Powoli ucicha gadanie o tym, że pierwszego "psa" Rzeczypospolitej zabili tacy "złodzieje samochodów", którzy kradnąc starego esperala, strzelają do właściciela.
Bardzo to wszystko jasne i spójne. Po prostu - "błąd kierowcy". Dodajmy: kierowcy-generała, który siedział w kokpicie własnego samochodu. A przecież nie powinien!
Ale dopiero dzisiaj, w związku z powyższym, spadła na mnie olśniewająca myśl: A może pod domem generała rosła jakaś brzoza?
To by wiele tłumaczyło.
Może nawet wszystko.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)