Jak już sobie obejrzałem Michnika (patrz moja poprzednia notka), to przełączyłem na National Geographic Channel. Akurat miał iść program o katastrofach lotniczych. Tym razem rzecz dotyczyła Airbusa 320, który robiąc lot pokazowy z pasażerami na pokładzie, "wylądował" w lesie za pasem startowym.
Zwróciłem szczególną uwagę na ten las, na to, jakie w nim były drzewa, tzn. jak grube i ile ich było.
Były grube i było ich dużo.
Samolot całą swoją rozpiętością wyrąbał w lesie pas. Skrzydła mu nie odpadły. Nie rozleciał się. Większość pasażerów i załogi była w stanie wyjść z samolotu.
Jeszcze raz: samolot skosił skrzydłami całą masę drzew.
Ciekawe, jakby porównać wytrzymałość skrzydeł Airbusa 320 i Tupolewa 154, to co by wyszło?
No chyba, że należałoby porównać wytrzymałość drzew rosyjskich i francuskich.



Komentarze
Pokaż komentarze (5)