraną drogą. Pogardzał syjonistami, którym zachciało się odbudowywać Palestynę.
Czemże jest Palestyna? Czy warto walczyć o taki drobiazg, skoro można zapanować na całą kulą ziemską? Wszak Rosja sowiecka zajmuje powierzchnię większą od powierzchni księżyca...
Osobisty przyjaciel Stalina, Mejer Henoch Wałach ucieka w roku 1903 z Rosji zagranicę. Jest ścigany, przenosi się z miejsca na miejsce, jako uczestnik napadu rabunkowego na kasę w Tyflisie. Wtedy to zmienia nazwisko na Finkelsztajn.
Między rokiem 1903 a rokiem 1914 mało słychać o Finkelsztajnie. Podobno francuski Oddział II i angielska Intelligence Service posiadają w archiwach ciekawe dokumenty. Podobno tow. Finkelsztajn nie trzymał się zdala od pewnej roboty o charakterze dyskretnym, której kierownictwo znajdowało się w Berlinie. Ale, mój Boże, takie już było nastawienie, że sam Lenin rozgrzeszał tego rodzaju postępki, a nawet podróżował w zaplombowanym wagonie niemieckim.
To nas zresztą nie obchodzi. Z tego czy też z innego pieca jadł chleb tow. Finkelsztajn, dość, że go jadł, gdyż z głodu nie umarł i całkiem dobrze wygląda.

image

Znikła Rosja carska, a wraz z nią towarzysz Finkelsztajn. Wzamian zjawił się towarzysz Litwinow, socjalista od polityki zagranicznej. Początkowo zajmował w Tallinie stanowisko posła, potem był zastępcą ambasadora w Londynie, wreszcie wypłynął na wielkie wody, stał się ekscelencją, podczas gdy ekscelencja Cziczerin skończył żywot w jakimś domu noclegowym w Moskwie.

Teraz pomówmy o przyjaciołach min. Litwinowa. Pomijając drugorzędnych, stwierdźmy, że najbliższym i najserdeczniejszym druhem jest p. Edward Herriot. W Genewie przechadzają się pod rękę, w Moskwie też trzymali się bez przerwy razem.
A ten pobyt p. Herriota w Moskwie był istną ferją. Takich zabaw, takich parad nigdy przedtem nie widywano. To też możnaby przypomnieć wyjątek z pism Gogola: "Żiźń moja, miłyj drug, tieczot w empirejach... Baryszeń mnogo, standart skaczet, muzyka igrajet"...
Jak wiadomo, pan Herriot wrócił z Moskwy, jako honorowy pułkownik wojsk sowieckich. Pokazywano go w kinach ramię przy ramieniu z Litwinowem. Ci dwaj "spece" od spraw zagranicznych stali się dobraną parą, dobraną pod względem duchowym i fizycznym. Obaj, gdy zajdzie potrzeba, zaprzeczą najbardziej elementarnej prawdzie, która ich tyle obchodzi, ile głuchego bilet do Filharmonji. Wszak niedawno p. Litwinow wniósł w Genewie skargę na niewidzięczny Urugwaj..

Na zakończenie tego życiorysu wypadnie nam jeszcze podsumować sukcesy i klęski p. Litwinowa.
Otóż nie da się ukryć, że początkowo mógł się poszczycić samemi zwycięstwami.  Jeszcze przed kilku laty telegraf świergotał o podpisanych paktach i traktatach. Były to piękne posunięcia. Cała Europa, cały świat wyciągał ręce do p. Litwinowa.
Sam Mussolini za pan-brat z panem Litwinowem. Hitlera jeszcze nie było a po Moskwie przechadzali się oficerowie Reichswehry. Polska podpisała z ZSRR umowę o nieagresji, następnie inne państwa i państewka z Rumunją na czele. Wreszcie nadszedł dzień wielkiego sukcesu: zacieśnienie przyjaźni z Francją! Co do Anglji, to nastroje bywały zmienne, ale znośne. Prezydent Roosevelt życzliwie traktował Sowiety, a inne republiki amerykańskie - jeszcze przyjaźniej.
Tak było, ale się skończyło, a ze wspaniałej przeszłości zostały wspomnienia. Mussolini i Hitler nie zapraszają na pogawędkę. Zakotłowało się w świecie, zabrzmiały nowe hasła.
I któż to pozostał wierny, w stu procentach, bez żadnych zastrzeżeń? Jedna tylko Czechosłowacja.
Przepraszam, nie w stu procentach, lecz więcej. W stu pięćdziesięciu. Bo wszak Czechosłowacja oddała swe lotniska do dyspozycji sowieckich władz wojskowych, a w Użhorodzie pozwoliła inżynierom sowieckim wybudować nowe lotnisko, największe z europejskich. Oto przykład wierności.
Co do nas, to sprawy daleko nie zaszły. Wprawdzie "Robotnik" zapytuje, kiedy za przykładem Czech zjednoczymy się z Moskwą we froncie antyfaszystowskim, ale nam nie pilno. P. Litwinow przejeżdża dość często przez Polskę pociągiem. Nie wyobrażamy sobie, by miał lądować na własnem sowieckim lotnisku pod Warszawą.(1936)


* W 1908 r. przyszły Litvinov został pod swoim prawdziwym nazwiskiem (Mejer Wałach) aresztowany przez francuską policję, znaleziono przy nim 12 500-rublowych banknotów, skradzionych podczas napadu z banku w Tyflisie w 1907 r. Wałach został deportowany z Francji, pojechał do Irlandii, gdzie w Belfaście mieszkała jego siostra Ryfka. Do 1910 uczył "języków obcych" w żydowskiej szkole podstawowej, później przeprowadził się do Londynu, gdzie działał w biurze Międzynarodówki.

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura