5 obserwujących
101 notek
21k odsłon
  84   0

Czas odlotów

Co zabrać ze sobą w daleką podróż?

U sąsiadów wszystko się zmieniło: sens odleciał nagle i bez zapowiedzi. Może kiedyś wróci, ale na razie nie ma czym go zastąpić.

Sens gdy był, był wymagający: to trzy słodko kłapiące dzioby, każdy połączony jednak ze studnią bez dna. Próba ich zasypania to dla rodziców harówka od świtu do nocy, bez nadziei rychłego końca.

Aż tu nagle, pewnego dnia, te trzy “zupełnie jeszcze niesamodzielne” dzioby nagle znikły i muszą sobie radzić same. Ale jak? Przecież one takie delikatne i niedoświadczone! W rzeczywistości dzioby już wcześniej próbowały swojego szczęścia w świecie, ale zawsze podczas nieobecności rodziców – gdy rodzic wracał, dzioby w komplecie kłapały na powitanie. Teraz już nie słychać kłapania, dzioby gdzieś w świecie robią co chcą i muszą, a do rodziców nawet nie dzwonią – widocznie dobrze sobie radzą.

Rodzicom, szczególnie mamie, czas, którego kiedyś wcale nie było, zmienił się w bezkresną pustkę. Tato jakoś radzi sobie z kolegami na rybach, ale mama poczekała trochę w pustym domu, posiedziała bezczynnie (o zgrozo!) i wzięła się za … remonty! To zupełnie bezsensowne o tej porze roku, ale może odnowiony rodzinny dom skusi dzioby i zechcą znowu wypełnić go tym swoim kłapaniem?? Może kiedyś znowu…?

Życzę wszystkim bocianiego czasu i sensu!

--------
Ceterum censeo Carthaginem delendam esse
vel
Naród, który zabija własne dzieci skazany jest na zagładę

Wyjaśnienie do stopki.

Od początku mojej pisaniny używam tego łacińskiego cytatu z zamierzchłych dziejów naszej cywilizacji, później dodałem adekwatne tłumaczenie (czyj oryginał i tłumaczenie łatwo sprawdzić). Teraz dodam jeszcze swoje wyjaśnienie.

Skąd tutaj Kartagina? Otóż Kartagina była ostatnim dużym organizmem państwowym z tej strony Atlantyku, który duchowych podstaw swojego istnienia upatrywał w publicznym składaniu ofiar z dzieci (aborcji jeszcze nie wynaleziono). Rzym, zanim stał się na długi czas niepokonany, widział swoje "być albo nie być" w całkowitym zniszczeniu Kartaginy, aż do gołej ziemi posypanej solą. Tak też się stało - 90% Kartagińczyków zabito, reszta "uratowała się" jako towar na targu niewolników.

Jak Ci się zdaje drogi czytelniku: jesteś Rzymianinem, czy Kartagińczykiem? A może Twoje istnienie nie potrzebuje duchowych podstaw?

Lubię to! Skomentuj5 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości