Największym "słoikiem" w Kancelarii jest Prezydent: Prezydent nie świnia, prosi się też sam? / Co to jest: "Sranie w banie", czy Polaków usypianie?
Wp.pl: To jest bardzo ważny list - tak o apelu rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej o uczczenie zmarłych w niej pomnikiem, mówi adresat prośby, Bronisław Komorowski.
- Zdaniem Bronisława Komorowskiego, szczególna jest też treść apelu. To dlatego, że nie postawiono w nim żadnych warunków, ani co do lokalizacji monumentu, ani co do czasu jego postawienia - jest tam jedynie mowa o potrzebie. (: - Czyli Prezydent zgodził się tak naprawdę poprzeć napisane w prezydenckiej kancelarii "sranie w banie"?
Niezalezna.pl: Kancelaria Prezydenta Bronisława Komorowskiego - w odpowiedzi na pytania portalu niezalezna.pl - przyznała, że treść listu, w którym część rodzin smoleńskich domaga się postawienia pomnika upamiętniającego katastrofę, powstawał przy aktywnym udziale prezydenckiego ministra.
Groteskowo, aby nie użyć mocniejszych słów, teraz brzmią zapewnienia Bronisława Komorowskiego i jego doradcy prof. Tomasza NałęczaTomasz Nałęcz w TVP Info:
Wiązanie tego listu, tych rodzin z polityką jest zupełnie bez sensu. Podejrzewać te kilkadziesiąt osób, że one zaczynają kampanię prezydencką Bronisława Komorowskiego, już nie mówię o samym Bronisławie Komorowskim, to jest naprawdę absurd.
Nałęcz o lokalizacji pomnika: "Pod Pałacem Prezydenckim jest jeden kłopot. Tam jest ograniczona przestrzeń, tam stoi pomnik narodowego bohatera. Trudno jest na tej ograniczonej powierzchni umieścić drugi pomnik."
Za odwołaniem: 95% / Przeciw odwołaniu 5%
12.10.14 / TVNWarszawa.TVN24.pl: Rzecznik ratusza nie umiał powiedzieć, kiedy pomnik mógłby być gotowy, i czy będzie to możliwe przed 10 kwietnia 2015 r. Jak podkreślił, do piątej rocznicy katastrofy zostało już niewiele czasu. - Pytany o lokalizację powiedział, że pomnik powinien stanąć w "godnym miejscu". Wykluczył możliwość postawienia go na Krakowskim Przedmieściu. Jak przypomniał, przeciwny temu jest stołeczny konserwator zabytków.
Czy swoją decyzją Waltz pomoże PO zgasić światło w Warszawie?
Gdy byłem dzieckiem, w drodze do miasta mówiono czasem dzieciom, że na moście stoi "baba" i za wjazd każe sobie płacić. - Ponadto, ci, kórzy jechali pierwszy raz, za przejazd mieli całować "babę" w d..., każdy wie w co. / Przed zeszłorocznym referendum była mowa o płatnych mostach w Warszawie, ale nie o tym będzie komentarz. Rzecz będzie o pomnikach.
Jak wielu może zauważyło np. przy okazji Ukrainy, pomniki odgrywają ważną rolę (podobnie jak po przegranej, lub wygranej wojnie) w różnego rodzaju "rewolucjach". Zwycięzcy bużą i stawiają pomniki. - Zastanówmy się dlaczego "Pomnik Smoleńska" jest takim problemem, podczas gdy postawienie "Tęczy" (swego rodzaju pomnika) na Placu Zbawiciela już nie. - Dla Platformy oczywiście.
Jak to zwykle bvywa przed wyborami, zazwyczaj PR-owsko powściągliwy, ale koniunkturalnie bystry "okupant Belwederu", wyczuwając w nastrojach polaków "podmuch smoleńskiej fali" wystąpił z propozycją poparcia dla inicjatywy budowy smoleńskiego pomnika.
- "Zacne" mówia jedni. / "Cwane" mówią inni.
Prezydenckie poparcie dla budowy pomnika, mając na uwadze zbliżające się wybory, jest ze strategicznego punktu widzenia zrozumiałe. Lepiej jest "wskoczyć na falę i surfować", niż zostać zgniecionym przez "podmuch" - takie instynktowne zachowanie.
