5 obserwujących
101 notek
22k odsłony
  191   1

Przestrogi dla ateistycznej drogi

Śmierć jest śmiertelnie groźna dla subiektywnej nieśmiertelności, czyli dla źródła, z którego ateizm nas bije.

1. Czy jest na ziemi miejsce całkowicie bezpieczne i przyjazne dla ateisty?

Nie ma żadnego, ponieważ wszędzie jest coś, a celem życia ateisty jest nic.

2. Jakie miejsce jest dla ateisty najbardziej niebezpieczne?

Najbardziej niebezpieczne są okopy, w chwili gdy oficer lewą ręką wkłada do ust gwizdek, aby dać sygnał do ataku, a w prawej trzyma odbezpieczony rewolwer, na wypadek gdyby ktoś miał jakiś swój pogląd, na to co ma się za chwilę wydarzyć.

3. Czy są jakieś szanse dla ateisty w okopach?

Nie ma żadnych – może ateista usłuchać gwizdka, wtedy krawędź transzei przekracza już nie będąc ateistą, lub pozostać na dnie okopu, jako niegdysiejszy ateista.

4. Czy w czasach pokoju są jakieś miejsca, których ateista powinien szczególnie unikać?

Tak, powinien unikać hospicjów.

5. Czy ateista w hospicjum ma jakieś szanse, aby obronić swój światopogląd?

Tak, ale musi zdecydować się na skorzystanie z dobrodziejstw eutanazji.

6. Jak ogólnie scharakteryzować sytuacje gorszące dla ateisty, których powinien on bezwzględnie unikać?

Ateista powinien unikać wszelkich sytuacji, w których doświadcza się "nagiej śmierci", czyli śmierci takiej jaka ona jest.

7. Czy można podać jakieś typowe przykłady sytuacji niebezpiecznych?

Oto one: czuwanie przy umierającym człowieku, czuwania przy zmarłym, udział w modlitwie za zmarłym, pogrzeb, szczególnie bez wcześniejszego skremowania ciała.

8. Dlaczego obcowanie ze śmiercią jest dla ateisty gorszące?

Oto odpowiedź:

Śmierć jest śmiertelnie groźna dla subiektywnej nieśmiertelności, czyli dla źródła, z którego bije ateizm.

9. Czy jest jakiś rodzaj śmierci, której zaistnienie nie stanowi zagrożenia dla ateistycznego „ducha”?

Tak, aborcja nie stanowi zagrożenia, więc nie powinna przeszkadzać żadnemu ateiście, a więcej: każdy ateista powinien ją wspierać w każdy możliwy sposób.

10. Dlaczego aborcja nie stanowi zagrożenia dla dobrostanu ateisty?

Głównie dlatego, że w aborcji śmierć nie jest naga, jest zakryta, a nawet zakryte przed ludzkimi oczyma jest zabijane życie.

11. Dlaczego ateista powinien popierać aborcję?

Najogólniej dlatego, że upowszechniona i akceptowana przez społeczność aborcja wspiera „ducha” ateizmu - ta kwestia jest jednak na tyle ważna, że domaga się minimalnego chociaż rozwinięcia.

Można powiedzieć, że śmierć nienarodzonego dziecka jest dla ateisty modelowym rodzajem śmierci: dziecko nienarodzone umiera, zanim jego rozum zada pytanie o sens życia. Z drugiej strony, śmierć nienarodzonego dziecka jest umownym misterium, które rozgrywa się jakby już (choć jeszcze nie) tam, gdzie ateista dopiero dąży: w nicości. Aborcję należy wspierać wszelkimi dostępnymi środkami, jako że w istocie jest ona czymś w rodzaju ateistycznej liturgii.

12. Jakich organizacji społecznych powinien ateista unikać?

W miarę możliwości, ateista powinien unikać rodziny.

13. Co zagraża ateiście w rodzinie?

W rodzinie ateista naraża się na uczestniczenie w tzw. majestacie realnej śmierci i rzeczywistych narodzin.

14. Czy w przestrzeni wirtualnej, tzn. we wszelakich mediach, może ateista spotkać się z jakimiś zagrożeniami?

Praktycznie nie – wszelkie media elektroniczne są opanowane przez ateistów bezpośrednio, lub pośrednio i nawet media religijne, katolickie w szczególności, funkcjonują tak, by ich przekaz był zgodny, przynajmniej w formie i używanym języku, z ateistycznym światopoglądem.

15. Czy ateista może przyjmować wszystkie treści medialne bez ryzyka zgorszenia się?

Prawie wszystkie, z zachowaniem jednak środków ostrożności.

16. Czy przykładowo, przekaz jawnie religijny może zagrażać zdeklarowanemu ateiście, lub ateistycznym adeptom?

Nie, ponieważ taki przekaz jest „naznaczony” i dociera już tylko do osób głęboko religijnych: nawet osoby religijne, lecz dotknięte sekularyzacją myślenia, czują się niekomfortowo wobec takiego przekazu - jakby przyłapane na gorącym uczynku „niekompatybilności” z obowiązującymi standardami.

17. Z jakimi zasadzkami powinien  jednak liczyć się ateistyczny konsument medialnego przekazu?

Podstawowym zagrożeniem jest religijny sposób myślenia, głęboko wryty w ludzką mentalność, obecny nawet u zdeklarowanych ateistów – ten uciążliwy atawizm sprawia, że treści pozornie „uniwersalne”, jednak naznaczone jakąkolwiek głębią refleksji, są dla ateizmu śmiertelnie niebezpieczne.

18. W jaki sposób należy zwalczać religijną recydywę w mediach?

Najogólniej, najbardziej skuteczne są dwa sposoby:

- sposób pozytywny, to budowanie przekonania (poprzez tzw. narrację), że ateizmowi przynależny jest atrybut uniwersalności,

- sposób negatywny, to posługiwanie się wobec przeciwników zarzutem ateifobii, ewentualnie „zawstydzanie” klasyfikacją do grupy religijnych fundamentalistów.

19. Czy ten „katechizm” jest kompletny?

Zdecydowanie nie, to raczej zaproszenie do jego ułożenia. Ten niewielki zestaw pytań to zaledwie "zajawka katechizmu”, maksymalnie skrócony FAQ, ułożony dla braci ateistów, przez osobę, która sama, dzięki Bogu, ateizmu nigdy nie używała.

20. Gdzie można zgłosić uzupełnia i poprawki do tego tekstu?

Wszelkie uwagi, z góry mile widziane przez autora, można zgłaszać w formie komentarzy pod tekstem.


Szczęść Boże wszystkim ateistom!

--------

Ceterum censeo Carthaginem delendam esse

vel

Naród, który zabija własne dzieci skazany jest na zagładę


Wyjaśnienie do stopki.

Od początku mojej pisaniny używam tego łacińskiego cytatu z zamierzchłych dziejów naszej cywilizacji, później dodałem adekwatne tłumaczenie (czyj oryginał i tłumaczenie łatwo sprawdzić). Teraz dodam jeszcze swoje wyjaśnienie.

Skąd tutaj Kartagina? Otóż Kartagina była ostatnim dużym organizmem państwowym z tej strony Atlantyku, który duchowych podstaw swojego istnienia upatrywał w publicznym składaniu ofiar z dzieci (aborcji jeszcze nie wynaleziono). Rzym, zanim stał się na długi czas niepokonany, widział swoje "być albo nie być" w całkowitym zniszczeniu Kartaginy, aż do gołej ziemi posypanej solą. Tak też się stało - 90% Kartagińczyków zabito, reszta "uratowała się" jako towar na targu niewolników.

Jak Ci się zdaje drogi czytelniku: jesteś Rzymianinem, czy Kartagińczykiem? A może Twoje istnienie nie potrzebuje duchowych podstaw?


Lubię to! Skomentuj18 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale