Marcin Kacprzak Marcin Kacprzak
645
BLOG

Rozumem z prawicą, sercem z lewicą

Marcin Kacprzak Marcin Kacprzak Polityka Obserwuj notkę 42

Tak, już wiem – już widzę to przerażenie w oczach Salonowych czytelników widzących tytuł mojej notki. Przerażenie to związane jest prawdopodobnie z mechanizmem, który ćwiczony był niegdyś na psie pana Pawłowa. Salonowicz słyszy słowo lewica i automatycznie wyskakuje mu na czole gruby kabel. Nie ma mowy o racjonalnym w tym momencie rozumowaniu. Sypie się jak lawina błotna następujące skojarzenie: lewica – socjalizm – komunizm – Marks – Lenin – Stalin. Oczywiście po drodze nie natrafimy na ślad chociażby jakiejś głębszej refleksji.

Tak w ogóle to do napisania tego tekstu zainspirował mnie tekst pt.prawica-i-para-prawica napisany już sporo czasu temu przez kolejną wschodzącą, promowaną przez Administrację niczym nową płytę Lady Gagi, gwiazdę blogerską o nicku Alex Disease. Dopiero teraz jakoś się zebrałem do polemiki, ale co tam, lepiej późno niż wcale.

Sądzę zresztą, iż polemika moja nie ma wielkiego sensu, sądząc po napuszonym tonie tekstu rzeczonego A.D. Tekst ten ma typową dla wielu blogerów manierę „nauczania”, nie znoszącego żadnego sprzeciwu wobec stawianych przez siebie tez. Cóż, jednak nie ma się co poddawać łatwo i jednak parę rzeczy poodkręcać.

A.D. zaczyna po hitchcock'owsku – czyli z grubej rury. Zacytujmy:

W Polsce ludzi z prawicowymi poglądami jest mało, bardzo mało. Jest to ok 1% głosujących w wyborach, w tym trzeba wziąć poprawkę na liberałów, którzy bardziej cenią sobie wolny rynek niż konserwatyzm więc głosują na prawicę z braku alternatywy „

No cóż – podziwiam przenikliwość i gratuluję takich posiadanych precyzyjnych danych nad którymi od lat łamią sobie bez skutku różne mądre głowy. Autor wyciąga takiego asa z rękawa, że aż ścina człowieka z nóg na te słowa. Mój Boże, drogi panie A.D. - tylko 1%? Jak to Pan policzył, proszę się z nami podzielić tą informacją z łaski swojej.

Dalej też nie jest łatwo. Pan A.D. wyciąga kilka tomów mądrych ksiąg, rozkłada je sobie na kolanach i bezlitośnie nam oznajmia:

Powiedzmy sobie jasno i otwarcie przywołując klasyczną definicję prawicy, która powinna obowiązywać każdego konserwatystę. Prawica to między innymi nie popieranie przymusowych ubezpieczeń, nie popieranie publicznej służby zdrowia, nie popieranie progresji podatkowej, a nawet całkowite odrzucenie idei podatku dochodowego, popieranie prywatyzacji, likwidacji koncesji i większości kompetencji urzędniczych. To jest prawica. Jeśli ktoś nie popiera tych rozwiązań automatycznie popiera socjalistyczne, gdyż one są dla nich przeciwstawne.”

Nie wiem jak inni, ale ja zdrętwiałem cały. Cholera jasna. Ja od wielu lat przypisuję sobie poglądy prawicowo-konserwatywne, ale przez moment nie pomyślałem żeby odbierać ludziom publiczną służbę zdrowia. Wdałem się później w miłą i sympatyczną wymianę komentarzy z autorem tych wieszczeń i dowiedziałem się że tak naprawdę to nie ma w ogóle prawicy w Polsce. W ogóle. Zero. Nul. Tragedia i koszmar jednym słowem.

