niekumaty niekumaty
182
BLOG

Wojtuś

niekumaty niekumaty Polityka Obserwuj notkę 4

To mój pierwszy przyjaciel: Wojtuś. Muszę się ze wstydem przyznać, że kiedy przyszło nam się rozstać, to na długi czas zupełnie o nim zapomniałem. Ale na szczęście od czasu do czasu coś lub ktoś sprawia, że Wojtuś mi się przypomina.

 

Wojtuś był misiem. Niedużym, wypchanym trocinami misiem.

 

Pamiętam go dość dobrze. Bliżej nieokreślony kolor, coś jakby sraczkowaty. Miękki i ciepły w dotyku. Moi koledzy i koleżanki też mieli takie misie, ale mój był o tyle wyjątkowy, że miał dość długi ogon. Ten ogon, przełożony od tyłu pomiędzy wojtusiowymi nóżkami, do przodu, bardzo udatnie imitował siusiaka. W ten sposób nie można było mieć już wątpliwości, czy to aby na pewno ten miś, a nie ta misia. Moja mama uszyła Wojtusiowi spodenki na szelkach, co już zupełnie uczyniło ze mnie podwórkowego arystokratę.

 

Nie pamiętam okoliczności rozstania się z nim. Znając moją mamę - pewnie Wojtuś poszedł wychowywać kolejnego ancymona.

 

Dziś słucham różnych wiadomości i myślę sobie: Jak, do cholery, możliwe stało się to, że paru idiotów chce zabrać dzieciom ich Wojtusie i zastąpić je jakimś upieralnym barachłem?! Dlaczego chcą zabronić dzieciakom baloników ?!?!

 

No i najważniejsze pytanie: Co jeszcze powinno być zakazane, "unormowane" lub nakazane, żebyśmy jako ogół dostrzegli, że jesteśmy traktowani jak bezrozumne bydło?!?!

niekumaty
O mnie niekumaty

leniwy i mazgaj

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka