Od pewnego czasu większość mojej uwagi jaką poświęcam S24 polega na obserwacji jego wciąż i wciąż rozwijającego się w jego łonie instynktu stadnego. Wiadomo - temat to stary jak sam Salon, jak i też notki o tym instynkcie traktujące mogą już przyprawiać o mdłości. Jednak nie mogę się oprzeć samonasuwającej się konstatacji, iż proceder ten rozwija się w coraz szybszym tempie. Czas w jakim dany news przejmuje kontrolę nad Salonem 24 niezwykle się skraca. Ba, on nawet już się nie skraca, bo sytuacja przedstawia się tak, że S24 żyje od newsa do newsa, od eventu do eventu, nie wytwarzając już niemal wcale przerw pomiędzy tymi okresami wzmożenia. Mamy więc permanentny pęd za rzuconym przez media patykiem. WOŚP, Przybył, ACTA, konferencja Macierewicza..To tylko przykład ostatniej sekwencji.
Pojawia się news. Początkowo nieśmiało, potem coraz śmielej zaraża kolejne arterie Salonowego krwioobiegu. Kiedy widać, że już, już się coś zaczyna wykluwać zbiera się Rada Starszych i wtedy dopiero to zapada decyzja czy temat wart jest nadzwyczajnej mobilizacji. Wówczas Salonowa brać wpatruje się żywo w stronę Salonowej Bazyliki czy nie widać gdzieś dolatującego białego dymu. Potem tylko "Habemus Papam" czyli odezwa Rossmana, Rolexa ( koniecznie z capslockiem) lub Rybitzkiego. No i lawina leci już swoją siłą.
Następuje wysyp stu tysięcy notek, które od siebie odróżnia tylko inaczej powyginane słowo w tytule określające kryptonim danego niusa. Np. Ad ACTA, Niech oddają ACTA, Róbta co ACTA itp. Pole dla wyobraźni nie ograniczone tu jest dosłownie niczym.
Najpierw ciągną wojska szlacheckie, ciężka jazda. Ufka opisze zdarzenie w kontekście PiS, Rolex zbuduje kolejną spiskową teorię, Rybitzky smagnie batem lewactwo, Grzesiek Wszołek znajdzie trzecie lub czwarte dno sprawy, Seawolf nazwie wszystkich kretynami a Czarek Krysztopa skwituje wszystko odpowiednim rysunkiem. Za zbrojnymi jedzie lekka kawaleria. Musi być uważna żeby nie zgubić tropu tych panów z przodu. No a za nimi już tylko pospolite ruszenie, z kijami lub cepami w łapach, gotowe przeć na każdy nadany przez górę kierunek. Na samym końcu idą ciury batalionowe, a na zupełnym już końcu przychodzi armijny Stańczyk czyli Marcin_KK który to wszystko opisuje, kpi ale i tak należy koniec końców do tego samego zbioru określonego.
Bój trwa dotąd aż news się dopali ostatecznie i już nic z niego nie nadaje się do użytku. Wtedy wojsko opuszcza ten teren, wraz z pozostawionymi przez siebie zgliszczami i zwołane przez dobiegające zza lasów trombity pędzi do następnej bitwy.
A że nie zostaje po tym wszystkim nic, cała ta energia rozpływa się w powietrze nie generując nawet żadnego listu chociażby otwartego do kogokolwiek? Nieważne. Wszak "wszystko płynie". A najlepszy jest ten króliczek którego nie można dogonić.



Komentarze
Pokaż komentarze (36)