50 obserwujących
1256 notek
1253k odsłony
344 odsłony

Mieczysławy Ćwiklińskiej żywot oczerniony

Wykop Skomentuj



image
"Mieczysława Ćwiklińska (właśc. Trapszo) – pierwsza dama polskiej komedii"

W 2016 r. w piśmie "Twój Styl" opublikowano artykuł pt. "Czy naprawdę go nie kochała? Historia Mieczysławy Ćwiklińskiej"

Czytamy tam:

"Trzeci mąż miał być jej wielką miłością, a okazał się wielkim rozczarowaniem. Wiedząc, że grozi mu śmierć z rąk hitlerowców, początkowo odmówiła mu pomocy".

"Biografka aktorki twierdzi, że nie chciała się zgodzić na wsparcie, bo nie kochała Sztajnsberga. Mimo to nie życzyła mu źle, bo niebawem zdecydowała się na piękny gest. By pomóc Marianowi, sprzedała dwa cenne, chińskie wazony. Niestety, mężczyzna został złapany na granicy i osadzony w warszawskim getcie, gdzie zmarł w 1943 r." (twój styl, 2016)

Ową "biografką" jest Maria Bojarska, której w 1988 r. wydano książkę pt. "Mieczysława Ćwiklińska"
Bojarska ma krótki biogram w wikipedii:
"Maria Bojarska (ur. 1953) – polska teatrolog, krytyk teatralny, historyk teatru i pisarka. Siostra pisarki Anny Bojarskiej. Ostatnia żona aktora Tadeusza Łomnickiego". Jej publikacje to obok wymienionej to także: o Łomnickim - Król Lear nie żyje (1994) i​Siostry B (wspólnie ze swoją siostrą Anną Bojarską, 1995). [Anna Bojarska, matka działacza antykatolickiego Maksa Bojarskiego:"Ukończyła studia na Wydziale Filozofii (praca magisterska z filozofii Pascala pod kierunkiem prof. Leszka Kołakowskiego) oraz Studium Dziennikarskie UW. W latach 1970–75 była pracownikiem naukowym Instytutu Badań Współczesnych Problemów Kapitalizmu, jednocześnie pisząc pracę doktorską na temat teorii konwergencji (praca ukończona, lecz autorka nie przystąpiła do obrony). Debiutowała w 1968 r. na łamach prasy jako felietonistka. Od tamtej pory była związana z wieloma tytułami prasowymi, między innymi z Gazetą Wyborczą, Polityką, Nowymi Książkami, Przeglądem Tygodniowym, Twoim Stylem". Tytułów "z tajmtej pory" (PRL) - brak. "Jest siostrą Marii Bojarskiej i matką Maksa Bojarskiego, działacza lewicowego (m.in. wiceprezesa Unii Lewicy), związanego ze środowiskami antyklerykalnymi".]

To może cofniemy się do czasów Armii Sowieckiej zajmującej Polskę, kiedy ich kolaboranci zabierają się do pracy.
(Jeśli nie zaznaczyłem inaczej to cytaty pochodzą z książki T. Mościcki - Teatry Warszawy 1944-1945, wyd. 2012 r.)

05.1945 r. "Komisja Specjalna ZASP rozpoczyna rozpatrywanie sprawy od miesiąca bulwersującej środowisko teatralne. Jej "bohaterką" jest Mieczysława Ćwiklińska. Nie chodzi jednak o ocenę działalności artystycznej ulubienicy warszawskiej publiczności w czasie okupacji. Ćwiklińska należała do tej grupy aktorów, którzy w jawnych teatrach nie występowali. Ćwiklińska konsekwentnie odrzucała takie propozycje".

Komisja ZASP 1945, pod parasolem sowieckim, postanowiła ocenić jej postawę moralną: "wobec pojawiających się oskarżeń o nieudzielenie przez nią pomocy mężowi, Marianowi Sztajnsbergowi, słynnemu przed wojną wydawcy i księgarzowi".