Warto w tym miejscu zacytować "klasyka Anty-PR-u" Stefana Niesiołowskiego. Cytat: "To jest typowa polityczna awantura, obrzydliwa, nieprawdopodobnie obrzydliwa, / .. / próba takiego kolejnego na trumnach dorwania się do władzy"
- Z taką mniej więcej, tym razem "prezydencką jazdą", mamy właśnie do czynienia.
Ale jak mówią jedni prezydenckie poparcie dla pomnika jest rzeczą "zacną", i niech tak pozostanie, "mecenas" pierwsza klasa. - I wszystko byłoby pięknie i ładnie, gdyby nie ta przysłowiowa "baba na moście", która "zacnej inicjatywie prezydenckiego wyrachowania", tak wygląda, "staje w poprzek". - Ratusz, który jak widać mówi jasno: Pomnik tak, Krakowskie przedmieście "Niet!"
Tak więc oto "warszawski Ratusz" reprezentowany przez szacowną panią prezydent Hannę Gronkiewicz-Waltz, która metodą legalnych, lub półlegalnych, a na pewno moralnie nieuczciwych presji i zabiegów administracyjnych udało się przetrwać referendum odwoławcze, wnosi sprzeciw usytuowaniu pomnika tragicznie zmarłego PREZYDENTA POLSKI i 95 innych ofiar katastrofy smoleńskiej na Krakowskim Przedmieściu - miejscu w którym 10.04.10 roku mieszkańcy Warszawy i całej Polski żegnali SWOJEGO PREZYDENTA.
Sprzeciwia się usytuowaniu pomnika w miejscu, które przez sam fakt bycia miejscem narodowej refleksji nad życiem i śmiercią, stało się miejscem symbolicznym, "Ołtarzem Jedności Polaków". - Czy ten urząd i ta kobieta ma do tego moralne prawo?
Czy ma do tego moralne prawo prezydent miasta, która w referendum odwoławczym otrzymała 5% (słownie: pięć procent) głosów POPARCIA, i 95% głosów PRZECIW swojej prezydenturze? - Na dokładkę na miesiąc przed wyborami?
Czy ta kobieta może rościć sobie prawo do decydowania, gdzie w Warszawie może, a gdzie nie ma prawa stanąć pomnik ofiar smoleńska i PREZYDENTA POLSKI, wybranego większością głosów w ogólnopolskich wyborach powszechnych, podpierając się przy tym tendencyjną opinią konserwatora zabytków mówiącą, że pomnik PREZYDENTA POLSKI i ofiar smoleńska burzyłby harmonię architektoniczną Krakowskiego Przedmieścia?
- Przypomnijmy, chodzi o "Pomnik Światła".
Gdy uprzytomnimy sobie, że chodzi o reflektory i tabliczki ofiar katastrofy wbudowane w płaszczyznę chodnika, przychodzi na myśl tylko jeden komentarz - opinia pijaka, który leżąc na chodniku z uchem na chodnikowej płycie opiniuje "Nie proszę państwa, tak nie może b, ta płyta nie gra". - Takie mniej więcej "bełkotanie" słychać ze stołecznego ratusza.
Na dokładkę, "bekanie" to podparte jest tylko 5-cio procentowym poparciem mniejszości, która w referendum odwoławczym poparła Hannę Gronkiewicz-Waltz, bo na jakie poparcie w Warszawie HGW naprawdę może liczyć, dowiemy się dopiero 16 Listopada.
Wybory w Warszawie są nie tylko sprawą Warszawiaków, są ważne dla Polaków w całej Polsce, bo od warszawskich wyborów zależeć w dużej mierze będzie, czy Polacy jako jedność, jeden Naród, będą mieli prawo decydować gdzie i jak uczcić SWOJEGO PREZYDENTA i pamięć ofiar smoleńska. czy też decydować za nich będzie mniejszość stojaca za plecami Hanny Gronkiewicz-Waltz. - "Do broni Polacy! / Bitwa na głosy trwa."



Komentarze
Pokaż komentarze