No skoro nie ma to co robić w tej sytuacji. Można popełnić np. samobójstwo, ale to rozwiązanie z góry odrzućmy. Ja polecam pójście do łazienki, odkręcenie kranu z zimną wodą i danie sobie chwili na ochłonięcie. Potem można przejść do kontrataku.

Pan A.D. szermuje pewną popularną blogerską taktyką. Polega ona na tym, iż bierze się do ręki wszystkie definicje jakie nam wpadną w ręce – np. socjalizm, kapitalizm, lewica, prawica, liberalizm etc. i zaczynamy nimi żonglować niczym cyrkowiec pochodniami tuż przed oczami pogubionych w tym widzów. Wszystko doprawiamy twardymi, nie pozostawiającymi wrażenia iż można w nie w ogóle wątpić opiniami i rozpoczynamy robienie czytelnikowi wody z mózgu.

Kiedy zapytałem Autora skąd on wie, że prawicowiec musi być przeciw publicznej służbie zdrowia, odsunęła się klapka w drzwiach i zagrzmiał głos: „choćby w pracach Erika von Kuehnelt-Leddihna”..No i pozamiatane.

Tyle że ja na to wszystko odpowiadam jak Dyzma w cyrku - „A gó..no!”. Niech sobie nawet tysiąc mądrali napisze tysiąc mądrych książek, to ja i tak żadnemu z nich nie zaufam. Bowiem ci wszyscy ludzie wielbią się w tworzeniu nierealnych i nieprzydatnych nikomu utopii, oraz spisywaniu na kamiennych tablicach regułek dla akademickich rozważantów.

Cóż więc zostało skoro nie ma prawicy – odpowiedź Pana A.D. jest prosta - socjalizm. Takie oskarżenie i miotanie tym słowem przy każdej możliwej dyskusji to na S24 norma. Rzucenie na kogoś fatwą socjalizmu ma za zadanie rozsypać przeciwnika w pył i owiać go wieczną hańbą. Nie ma tu już dyskusji. Nie przeszkadza zresztą większości z tych ludzi pójść potem do urny i oddać tam głos na Prawo i Sprawiedliwość. Partię która mimo swojego prawicowego, konserwatywnego rdzenia bierze mężnie na swoje barki zarzucone przez innych lewicowe powinności i śmiało walczy dla nas o publiczną służbę zdrowia, ulgi pro-rodzinne czy zatrzymanie strategicznych jednostek Skarbu Państwa w państwowych rękach.

No ale tu przecież nie można tego przyznać. Łamie się w tym momencie cała misternie tkana konstrukcja definicyjno – poznawcza i całe to czysto prawicowe uniwersum zaczyna się niebezpiecznie chwiać. A na to Salonowy prawicowiec pozwolić sobie nie może.

Panowie eksperci od definicji i czystości poglądów. Jest coś takiego jak sytuacja zastana. Nie ma na świecie partii czy polityka, który chcąc naprawdę przysłużyć się swojemu wyborcy realizuje przede wszystkim misję „prawicowości” czy „lewicowości” i z podręcznikiem pt. „Czystość prawicy/lewicy” pod pachą dąży do ideologicznego kryształu. Nie – polityk rozumny wie, że w zastanej sytuacji musi działać przede wszystkim rozważnie. Gdybyśmy mieszkali w Kuwejcie a z kranów leciałaby nam whisky to można by się bawić w definicyjną aptekę. Póki co na razie mamy kraj w biedzie.

Jednak poszukiwaczy prawicowej Arki to i tak nie powstrzyma. Nigdy nie pomyślą o słowie kompromis. O tym żeby układankę skojarzeń ułożyć np. tak: lewica – walka o prawa pracownika – krótsze łańcuchy przy maszynie – możliwość urlopów – czas dla rodziny po pracy, nie ma chyba w ogóle mowy.

Lepiej jest aportować za medialnym patykiem który to lewicą określa populistycznych antyklerykałów w typie Palikota bądź pogrobowców komunistycznych gangsterów.

Na to już nic nie poradzę chyba.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (42)

Inne tematy w dziale Polityka