Chodzi o Mariana Steinsberga, współwłaściciela księgarni Ferdynanda Hoesika, a od 1927 r. jej właściciela, trzeciego męża Mieczysławy Ćwiklińskiej. "Aktorkę obarczano współodpowiedzialnością za uwięzienie i śmierć męża". Jej oskarżycielem był Karol Borowski (Billauer), od grudnia 1944 r. szef Wydziału Teatralnego w ministerstwie sztuki przy utworzonym w Moskwie organie kolaboracyjnym - PKWN. Zarzuty Borowskiego-Billauera spowodowały reakcję członka innej komisji - z Krakowa.
Wiktor Biegański:
"(...) Prosimy wstrzymać natychmiast wszelkie enuncjacje [dotyczące] koleżanki Mieczysławy sprawa oddana Sądowi Koleżeńskiemu zawiadomię kiedy kolega może przyjechać z dowodami. (...)".
Borowski: "Pisząc o pewnym fragmencie mego ówczesnego życia na zasadzie opowiadanych mi z niewypowiedzianym bólem skarg męża kol. Ćwiklińskiej zaznaczyłem jej arcynielojalny stosunek do człowieka, który jako Żyd z pochodzenia był tępiony przez zbrodniczego najeźdźcę niemieckiego. (...)".
Biegański: " (...) Prosimy zaprzestać rozsiewania wiadomości krzywdzących koleżankę Mieczysławę, mamy dowody świadków na tendencyjność oskarżeń, zaczekać na wyniki Sądu Koleżeńskiego. (...)".
Borowski: "Jak najenergiczniej protestuję przeciwko [nieczytelne - przypisywaniu? T.M.] jakichkolwiek tendencji w stosunku do osoby kol. Mieczysławy. [...] Stawiając zarzuty, ani razu nie wymieniłem nazwiska koleżanki. [...] Sprawa koleżanki jest sprawą jej sumienia, żony i kobiety i do sądu organizacyjnego się nie nadaje.
Zresztą obojętność [...] koleżanki w stosunku do jej nieszczęśliwego męża była w Warszawie tajemnicą publiczną. Wysyłając pismo wyjaśniające uważam korespondencję w tej sprawie za skończoną".
Mieczysława Ćwiklińska była jednak innego zdania i zażądała aby: "wobec wielkiej krzywdy moralnej, artystycznej i materialnej, jaka mnie spotkała z jego strony, proszę o pociągnięcie p. Borowskiego przed Sąd Koleżeński".
Z zeznań świadków. Elżbieta Mucharska:
"Steinsberg był trudny i bardzo przykry w pożyciu codziennym, poza tym był kłamliwy i tak fałszywy w stosunku do wszystkich ludzi ze swego otoczenia, że budził w Ćwiklińskiej odrazę i pogardę, nie wierzył nikomu, wszystkich, nie wyłączając swego brata, posądzał o nieuczciwość, nie miał zaufania do nikogo.
Steinsberg wyzyskiwał Ćwiklińską materialnie. [...] Ćwiklińska na wiele lat przed wojną chciała rozstać się z Steinsbergiem, ale napotykała stały sprzeciw i zacięty opór ze strony Steinsberga - nie chciał się za nic wyprowadzić. Steinsberg oświadczył mi, że zniszczy i zrujnuje Ćwiklińską i jej brata, a poza tym odgrażał się, że napisze swe pamiętniki i "tam ją odmaluje". Po wybuchu wojny Ćwiklińska oddała 2 kompletnie umeblowane pokoje z osobnym wejściem Steinsbergowi. Mieszkanie zostało przepisane na nazwisko Steinsberga.
Ćwiklińska starała się dopomóc Steinsbergowi kilkakrotnie do wyjazdu. Gdy to się nie udawało czynił ją za to odpowiedzialną. Wreszcie po uzyskaniu wizy i po nieudałej wyprawie do Włoch, po powrocie Steinsberga dała mu dywan, wazony antyczne i obrazy, ażeby ułatwić mu pod względem finansowym warunki życia. I dopiero wtedy, kiedy dowiedziała się, że Steinsberg zadenuncjował Święcicką w gestapo i na skutek tego aresztowano ją. Ćwiklińska zerwała wszelkie stosunki z Steinsbergiem".

Fragment z zeznań Marii Biernackiej: "Radca prawny firmy księgarskiej Steinsberga, którą prowadziłam po jego wyjeździe, uważał sposób prowadzenia interesów przez Steinsberga za tak krętacki, że określał go jako "pijawkę społeczną".

Fragment z zeznań Marii Drabik-Kamińskiej: "Ćwiklińska pielęgnowała go [Steinsberga] i dokładała wszelkich starań, ażeby mu na niczym nie zbywało. Na moje zapytanie, czemu to robi, nie żyjąc już wszak od dawna ze Steinsbergiem, Ćwiklińska odpowiedziała, że wobec tak ciężkich warunków wojennych i wobec specjalnie trudnych okoliczności - nie czas pamiętać o urazach i osobistych porachunkach. [...] Po powrocie Steinsberga z nieudanej podróży za granicę, na skutek jego zeznań aresztowano parę osób i cała komórka organizacji rozsypała się i zmuszona była przerwać swą działalność. [...]
Na zapytanie p. Biegańskiego, Kamińska zeznała dodatkowo: Było rzeczą wiadomą, że przy badaniu Steinsberga w gestapo nie bito go".

Mieczysława Ćwiklińska: "Gdy na Radzie Miejskiej sprawa mojej emerytury wypłynęła, p. Rząśnicki z Klubu Narodowego wstał, stwierdziwszy, że mam do niej wszelkie prawa i zasługi, powiedział dosłownie: "ale p. Ćwiklińska ma bogatego męża, który ma księgarnie i nie potrzebuje tych pieniędzy". Mówię o tem tylko dlatego, aby pokazać jak ogólnie sądzono z pozorów, które podtrzymywał Steinsberg. Na przykład, kiedy przychodził wieczorem do kawiarni "Bodo", w której pracowałyśmy w pierwszym roku wojny mówił do koleżanki Lindorf Zofii: "po co ta Miecia męczy się w kawiarni, kiedy księgarnia teraz wprawdzie niewiele daje, ale zawsze jakieś 80 złotych dziennie jest i wystarcza na utrzymanie. Wtedy to zirytowana tą obłudą opowiedziałam kol. Lindorf, jak wygląda sprawa w rzeczywistości i moje życie z tym człowiekiem. Kol. Lindorf może to poświadczyć.
Jest dla mnie przykre, że muszę o człowieku, który może już nie żyje mówić w sposób tak ujemny, ale skoro jestem zaatakowana i pomawiana o nikczemne postępowanie - bronić się chyba mam prawo - a bronić się tylko mogę, ujawniając prawdę. To co przytacza moja przyjaciółka Mucharska, to tylko część faktów. Steinsberg [tu maszynopis urywa się]".

Wymieniona Elżbieta Mucharska zeznała wyżej m.in. o wydaniu przez Steinsberga w ręce gestapo p. Święcickiej.

"To co przytacza moja przyjaciółka Mucharska, to tylko część faktów. Steinsberg [tu maszynopis urywa się]".

Ciekawe w którym roku zniknęła dalsza część maszynopisu...

Warto tu nadmienić, że Mieczysława Ćwiklińska należała do słynnej wywiadowczej siatki konspiracyjnej w czasie drugiej II wojny światowej, do organizacji "Muszkieterów".

"Zwłoki Witkowskiego z klatki schodowej domu, w którym mieszkał, zabrali Niemcy. Za pokaźną łapówkę wykupiła je Mieczysława Ćwiklińska i tylko ona uczestniczyła w pogrzebie. Aż do jej naturalnej śmierci w 1972 roku nikt, nawet najbliżsi, nie wiedział o jej znajomości z Witkowskim. A byłoby o czym mówić – jedna z wilii aktorki w Podkowie Leśnej była kwaterą Muszkieterów, skąd nadawali komunikaty radiowe". (tygodnik TVP)

"Sprawa weryfikacji Mieczysławy Ćwiklińskiej znalazła swój finał dwa lata później. Wyrokiem Sądu Koleżeńskiego II Instancji ZASP z 2 II 1947 r. aktorkę oczyszczono całkowicie ze stawianych jej zarzutów. Do dziś jednak sprawa Ćwiklińska-Sztajnsberg kładzie się cieniem na pamięci tej wybitnej aktorki."



Cz.1 nastąpi.

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura